Sport

    KSW 39. Marcin Różalski: Chcę bić się z Rodriguesem, aż...

    KSW 39. Marcin Różalski: Chcę bić się z Rodriguesem, aż jeden z nas padnie

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Polska

    Marcin Różalski (z prawej)

    Marcin Różalski (z prawej) ©Tomasz Bolt/Polska Press

    - Obawiałbym się walki, gdyby to naprawdę było Koloseum. Gdybyśmy wychodzili na arenę z toporami i walczyli na śmierć i życie. Wtedy rywal mógłby mi odrąbać nogę czy głowę i mnie zabić. Ale walczymy na zasadach MMA, przygotowałem się najlepiej jak mogłem i wejdę do klatki z czystym sumieniem - mówi przed KSW: Colosseum Marcin Różalski (MMA 6-4). W sobotę na PGE Narodowym "Różal" zmierzy się z mistrzem KSW wagi ciężkiej Fernando Rodriguesem Jrem (11-2).
    Marcin Różalski (z prawej)

    Marcin Różalski (z prawej) ©Tomasz Bolt/Polska Press

    Jak z Pana zdrowiem? Na początku roku przeszedł Pan operację zatok, wszystko poszło zgodnie z planem?
    Teraz jest już dużo lepiej. Najgorszy był dla mnie pierwszy tydzień po operacji. Totalna tragedia. Nie mogłem właściwie oddychać. Na zewnątrz było zimno, w domu ciepło, przez dużą różnicę temperatur nie wychodziłem nawet na spacer. Niczego nie mogłem robić, nawet bzykać się nie mogłem. Żeby nie dostać jakiegoś krwotoku, przez który wszystko dłużej by się goiło.
    Do tego w moim ciele wciąż krążyła chemia po narkozie, brałem antybiotyki i inne leki. Było depresyjnie. Dochodziło do tego, że myślałem, że jestem zerem, totalnym ścierwem. Nic mi się nie chciało. Ale kiedy odstawiłem leki, zacząłem się ruszać i trenować, wszystko wróciło do normy.

    Zabieg pomógł w przygotowaniach do walki?
    Tak, wydzielina z zatok już nie spływa mi do gardła, nie blokuje go. Teraz nie mam takiej turbodziury. Kiedy walczę, nie czuję już zapchanego gardła. Nie muszę się zatrzymywać, spluwać czy smarkać. Wszystko jest w końcu tak, jak być powinno.

    Polskie MMA przebyło długą drogę do gali na PGE Narodowym, która odbędzie się 27 maja. Na początku działalności federacji KSW, a nawet kilka lat temu, nikt nie spodziewał się, że gala MMA może wypełnić w Polsce duży piłkarski stadion.
    W pewnym filmie ktoś powiedział, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli ktoś uważa, że coś jest nie do wykonania, zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zdaje sobie z tego sprawy i to zrobi. (śmiech) Fajnie, że udało się zorganizować taką galę. Dzięki niej MMA, ale też inne sporty walki, zyskały duży rozgłos w całym kraju. To dla tych dyscyplin niesamowita reklama. Okazało się, że sporty walki potrafią zgromadzić większą publikę niż niejeden sport drużynowy.

    Walka o pas KSW na gali na PGE Narodowym jest dla Pana ukoronowaniem bogatej kariery w sportach walki?
    To będzie bardzo ważna walka z punktu widzenia mojej 21-letniej kariery w sportach walki. Pomoże mi odpowiedzieć na pytanie, czy walczyć dalej, czy dać sobie z tym spokój. Czasu nie oszukam, każdy ma swój termin przydatności do spożycia. Ja mam 38 lat. Czuję się świetnie, inaczej nie wziąłbym walki z tak młodym i agresywnym rywalem jak Fernando. Ale pas jest dla mnie tylko trofeum, które mogę zdobyć za zwycięstwo z Fernando. To żaden wyznacznik umiejętności czy czegokolwiek. Jeśli go zdobędę, będę miał trofeum, o które toczy się walka. Dla mnie to coś takiego jak puchar, dyplom czy wynagrodzenie za pojedynek. Ważniejsze jest to, że mogę walczyć z kimś takim jak Fernando. Dla mnie to naprawdę megadobry zawodnik. Liczę na to, że damy na Narodowym dobrą walkę.

    To, że będziecie bić się na stadionie przy ponad 50 tysiącach kibiców jest dla Pana dodatkową motywacją, czy wręcz przeciwnie - obciążeniem psychicznym?
    Szczerze mówiąc, nie wiem. W tym momencie nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Nie myślę o tej walce w kategorii wielkiego obiektu, skupiam się na tym, że będę walczył z mocnym przeciwnikiem. Ale być może kiedy przed pojedynkiem będę w szatni, usiądę w kącie, zacznę ssać kciuka i będę bał się wyjść. Albo ogrom publiczności tak mnie przytłumi, że nie będę w stanie niczego zrobić, zje mnie trema. Nigdy nic nie wiadomo. Nikt z nas nie walczył na tak wielkiej gali, z tak liczną publicznością.

    Większe pieniądze niż za walkę z Rogriguesem KSW oferowało Panu podobno za rewanż z Mariuszem Pudzianowskim. Dlaczego Pan odmówił?
    Druga walka z uduszonym przeze mnie panem nie jest mi do niczego potrzebna. Poza pieniędzmi nic bym z niej nie miał. Fernando jest dużo lepszym zawodnikiem niż ten, za którego oferowali mi większe pieniądze. To duże wyzwanie. A ten drugi zawodnik nie zasługuje na rewanż. Gdyby włodarze KSW dawali mi za walkę z nim milion dolarów, i tak bym tego nie zrobił.

    Jakie wrażenie zrobił na Panu Rodrigues Jr podczas walki z Karolem Bedorfem [w grudniu w Krakowie Brazylijczyk pokonał mistrza KSW wagi ciężkiej przez techniczny nokaut w drugiej rundzie - red.]
    Bardzo dobre. Miał agresywne podejście. Nie kalkulował, nie czuł nadmiernego respektu do mistrza. Miał założenie taktyczne, żeby spacyfikować Karola. Narzucić mu swój styl i zepchnąć do defensywy. Bardzo mi się to podobało.

    Brazylijscy zawodnicy są zwykle kojarzeni jako znakomici parterowcy. Rodrigues nie jest wyjątkiem, po wygranej z Bedorfem odebrał czarny pas w brazylijskim jiu--jitsu. Nie obawia się Pan trochę, że będzie on kolejnym przeciwnikiem, który - zamiast wymieniać ciosy w stójce - będzie chciał sprowadzać walkę do parteru i tam ją skończyć lub przeleżeć na Panu trzy rundy?
    Powiem tak - obawiałbym się, gdyby to naprawdę było Koloseum. Gdybyśmy wychodzili na arenę z toporami i walczyli na śmierć i życie. Wtedy rywal mógłby mi odrąbać nogę czy głowę i mnie zabić. Ale walczymy na zasadach MMA, więc czego mam się bać? Trenuję jak każdy inny zawodnik. Poświęcam na to życie, czas, zdrowie i pieniądze. Nie piję, nie ćpam, nie oszukuję samego siebie. Sumiennie pracuję na treningach. Planuję je tak, by wnosiły coś do moich przygotowań. Wiem, że kiedy wyjdę do klatki, będę miał czyste sumienie. Przygotuję się najlepiej, jak będę mógł. W najgorszym wypadku przegram. Nie pierwszy raz, w tym sporcie zawsze istnieje taka możliwość. Ale nawet jeśli nie dam rady pokonać Fernando, w moim życiu zupełnie nic się nie zmieni. Po prostu będę miał kolejną porażkę w sportowym rekordzie, i tyle.

    Ale jeśli będzie to zależało tylko od Pana, w walce z Rodriguesem kibice zobaczą stójkową wojnę na wyniszczenie.
    Bardzo bym chciał, żeby tak było. Mam nadzieję, że nasz pojedynek będzie wyglądał właśnie w ten sposób. Że będziemy się prać, aż któryś padnie znokautowany lub z wyczerpania. Ale czy Fernando na to pójdzie? Zobaczymy. W przeszłości nastawiałem się już na wojny z przeciwnikami. A bywało tak, że kiedy dostali pierwszego low kicka czy kilka gał na twarz, sprowadzali walkę do parteru i musiałem się z nimi przytulać na ziemi.

    Brazylijczyk nie ukrywa, że jest bardzo religijny. Za każde zwycięstwo dziękuje Bogu, uważa, że prowadzi go on do sukcesów. Pan jako zadeklarowany przeciwnik religii będzie odczuwał jeszcze większą satysfakcję ze zwycięstwa nad takim przeciwnikiem?
    Paradoks całej sytuacji polega na tym, że to chrześcijanie widzą we mnie zło i szatana, a ja w nich nie widzę niczego. To nie moja wina, że nadal wierzą w rzeczy, które wpojono im podczas wychowania. Głęboko wierzący katolicy mają pewną cechę. Tak bardzo kochają swojego Boga, że kompletnie zapomnieli o bliźnich i o tym, co dzieje się wokół nich. Dla mnie nie ma znaczenia, czy Fernando jest katolikiem. Skoro wierzy w Boga, to niech sobie wierzy. Mnie nie obchodzi to, czy wierzysz w wodnika Szuwarka, łapkę królika czy latające szerszenie. Ważne, jakim jesteś człowiekiem. Co robisz, jakie masz podejście do innych ludzi, zwierząt i natury. To jest ważne. Ja chcę po prostu wygrać walkę z mocnym przeciwnikiem. To, w co on prywatnie wierzy, jest dla mnie akurat drugorzędnym tematem.

    Pas mistrzowski po ewentualnej wygranej przeznaczy Pan pewnie na licytację?
    Tak. Jeśli wygram, oddam pas na licytację, zwakuję tytuł mistrza i zakończę karierę.

    Skupi się Pan wtedy na działalności charytatywnej, z której od dawna Pan słynie?
    Ja nie prowadzę działalności charytatywnej. Po prostu pomagam w pomaganiu działającym już fundacjom. Jeśli fundacja zajmująca się bezdomnymi psami czy ratowaniem koni czegoś potrzebuje, staram się to nagłaśniać. Dostaję dużo próśb o przekazanie gadżetów na licytację, w miarę możliwości staram się je spełniać. Sam też prowadzę licytacje, kiedy uzbiera się z nich jakaś większa kwota, wpłacam ją na fundację, schronisko czy tam, gdzie tego potrzebują. Ale jako Marcin Różalski żadnej fundacji nie prowadzę. Uważam, że zwyczajnie się do czegoś takiego nie nadaję.

    Rozmawiał Tomasz Dębek
    Obserwuj autora artykułu na Twitterze

    Za pośrednictwem Facebooka "Różala" możesz mu pomóc w pomaganiu innym

    Mateusz Gamrot o walce Mańkowski - Chalidow:


    Dla naszych czytelników, którzy nie mają jeszcze biletów na KSW: Colosseum przygotowaliśmy specjalny sektor, z którego z bliska będą mogli oglądać popisy Gamrota, Mameda Chalidowa, Borysa Mańkowskiego, Marcina Różalskiego, Mariusza Pudzianowskiego i pozostałych bohaterów majowej gali.

    Zakupu biletów można dokonać tylko na stronie eBilet.pl!


    Aby zakupić bilety na sektory dla czytelników Sportowy24, należy w lewym menu w ofertach specjalnych kliknąć PlPress – Sportowy24, wybrać miejsce, wpisać kod dostępowy PLPRESS i dokonać zapłaty.

    Miejsca dla czytelników Sportowy24 są blisko sceny (widać je po kliknięciu naszej oferty specjalnej), a tak dobre siedzenia w innych sektorach już się praktycznie wyprzedały.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ciężki przypadek dla psychiatry

      Mikołaj (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

      Co ten człowiek ma we łbie o ile coś tam jeszcze ma. To są osobnicy o spaczonej psychice chyba przypadki nie uleczalne ! Wygląda jak pomazane grafiti, nie wiadomo czy go oglądać czy słuchać.

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Tabela Ekstraklasy

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama