Barcelona znowu przegrała! Fantastyczna Valencia nie dała...

    Barcelona znowu przegrała! Fantastyczna Valencia nie dała jej nic ugrać! [ZDJĘCIA]

    Jacek Czaplewski/Grzegorz Ignatowski

    Gol24

    Aktualizacja:

    Gol24

    Barcelona znowu przegrała! Fantastyczna Valencia nie dała jej nic ugrać! [ZDJĘCIA]
    1/23
    przejdź do galerii

    ©Manu Fernandez

    Trwa kryzys FC Barcelony! Po porażce z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów nadeszła ligowa z Valencią! Drużyna Luisa Enrique przegrała 1:2 (0:2). Przez cały mecz waliła głową w mur. Tylko raz skutecznie zerwał się Leo Messi, ale jego gol numer 500. (450 dla Barcelony, 50 dla reprezentacji Argentyny) nie wystarczył do zdobycia nawet jednego punktu. Barcelona ciągle jest liderem, ale ma tyle samo punktów co drugie Atletico i ledwie o jeden więcej o trzeciego Realu Madryt!
    Kwiecień dla Barcelony miesiącem utrapień, rozczarowań i wstydu. Zaczęło się od porażki z Realem Madryt (1:2), potem nastąpiła kolejna z Realem Sociedad (0:1), wreszcie w Lidze Mistrzów z Atletico Madryt (przegrany dwumecz o półfinał) i dzisiaj z Valencią. Miało iść gładko na dwóch najważniejszych frontach tymczasem jeden jest już stracony a na drugim sytuacja mocno się skomplikowała!

    Kryzys Barcelony to nie żadne urojenia publicystów.
    Chociaż "Duma Katalonii" przeważa w każdym meczu, chociaż kreuje więcej sytuacji, to jednak schodzi z boiska jako drużyna przegrana. I dzisiaj było tak samo. Na nic zdały się szarże Leo Messiego i jego - jak się okazało - honorowy gol. Cuda w bramce gości wyczyniał bowiem Diego Alves. Wiele strzałów wybronił na refleks, jedną ręką.

    Brazylijczyk mógł jawić się zawodnikom Barcelony jako hinduska bogini śmierci i czasu − Kali, która często jest przedstawiana na obrazkach z kilkoma parami rąk. Alves sprawiał wrażenie jakby miał tych rąk co najmniej osiem i rzeczywistości panował nad czasem, który z każdą sekundą przybliżał moment śmierci Barcelony.

    Valencia nie tylko jednak ofiarnie się broniła. Potrafiła również zaatakować. Jeszcze przed przerwą zdobyła dwie bramki. Najpierw samobója zaliczył Ivan Rakitić (nabił go Guilherme Siqueira), potem do siatki trafił Santi Mina. Wynik 0:2 po pierwszych 45 minutach sprawiał, że w grze Barcelony pojawił się chaos. Co z tego, że w drugiej połowie podopieczni trenera Luisa Enrique mieli ogromną przewagę i ostrzeliwali bramkę Diego Alvesa z częstotliwością karabinu maszynowego, skoro te strzały nie były tak dopieszczone, jak to bywało we wcześniejszych spotkaniach. Nawet gol Messiego w 64 minucie, który okazał się trafieniem numer 500 w jego karierze, nie wprowadził spokoju do gry mistrzów Hiszpanii. A nie od dziś wiadomo, że nerwy nie idą w parze z precyzją.

    Walka o trofeum w lidze hiszpańskiej robi się coraz bardziej ekscytująca. Na pięć kolejek przed końcem trzy zespoły mają niemal równe szanse: obok Barcelony to Atletico oraz Real.



    Jedenastka ćwierćfinałów Ligi Mistrzów według GOL24.pl [GALERIA]

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      DZ poleca

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Gry On Line - Zagraj Reklama