PolskaTimes.pl

Zostań dziennikarzem!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

czwartek 11 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Konstanty, Lutosław, Benedykt

Dziennik Zachodni » Śląsk » Artykuł

Upadek katowickiego komornika

Upadek katowickiego komornika

O nietykalnym przez lata komorniku pisaliśmy wielokrotnie (© Fot. Arkadiusz Ławrywianiec)

Dziennik Zachodni Grażyna Kuźnik

2010-02-07 20:44:07, aktualizacja: 2010-02-07 20:44:07

Znany katowicki komornik Henryk G. stanie przed sądem za oszustwa na szkodę klientów, fałszowanie dokumentów i wyłudzanie pieniędzy.

Śląska policja poinformowała, że przedstawiono mu rekordową liczbę 370 zarzutów. Śledczy z wydziału antykorupcyjnego ustalili, że Henryk G. wyłudził ponad 1,3 mln zł, za co grozi mu kara nawet do 10 lat więzienia. Prokuratura Okręgowa w Gliwicach skierowała już do sądu akt oskarżenia. Bały się go szpitale dziecięce, bo nie miał skrupułów

- To było bardzo pracochłonne śledztwo. Samo liczenie zarzutów zajęło nam wiele godzin - przyznał komisarz Janusz Jończyk ze śląskiej policji. - Oskarżony zawyżał opłaty egzekucyjne oraz koszty zastępstwa prawnego w postępowaniach egzekucyjnych, żądając kwot wyższych niż przewidziane ustawowo.

O nietykalnym przez lata komorniku Henryku G. pisaliśmy wielokrotnie. W krótkim czasie zgromadził olbrzymi majątek i był chyba najbogatszym urzędnikiem publicznym w Polsce. Ale też najbardziej krytykowanym, co jednak nie utrudniało mu kariery.

Kiedy z konta Henryka G. zniknęło w dziwnych okolicznościach prawie 9 mln zł, przez kilka miesięcy nikomu nie zgłaszał tej straty. Twierdził, że jej nie zauważył. Potem sam gdzieś zniknął, utrudniając śledztwo. Zażądał jednak od banku zwrotu tej sumy i ją dostał.

Henryk G. jako przez lata drwił sobie z prawa. Bały się go szpitale dziecięce, bo nie miał skrupułów. Bezprawnie blokował ich konta i pobierał niebotyczne prowizje. Ignorował za to sprawy zwykłych klientów.

- Nie chciał zająć poborów mojego męża - skarżyła się Dorota Ledwoń z Chorzowa, która walczyła o alimenty na małą córkę. - Nigdy nie miał czasu, żeby mnie przyjąć. Byłam dla niego zerem.
Henryka G. skutecznie chronili go koledzy z katowickiej Izby Komorniczej. W końcu Krzysztof Hejosz, prezes Sądu Rejonowego w Katowicach, złożył skargę na Henryka G. w Krajowej Radzie Komorniczej. Zgromadził masę zażaleń, podważających nawet zdrowy rozsądek komornika. Henryk G. przewlekał sprawy, błędnie je księgował, przetrzymywał dokumenty i żądał opłat z sufitu.

Wyjaśnienie tych zarzutów nie było łatwe, bo komornik unikał spotkań z radą, która zdecydowała się zawiesić go w czynnościach. Już wcześniej rozpływał się w powietrzu. Na przykład, gdy zablokował konto Górnośląskiego Centrum Zdrowia Matki i Dziecka, wyjechał na dwa tygodnie i nie dawał znaku życia. Tłumaczył potem, że udał się na odpoczynek. Szpital złożył na niego kilkanaście skarg do prokuratury. Dyrektor Górnośląskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzieci w Rabce bez skutku błagał Henryka G., żeby nie pobierał z pieniędzy, niezbędnych na leczenie dzieci, ogromnej prowizji, 19,5 procent. Komornik nie reagował, zapadł się pod ziemię.
strona: 1 z 2 »



Sonda

Wybierz największy przebój Perfectu

Reklama

Dziennik Zachodni»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy