PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 10 września 2010 r. imieniny obchodzą: Irma, Mikołaj, Łukasz

Dziennik Zachodni » Śląsk » Artykuł

Potwór na uniwersytecie

Potwór na  uniwersytecie

Marek Migalski (© fot. Marzena Bugała)

Dziennik Zachodni Agata Pustułka

2009-01-23 22:01:53, aktualizacja: 2009-01-23 23:40:26

Czy znany politolog dr Marek Migalski jest szykanowany za swoje poglądy? I co wspólnego ma z tym prof. Jan Iwanek - sprawdzała Agata Pustułka

Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, bardzo szybko stał się gwiazdą mediów. Elokwentny, pewny siebie, inteligentny. Jego telewizyjna popularność osiągnęła apogeum, gdy u rządów rozpychało się "Prawo i Sprawiedliwość". Migalski często podkreślał, że dobrze zna się na prawicy i na jej temat najchętniej się wypowiada. Przylgnęła do niego łata komentatora sprzyjającego PiS.

Nie ukrywał zresztą swoich sympatii. Przy okazji wniósł do polskiego życia politycznego powiew świeżości. Na tle dyżurnych znawców sceny politycznej Migalski wyróżniał się nową twarzą, która jeszcze nie zdążyła spowszednieć, a zatem chętnie zapraszano

go w roli gościa do wielu programów. Budził skrajne emocje.

Facet z telewizji



Zdarzały się dni, że w różnych stacjach występował kilka razy dziennie. Był na topie, stał się rozpoznawalny, co przedtem nie zdarzyło się nigdy żadnemu naukowcowi Uniwersytetu Śląskiego i raczej prędko się nie zdarzy.

Ale w przeciwieństwie do warszawskich salonów i saloników na śląskim podwórku Migalski przestał być mile widziany.

Większość współpracowników odwróciła się od niego w maju ubiegłego roku, gdy publicznie zakwestionował kwalifikacje moralne i naukowe prof. Jana Iwanka do kierowania Instytutem Nauk Politycznych i Dziennikarstwa.

- Powiedziałem wtedy, że był tajnym współpracownikiem SB i że w związku z tym nie powinien być dyrektorem - mówi Migalski. - Mimo tego prof. Iwanek został szefem Instytutu i otrzymał w głosowaniu miażdżącą przewagę głosów. Dwudziestu dwóch pracowników było "za" a dwóch, w tym ja, "przeciw".

Właściwie wtedy zaczęła się między Migalskim i Iwankiem otwarta wojna. - Przestałem mu mówić dzień dobry, bo na moje powitanie nie odpowiadał - wyjaśnia Migalski.

- Sprawa tego pomówienia jest dla mnie bolesna. Nie chcę teraz do tego wracać - mówi dziś Iwanek.
Agent? To nadużycie!
strona: 1 z 5 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (4)

Sonda

Które miasto zasługuje na miano Europejskiej Stolicy Kultury?

Reklama

Dziennik Zachodni»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy