ME U-21: Młode gwiazdy już pierwszej wielkości

    ME U-21: Młode gwiazdy już pierwszej wielkości

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Za nieco ponad pół roku w kadrze Marcina Dorny zagrają zapewne piłkarze, którzy mają za sobą występy w pierwszej reprezentacji.
    Tak mocnej drużyny Orląt dawno w polskiej piłce nie było. Dowodem na poparcie tej tezy jest chociażby niedawny mecz towarzyski z Niemcami, który Biało-Czerwoni wygrali w Tychach 1:0, doprowadzając rywali do wyraźnej frustracji. To wszystko jednak zaledwie przedsmak tego, co nas czeka przyszłym roku, gdy od 16 do 30 czerwca na boiskach właśnie w Tychach, oraz w Lublinie, Kielcach, Bydgoszczy, Gdyni i Krakowie odbędą się mistrzostwa Europy do lat 21, stanowiące ze względów regulaminowych właściwie Euro U-23.


    Sądząc po deklaracjach składanych między innymi przez prezesa PZPN, Zbigniewa Bońka, Polacy powinni wystąpić na tym turnieju w optymalnym składzie i z nastawieniem na sukces. A to oznacza, że na murawie w zespole Marcina Dorny mogą pojawić się gwiazdy mające już na koncie występy w pierwszej reprezentacji, a nawet na Euro 2016 we Francji.

    Wszystkie warunki, by stać się liderem drużyny spełnia Arkadiusz Milik (rok urodzenia 1994). Obecnie leczący kontuzję napastnik Napoli ma już za sobą naturalną drogę kariery w młodzieżówkach - rozegrał po jednym meczu w U-17 i U-18, siedem spotkań w U-19, w których strzelił pięć goli, i dziewięć właśnie w U-21, gdzie zaliczył dziesięć trafień.

    Dorna może także postawić na Karola Linetty’ego (rocznik 1995) i Piotra Zielińskiego (1994). Obaj swoją karierę zaczynali w U-15, a potem poprzez 16, 17, 18, 19 i 21 trafili do kadry Adama Nawałki. Coraz silniejszą pozycję ma również Mariusz Stępiński (1995), jeszcze niedawno piłkarz Ruchu, a obecnie Nantes.

    Dodając do tego grupę zawodników występujących w ligach zagranicznych, m.in. bramkarza Bartłomieja Drągowskiego (ACF Fiorentina, rocznik 1997), Igora Łasickiego (Napoli, 1995) czy Bartosza Kapustkę (Leicester, 1996) otrzymujemy zestawienie, które musi budzić szacunek rywali. Zwłaszcza, że część z nich nie będzie w stanie przysłać najlepszych z najlepszych, bo na przykład Niemcy w tym czasie będą rozgrywać mecze Pucharu Konfederacji.

    Tym niemniej mistrzostwa będą okazją do zobaczenia w akcji zawodników, którzy w najbliższych latach będą odgrywać istotne role w „dorosłej” piłce. Z pewnością należeć będą do nich Włosi Gianluigi Donnarumma, Hiszpanie Hector Bellerin, Saul Niguez, Mareco Asensio i Jose Luis Gaya, Portugalczycy Ruben Semedo i Gelson Martins czy Niemcy Max Meyer , Leroy Sane i Joshua Kimmich (jeśli chcecie przyjrzeć się im bliżej to galerię z ich zdjęciami znajdziecie na naszym portalu gol24.pl, pod hasłem „Jedenastka przyszłych gwiazd europejskiej piłki”, naprawdę warto).

    Śląsk podczas mistrzostw odgrywać będzie istotną rolę. W Tychach będzie rozgrywać swoje mecze grupa C (podobnie jak w Krakowie), a później stadion przy Edukacji stanie się areną półfinału. Dla kibiców z naszego regionu interesujące będą jednak już same powołania selekcjonera. W kadrze na turniej może się znaleźć kilku piłkarzy ze śląskich klubów. Na ostatnie, wspomniane wcześniej, towarzyskie spotkanie z Niemcami Dorna powołał Łukasza Monetę, Patryka Lipskiego, Kamila Mazka i Jarosława Niezgodę z Ruchu Chorzów oraz Radosława Murawskiego z Piasta Gliwic.

    Reprezentacja Polski w Tychach może zagrać dopiero w półfinale, jeśli zajmie w swojej grupie drugie miejsce i uzyska awans. Wiadomo także, że na Śląsku zlokalizowana zostanie jedna baza pobytowa - piłkarze będą mieszkać w katowickim Novotelu i trenować na jednym z boisk w tym mieście.

    Ponad pół roku to jednocześnie i mało, i sporo czasu. Selekcjoner Orląt nie zamknął jeszcze selekcji, chociaż o przebicie do kadry będzie już trudno, zwłaszcza, jeśli część miejsc obsadzą wspomniani wcześniej kadrowicze z pierwszego zespołu. Tym niemniej sztab podkreśla, że poszukiwanie talentów trwa nieustannie.

    Także organizatorzy szukają nowych rozwiązań, mających zapewnić odpowiednią frekwencję na trybunach. Poprzeczka wisi dość wysoko, bo na poprzednich mistrzostwach, które w 2015 roku zorganizowali Czesi, mecze na żywo zobaczyło 163.004 widzów, co dało średnią 10.867 osób na każdym spotkaniu i świetny wizerunek w telewizji. Sądząc z opinii po turnieju, kluczem do takiego sukcesu były niskie ceny biletów. W Polsce ma być podobnie.



    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      DZ poleca

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      DZIEWCZYNA LATA 2017 | Głosujemy!

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Dopasuj słowa do opisów i sprawdź, czy znasz język śląski

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Światło i kolor w pokojach dziecięcych

      Gry On Line - Zagraj Reklama