Sport

    Jakub Rzeźniczak: Jeśli Hasi pozostałby w Legii, to punktów...

    Jakub Rzeźniczak: Jeśli Hasi pozostałby w Legii, to punktów w Lidze Mistrzów byśmy nie zdobyli

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Biliński

    Aktualizacja:

    Polska

    Jakub Rzeźniczak gra w Legii od 2004 r. Zdobył z nią 11 trofeów

    Jakub Rzeźniczak gra w Legii od 2004 r. Zdobył z nią 11 trofeów ©Szymon Starnawski

    Miałem żal do trenera Hasiego. Nieporozumienia nawarstwiały się. To był dla mnie trudny czas - mówi najbardziej utytułowany piłkarz w historii Legii Jakub Rzeźniczak, który w święta bawi się w Mikołaja, zapomina o diecie, a później leci na Florydę.
    Jakub Rzeźniczak gra w Legii od 2004 r. Zdobył z nią 11 trofeów

    Jakub Rzeźniczak gra w Legii od 2004 r. Zdobył z nią 11 trofeów ©Szymon Starnawski


    AIP/x-news


    Jak Pan się zwraca do trenera Jacka Magiery?
    „Panie trenerze” i nie mam z tym problemu. Znamy się 12 lat, graliśmy razem, ale hierarchia musi zostać zachowana. Umówiliśmy się, że poza klubem rozmawiamy jak kiedyś. Tyle że rzadko spotykamy się prywatnie.

    Trafił Pan do Legii w 2004 r., mając 18 lat. Magiera wprowadzał Pana do drużyny?
    Tak, dawał mi dużo rad, choć myślę, że byłem w miarę ułożonym człowiekiem, więc tylko podtrzymywał to, żebym nie odleciał. Jego pomoc dużo dla mnie znaczyła. Pomógł mi m.in. dostać się do liceum dla dorosłych. Można powiedzieć, że dzięki Jackowi Magierze zdałem maturę.

    MICHAŁ KOPCZYŃSKI: PÓŁ ROKU TEMU MYŚLAŁEM, ŻEBY ODEJŚĆ Z LEGII [WYWIAD]


    A tej jesieni przywrócił Pana do „futbolowego życia”.
    Znamy się 12 lat. Doskonale wiedział, co mi jest potrzebne. Oboje sobie zaufaliśmy. Wiedziałem, że trener da mi szansę, a jeśli ją wykorzystam, to będę mógł na niego liczyć. Za to muszę mu podziękować i staram się nie zawieść tak jego, jak i drużyny. Jak na razie mi się to udaje.

    Ten sezon rozpoczął się dla Pana źle. Grał Pan mało, albo wcale, przestał być kapitanem, po porażce 1:3 z Arką Gdynia trafił w odstawkę...
    To był dla mnie trudny czas, najtrudniejszy, odkąd jestem w Legii. Były osoby, które widziały mnie poza klubem. Ale nie brakowało też tych, które mnie w trudnych chwilach wspierały. Nie tylko rodzina i przyjaciele. Choćby prezes Legii Bogusław Leśnodorski. Spotkaliśmy się po nieszczęsnym spotkaniu z Arką, powiedział, że wciąż na mnie liczy i załatwi mi u trenera Besnika Hasiego kilka dni wolnego, żebym wszystko przemyślał i wrócił silniejszy. Trener Michał Probierz do mnie dzwonił, przekonując, żebym się nie łamał, że będzie dobrze. Słowa okazały się prorocze. Dwa tygodnie później Hasi odszedł z Legii.

    Skąd ten błędy? Wcześniej był Pan zwykle solidnym obrońcą, na którego można było liczyć.
    Trudno powiedzieć. W piłce potrzebne jest szczęście, ja go nie miałem. Nie dość, że robiłem błędy, to jeszcze każdy z nich prowadził do utraty bramki. Na przykład mecz z Jagiellonią Białystok. Raz się pomyliłem i skończyło się 1:1. A bardzo często jest przecież tak, że obrońca popełnia błąd, ale napastnik nie trafia w bramkę, albo bramkarz broni. Jak z Wisłą Płock. W ostatniej minucie minął mnie Jose Kante i mając świetną okazję kopnął w trybuny. Za dwa tygodnie nikt już tego nie pamiętał, a jakby strzelił, byłoby to roztrząsane przez trzy miesiące.

    NEMANJA NIKOLIĆ: NIE ZASŁUŻYŁEM NA TO, ABY W LIDZE MISTRZÓW SIEDZIEĆ NA ŁAWCE! [WYWIAD]


    Na Twitterze napisał Pan: „Jak ci ktoś pokazuje, że po 12 latach jesteś zerem, to ciężko funkcjonować”. To o Hasim?
    Tak, miałem do niego duży żal. W meczu u siebie z Dundalk nie posadził mnie nawet na ławce rezerwowych. To było spotkanie, które decydowało o awansie do Ligi Mistrzów. Czekała na niego nie tylko Warszawa, ale podejrzewam, że cała Polska. Nasz klub po 20 latach miał szansę zagrać w Champions League! Uważam, że ja jako osoba, która była kapitanem zespołu, jest w nim od lat, zdobyła dla klubu wiele trofeów, zasłużyłem, żeby chociaż usiąść na ławce. Akurat na grę nie zasługiwałem, bo byłem bez formy. Nic z tego. Podobnie jak w przypadku pierwszego grupowego meczu z Borussią Dortmund. Tylko tu było inaczej. Rozmawiałem z trenerem, powiedział, że zagram w pierwszym składzie. Dwie godziny przed spotkaniem przyszedł do mnie kierownik drużyny i przekazał mi, że idę na trybuny. Pytał, czy trener już mi to przekazał, odparłem, że nie. Widziałem, że Konrad [Paśniewski - red.] też się z tym dziwnie czuł. To był dla mnie duży cios.

    Z perspektywy porażki 0:6 to może i lepiej…
    Może bym zatrzymał Borussię... (śmiech)

    To wszystko musiało bardzo boleć. Nie potrafił Pan sobie z tym poradzić, mimo że dużą wagę przykłada do sfery mentalnej.
    Gdy trener Hasi był na wylocie, miałem sesje z trenerem mentalnym Mateuszem Grzesiaka. Bardzo mi pomogły. Wcześniej myślałem, że zły czas minie, ale tak nie było. Przeżywałem porażki, choć zawsze robiłem swoje na 100 proc. i w końcu los musiał się odmienić.

    Legendą obrosło Pana czerwcowy ślub i wesele. Jak to było?
    Trener Hasi puścił na nie chłopaków, tak jak wcześniej ustaliliśmy to ze Stanisławem Czerczesowem, ale kazał im wrócić o godzinie 23, więc trochę tak jakby ich nie puścił. Ja niby dostałem więcej czasu, bo następnego dnia robiliśmy poprawiny, ale już kolejnego miałem być w klubie o dziewiątej rano. Wiadomo, na poprawinach wody się nie pije. Ze wszystkiego się wywiązałem, miałem żal do trenera, ale nie jestem pamiętliwy. Chciałem iść dalej, tyle że później były kolejne nieporozumienia, które się nawarstwiały.

    Gdyby nie przyjście Jacka Magiery, to gdzie by Pan był?
    Piłka jest przewrotna. Podejrzewam, że w styczniu nikt by nie uwierzył, że Legia zdobędzie w tym roku mistrzostwo i Puchar Polski, awansuje do Ligi Mistrzów, w której zremisuje z Realem Madryt, a w międzyczasie dwa razy zmieni trenera. No nie ma szans. Dlatego gdybanie nie ma sensu. Chociaż myślę, że jeśli Hasi pozostałby na stanowisku, to punktów w Lidze Mistrzów byśmy nie zdobyli.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Tabela Ekstraklasy

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama