Dieta sportowców: Powiedz mi co jesz, a powiem ci, jakim...

    Dieta sportowców: Powiedz mi co jesz, a powiem ci, jakim jesteś piłkarzem

    Piotr Grela

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Piłkarzom Piasta Gliwice menu układa...  ich kolega z boiska Marcin Pietrowski
    1/2
    przejdź do galerii

    Piłkarzom Piasta Gliwice menu układa... ich kolega z boiska Marcin Pietrowski ©Karolina Misztal

    Jak w gospodarce, tak i w sporcie, wszystko się zmienia. Jak to, co jemy wpływa na to, jak dobrymi jesteśmy sportowcami? Co trzeba jeść, żeby być fit? Z pomocą przychodzą eksperci.
    Przez żołądek do zwycięstwa? Okazuje się, że zdrowe żywienie może być bardzo pomocne w osiągnięciu sportowego sukcesu. Proces wychowania dobrze pracującego organizmu wymaga sukcesywności i silnej woli. Na szczęście armia dietetyków, fizjoterapeutów sypią przepisami jak z rękawa, chętnie służą piłkarzom pomocą by byli coraz lepsi w tym, co robią.

    - Dieta ma ogromny wpływ na to, jak się czujemy. Wpływa na naszą regenerację, lepszy sen, zwłaszcza u sportowców.
    Przy stosowaniu odpowiedniej diety zawodnicy szybciej się regenerują. Dostarczanie właściwych składników odżywczych, witamin, minerałów, odpowiednich ilości węglowodanów, białka. Jeśli to wszystko jest zrównoważone, przynosi to naprawdę bardzo dobre efekty. Wiadomo, że przy takich obciążeniach, jakie towarzyszą sportowcom: treningi, stres, odżywianie ma duże znaczenie - przekonuje Bartłomiej Spałek, fizjoterapeuta, który współpracuje z reprezentacją Polski w piłce nożnej.

    - W optymalnej diecie osób trenujących podstawowym źródłem energii powinny być węglowodany złożone. U piłkarzy w okresie dużych obciążeń treningowych powinny dochodzić do 60-70 procent dobowego zapotrzebowania kalorycznego - wyjaśnia Agnieszka Bratek, mgr dietetyki i planowania żywienia.

    Oczywiście nie zawsze tak było. Kiedyś na boisku decydowała tylko siła mięśni. - Kiedy ja grałem w piłkę, pewne rzeczy były nie do pomyślenia - przyznaje Stanisław Oślizło, legenda Górnika Zabrze. - Pamiętam jak na początku lat 60-tych przyjechał do nas Tottenham Hotspur. Były rozgrywki przypominające dzisiejszą Ligę Mistrzów. Anglicy przyjechali ze swoim kucharzem, własną wodą. My, kiedy to zobaczyliśmy, pukaliśmy się w czoła. Co to u nas nie ma mineralnej? - pytali się wzajemnie zdziwieni piłkarze. - Wcześniej, w latach 60,70-tych kwestie żywienia w ogóle nie były w modzie. Skąd my mogliśmy wiedzieć, ile w buraczkach, ile w kurczaku, ile w zupie jest kalorii. Przecież nie było fizjologów. Był jedynie masażysta, jeden na całą drużynę, który dbał nie o nasz żołądek, a o nasze mięśnie - opowiada jak to było Stanisław Oślizło.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      DZ poleca

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Gry On Line - Zagraj Reklama