Górnik Zabrze - GKS TYCHY 1:0. Chłodne derby, ale w Tychach...

    Górnik Zabrze - GKS TYCHY 1:0. Chłodne derby, ale w Tychach jest zimniej

    Rafał Musioł

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Mecz Górnika Zabrze - GKS TYCHY 1:0
    1/47
    przejdź do galerii

    Mecz Górnika Zabrze - GKS TYCHY 1:0 ©Arkadiusz Gola

    Piłkarze Górnika Zabrze rozpoczęli rundę wiosenną od zwycięstwa nad GKS-em Tychy. O wyniku przesądził piękny gol Łukasza Wolsztyńskiego. Na trybunach zasiadło ponad 17 tysięcy widzów!
    Pierwszy wiosenny mecz, pierwsze derby, pierwsze spotkanie o godzinie 20.45. Do tego debiuty czterech piłkarzy w pierwszej jedenastce Górnika Zabrze i jednego w barwach GKS-u Tychy. Taki był bilans otwarcia przed derbowym meczem na Roosevelta. Ostatecznie padł też pierwszy gol, a gospodarze odnieśli pierwsze zwycięstwo, jednak mecz kibiców nie rozgrzał.

    Dla zabrzan spotkanie z tyszanami miało być pierwszym krokiem w pościgu za miejscami premiowanymi awansem do Lotto Ekstraklasy.
    W klubie skorzystano z hojności władz miasta i dokonano kilku transferów, więc trener Marcin Brosz miał powody do optymizmu i spore pole manewru. W wyjściowej jedenastce skonstruowanej przez szkoleniowca znalazło się tylko sześciu Polaków (tyszanie przeciwstawili im jedenastu rodaków) i cztery nowe twarze - bramkarz Tomasz Loska, obrońca Dani Suarez oraz pomocnicy Denis Janco i Sandi Arcon.

    CZYTAJCIE TEŻ:
    Górnik Zabrze- GKS Tychy. Na żywo

    Górnik rzeczywiście szybko przejął inicjatywę, w czym nieco pomagali mu rywale, uparcie faulując na 30-40 metrze od bramki Pawła Florka. Niewiele jednak z tego wynikało, bo dośrodkowania wpadały zazwyczaj wprost w ręce golkipera lub były bezstresowo wybijane przez obrońców.

    Ekipa Jurija Szatałowa nie sprawiała bynajmniej wrażenia przygniecionej naporem Górnika, bo gra i tak toczyła się głównie w środku boiska, więc spokojnie mogła przygotowywać kontrataki, które nie miały odpowiedniej dynamiki i w efekcie nie niosły wielkiego zagrożenia. W sumie więc kibicom długo serwowano przede wszystkim walkę o piłkę bez kontynuacji w postaci jej pomysłowego rozegrania. No i generalnie trudno było dostrzec rzeczywistą różnicę między spadkowiczem z elity, marzącym o powrocie do niej, a drużyną, której strategicznym zadaniem jest uratowanie dla Tychów miejsca w Nice I lidze. Mnóstwo niecelnych podań, przerywanych faulami, piłka wychodząca na aut i brak celnych strzałów dopełniały obrazu przeciętności, nijak nie przystającej do bojowych zapowiedzi piłkarzy i stawki, o którą oba zespoły zamierzają grać.

    Zobacz galerię

    Bezpłodnością koronkowych akcji w końcu jednak zirytował się Łukasz Wolsztyński, który w 43 minucie oddał potężny strzał z dystansu, po którym piłka wpadła do siatki! Pokonany Florek z wściekłością uderzył pięścią w murawę, ale pretensje powinien mieć przede wszystkim do kolegów, którzy pozwolili zabrzaninowi na taką próbę.

    W przerwie najtrudniejsze zadanie czekało więc na Szatałowa, który musiał podnieść piłkarzy po otrzymanym znienacka ciosie, przestawić nacisk na ofensywę i jak najszybsze odrobienie straty. Dużo łatwiej miał Brosz, bo zdobyty gol na pewno ściągnął z zespołu dużą część presji. Otwierało to też szansę na to, by w drugiej połowie zobaczyć prawdziwą wartość zbudowanej zimą ekipy z Roosevelta.

    W szatni szkoleniowiec GKS-u zdecydował się tylko na jedną zmianę - Mateusza Mączyńskiego zastąpił Dawid Błanik. Zabrzanie wyszli z tunelu bez roszad i od razu spróbowali ataku, ale tyszanie byli wystarczająco skoncentrowani, by sobie z tym poradzić i podjąć próbę kontry. Skutki działań zaczepnych z obu stron były znów jednak mizerne, co nie zmieniało faktu, że czas pracował już na korzyść gospodarzy. Widać to było także po nerwowości Szatałowa, podczas gdy - nawiasem mówiąc dość lekko ubrany jak na porę meczu - Brosz sprawiał wrażenie bardziej refleksyjne. Zwłaszcza po stałych fragmentach gry w wykonaniu swoich zawodników, którzy rzut rożny potrafili zamienić na kontratak GKS-u...To jednak jego ekipa miała piłkę, która powinna definitywnie rozstrzygnąć mecz, ale Igor Angulo w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.

    Goście próbowali do końca doprowadzić do remisu, ale Tomasz Loska nie dostał od nich nawet szansy, by się pomylić.
    Dużym plusem spotkania w Zabrzu była frekwencja na trybunach. Na krzesełkach zasiadło aż 17.777 widzów. Warto jednak wspomnieć także o innej statystyce - GKSTychy w I lidze nie wygrał wyjazdowego spotkania już od maja 2014 roku. Bez przełamania tego impasu walka o utrzymanie może okazać się misją niemożliwą do wykonania.

    Opinie trenerów:



    Jurij Szatałow, trener GKS-u Tychy:
    W pierwszej połowie więcej było szachowania, chociaż mecz był żywy. W drugiej trochę się otworzył, było więcej biegania i bałaganu. Niestety, rywalowi wyszedł strzał życia i wracamy bez punktów...

    Marcin Brosz, Górnik Zabrze:
    Trafiliśmy na dobrze przygotowanego przeciwnika, tym bardziej cieszy to zwycięstwo. Bardzo ważne jest też zero z tyłu, bo tego nam bardzo brakowało jesienią. Dobrze wkomponowali sie nowi piłkarze, zwłaszcza ci, którzy przyjechali do nowego dla nich kraju. Dobrą zmianę dał Dawid Plizga i cieszy mnie także to, że takie piękne gole strzelają zawodnicy, którzy niedawno dopiero wchodzili do zespołu. Znakomita była cała otoczka meczu, stała na wysokim poziomie.

    Górnik Zabrze - GKS Tychy 1:0 (1:0)

    1:0
    Łukasz Wolsztyński (42)

    Górnik: Loska - Danch, Kopacz, Suarez, Kosznik - Wolsztyński (70. Plizga), Matuszek, Janco (76. Ambrosiewicz), Angulo, Arcon - Ledecky (82. Wolniewicz).

    Tychy: Florek - Grzybek, Boczek, Tanżyna, Mańka - Mączyński (46. Błanik), Zasaviczi (72. Pruchnik), Bukowiec (72. Tornros), Grzeszczyk, Radzewicz - Świerczok.

    Żółte kartki Matuszek, Danch, Arčon - Mączyński, Błanik.
    Czerwona kartka Szymon Matuszek (90. minuta, Górnik, za drugą żółtą).

    Sędziował Piotr Lasyk (Bytom).
    Widzów 17.777.


    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      DZ cenzuruje wpisy kibiców Górnika

      gliwiczani (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Wstyd że nawet cenzorzy w DZ są za Ruchem a na stadionie tego nie widać patrz frekwencja w Chorzowie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      DZ wspiera głównie Ruch tak jak SPORT dlatego kibice Górnika olewają te gazety.

      gliwiczanin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      Większość kibiców Górnika nie czyta DZ czy Sportu bo kojarzą te gazety z Ruchem. A że jest to ze stratą dla tych gazet pokazuje frekwencja GÓRNIKA która jest największe ze wszystkich śląskich...rozwiń całość

      Większość kibiców Górnika nie czyta DZ czy Sportu bo kojarzą te gazety z Ruchem. A że jest to ze stratą dla tych gazet pokazuje frekwencja GÓRNIKA która jest największe ze wszystkich śląskich drużyn. DZ zapomniał dodać że wczoraj był KOMPLET widzów czytaj 17.777. Mecz Górnik-GKS Katowice pewnie pobije ten rekord bo nie będzie buforów a to oznacza 24 000 widzów.

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      to dobrze

      a Tychy niech niech Nie Spadną (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      na meczu Górnika w I lidze aż 17 tys widzów , a komentarzy mało czyżby DZ kojarzy
      się tylko z Ruchem i Gorzelikiem i kibice Górnika ,,dali sobie spokój "

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama