Kotala: Wypowiedzenie umowy pożyczki Ruchowi nie jest...

    Kotala: Wypowiedzenie umowy pożyczki Ruchowi nie jest równoznaczne z egzekucją. Chcemy pomóc klubowi

    Zdjęcie autora materiału
    Jacek Sroka

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala

    Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala ©fot. mikolaj suchan/polskapressse

    Po wypowiedzeniu przez miasto dwóch umów pożyczek Ruchowi w internecie rozpętała się burza, a kibice pisali o tym, że władze Chorzowa wbijają gwóźdź do trumny klubu. Głos w tej sprawie postanowił zabrać prezydent Andrzej Kotala. - Chcę uspokoić wszystkich kibiców. Wypowiedzenie umowy nie jest równoznaczne z egzekucją tych pieniędzy. Jest to tylko i wyłącznie przestrzeganie reguł oraz zasad prawa. Jako miasto nie możemy działać w oderwaniu od prawa i obowiązku dbania o pieniądze publiczne - powiedział Kotala na konferencji prasowej.
    Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala

    Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala ©fot. mikolaj suchan/polskapressse

    Prezydent Kotala na spotkaniu z dziennikarzami wygłosił następujące oświadczenie:

    - Pan Prezes Paterman, pisząc w oświadczeniu, że był zaskoczony, mija się z prawdą. Otóż nie był zaskoczony, bo od miesiąca rozmawiamy o tym, że zobowiązania, które podjął ówczesny zarząd, a konkretnie pan Smagorowicz, były podjęte niezgodnie z zasadami umów i porozumienia, jakie obowiązuje pomiędzy miastem, spółką i AMG Silesia.
    Tam jest mowa o tym, że o każdym zobowiązaniu powyżej 200 tysięcy złotych powinno zostać poinformowane miasto i powinno ono wyrazić na to zgodę. Dzisiaj wiemy, że umowa pomiędzy ówczesnym zarządem a zawodnikami była bezzasadna. Na tę okoliczność nie było żadnych uchwał - ani zarządu, ani rady nadzorczej. Nie było też zgody miasta.

    Nasz człowiek, który od czerwca pełnił w Ruchu rolę prokurenta, w ogóle nie miał o tym pojęcia. Pan Rafał Byrczek wszedł do zarządu w lipcu, więc nie mógł wiedzieć o tych zobowiązaniach. Ponadto przypominam, że wszelkie działania które podejmował wtedy pan Smagorowicz, w ogóle nie były przekazywane na zewnątrz - ani radzie nadzorczej ani osobom trzecim. Gdy zatem okazało się, że takie zobowiązania są podpisane przez prezesa, a Komisja Licencyjna stwierdziła, że są one ważne, pan Paterman zdawał sobie sprawę, iż miasto będzie zmuszone tę umowę wypowiedzieć. Przepisy porozumienia zostały bowiem złamane. Pan Rafał Byrczek był pytany przez Komisję Licencyjną, co zrobi miasto, jeżeli klub zapłaci te pieniądze piłkarzom i odpowiedział, że miasto będzie zmuszone tę umowę wypowiedzieć. Komisja Licencyjna również nie jest zatem zaskoczona.

    Miasto zawsze było jedynym podmiotem, który pomagał Ruchowi. Nigdy nie żądało natychmiastowej spłaty, a wręcz przeciwnie, zawsze pożyczało, kupowało akcje, a jeśli klub nie miał pieniędzy na spłatę pożyczki, to pożyczało mu kolejne pieniądze. Trudno mi sobie wyobrazić stanowisko pana prezesa, które sprowadza miasto do narożnika i wywołuje niepotrzebną dyskusję w internecie, że miasto przybija gwóźdź do trumny. Chcę podkreślić, że nie jest to intencją miasta. My pomagaliśmy i zawsze pomagać będziemy.

    Mam na to następny dowód. Od miesiąca rozmawiamy z zarządem klubu o objęciu kolejnego pakietu akcji w wysokości 2 mln złotych, co zostało uchwalone podczas majowej sesji. Rada Miasta poparła wówczas propozycję prezesa zarządu klubu KS Ruch, aby dla ustabilizowania sytuacji finansowej spółki, wyemitowano nowe akcje o wartości 16 milionów złotych. Przy czym w roku 2017 prywatni inwestorzy jako pierwsi objęliby akcje o wartości 8 milionów złotych, a następnie miasto objęłoby w tym roku akcje o wartości 3 milionów złotych. Pan prezes Paterman ma świadomość tego, że dopóki nie będzie objęcia akcji w wysokości 8 mln zł przez pozostałych akcjonariuszy, ja mam związane ręce i nie mogę tych pieniędzy zaangażować.

    Pragnę poinformować, że środki które dzisiaj pojawiają się w spółce, nie są wynikiem objęcia nowych pakietów akcji. Te środki są nadal pożyczane przez spółkę od prywatnych inwestorów. Czyli spółka jest w dalszym ciągu zadłużana bez zgody i wiedzy miasta. Spowodowało to, że musieliśmy wypowiedzieć umowy, bo nie mogliśmy na to patrzeć i się temu przyglądać. Jest łamane prawo, a ja dbając o finanse publiczne, muszę reagować. To jest moja reakcja i nie ma ona na celu tego, żeby Ruch zwrócił pieniądze. Chodzi o to, byśmy od razu byli gotowi na nowe porozumienie, żeby spółka miała szansę na dotrzymanie wcześniejszych postanowień i umów.

    Aktualne porozumienie, które zabezpiecza pożyczkę CP, nie jest w stu procentach zrealizowane. Zabezpieczenie, które było, już dzisiaj nie istnieje. Ruchu już nie ma w Ekstraklasie, a zabezpieczeniem miały być pieniądze z Canal +. Zabezpieczeniem miały być także pieniądze z transferów, a zawodników już w większości nie ma. Ponadto zgodnie z grudniowym porozumieniem zarząd miał zapewnić dodatkowe zabezpieczenia na akcjach. Tego również nie dokonano. Brakuje nam zatem szeregu zabezpieczeń, aby to porozumienie mogło funkcjonować.

    Mamy już drugi powód, żeby porozumienie wypowiedzieć i podpisać nowe. Taka była intencja miasta, aby znowu wyjść naprzeciw klubowi i pozwolić nabrać mu większego oddechu finansowego, a ponadto wesprzeć i pomagać, a nie szkodzić. Podczas wczorajszego spotkania z prezesem Patermanem i zarządem klubu, poświęciliśmy dwie godziny, aby stworzyć nowe porozumienie. Zarząd Ruchu do niego jednak nie przystąpił. Odmówił jego podpisania i w zamian za to pojawił się nasz komunikat. A porozumienie dotyczyło tego, aby ułatwić funkcjonowanie klubu.

    Wystąpieniu prezydenta Kotali przysłuchiwał się obecny na sali prezes Janusz Paterman. Po spotkaniu obaj panowie wyszli porozmawiać do gabinetu prezydenta i być może wkrótce kolejna burza wokół Ruchu zostanie nażegnana.

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Satyr w okowach

      Rozbawiony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      Tak to jest jak chłopina uwierzyła,że jest ponad prawem...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kotala zrozumial

      Hanys94 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Wreszcie ze utopil publiczna kase i gacie mokre.Jak udzielal tej pozyczki to ostrzegano go przed takim scenariuszem ktory spowoduje kontrole ABW w Chorzowskim ratuszu i stalo sie Smagor siedzi...rozwiń całość

      Wreszcie ze utopil publiczna kase i gacie mokre.Jak udzielal tej pozyczki to ostrzegano go przed takim scenariuszem ktory spowoduje kontrole ABW w Chorzowskim ratuszu i stalo sie Smagor siedzi adwokat sie wylgal paroma groszami teraz czas na prezydenta Kotale i nie zebym byl zlosliwy ale ludzie z PO maja opuznione myslenie o lekcewazeniu prawa nie wspominajaczwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kotala

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Chcę uspokoić wszystkich kibiców. Wypowiedzenie umowy nie jest równoznaczne z egzekucją tych pieniędzy. Jest to tylko i wyłącznie przestrzeganie reguł oraz zasad prawa. Jako miasto nie możemy...rozwiń całość

      Chcę uspokoić wszystkich kibiców. Wypowiedzenie umowy nie jest równoznaczne z egzekucją tych pieniędzy. Jest to tylko i wyłącznie przestrzeganie reguł oraz zasad prawa. Jako miasto nie możemy działać w oderwaniu od prawa i obowiązku dbania o pieniądze publiczne - powiedział Prezydent Andrzej Kotala, który w czwartkowe popołudnie zwołał konferencję prasową.

      Spotkanie z dziennikarzami dotyczyło wypowiedzenia umowy pożyczek. Prezentujemy zapis przemówienia, jakie wygłosił dzisiaj Andrzej Kotala:

      - Pan Prezes Paterman, pisząc w oświadczeniu, że był zaskoczony, mija się z prawdą. Otóż nie był zaskoczony, bo od miesiąca rozmawiamy o tym, że zobowiązania, które podjął ówczesny zarząd, a konkretnie pan Smagorowicz, były podjęte niezgodnie z zasadami umów i porozumienia, jakie obowiązuje pomiędzy miastem, spółką i AMG Silesia. Tam jest mowa o tym, że o każdym zobowiązaniu powyżej 200 tysięcy złotych powinno zostać poinformowane miasto i powinno ono wyrazić na to zgodę. Dzisiaj wiemy, że umowa pomiędzy ówczesnym zarządem a zawodnikami była bezzasadna. Na tę okoliczność nie było żadnych uchwał - ani zarządu, ani rady nadzorczej. Nie było też zgody miasta.

      Nasz człowiek, który od czerwca pełnił w Ruchu rolę prokurenta, w ogóle nie miał o tym pojęcia. Pan Rafał Byrczek wszedł do zarządu w lipcu, więc nie mógł wiedzieć o tych zobowiązaniach. Ponadto przypominam, że wszelkie działania które podejmował wtedy pan Smagorowicz, w ogóle nie były przekazywane na zewnątrz - ani radzie nadzorczej ani osobom trzecim. Gdy zatem okazało się, że takie zobowiązania są podpisane przez prezesa, a Komisja Licencyjna stwierdziła, że są one ważne, pan Paterman zdawał sobie sprawę, iż miasto będzie zmuszone tę umowę wypowiedzieć. Przepisy porozumienia zostały bowiem złamane. Pan Rafał Byrczek również nie był o tym powiadomiony. Był jedynie pytany przez Komisję Licencyjną, co zrobi miasto, jeżeli klub zapłaci te pieniądze piłkarzom. Pan Byrczek odpowiedział, że miasto będzie zmuszone tę umowę wypowiedzieć. Komisja Licencyjna również nie jest zatem zaskoczona.

      Miasto zawsze było jedynym podmiotem, który pomagał Ruchowi. Nigdy nie żądało natychmiastowej spłaty, a wręcz przeciwnie, zawsze pożyczało, kupowało akcje, a jeśli klub nie miał pieniędzy na spłatę pożyczki, to pożyczało mu kolejne pieniądze. Trudno mi sobie wyobrazić stanowisko pana prezesa, które sprowadza miasto do narożnika i wywołuje niepotrzebną dyskusję w internecie, że miasto przybija gwóźdź do trumny. Chcę podkreślić, że nie jest to intencją miasta. My pomagaliśmy i zawsze pomagać będziemy.

      Mam na to następny dowód. Od miesiąca rozmawiamy z zarządem klubu o objęciu kolejnego pakietu akcji w wysokości 2 mln złotych, co zostało uchwalone podczas majowej sesji. Pozwolę sobie odczytać, że Rada Miasta popiera propozycję Prezesa zarządu klubu KS Ruch, aby dla ustabilizowania sytuacji finansowej spółki, wyemitowano nowe akcje o wartości 16 milionów złotych. Przy czym w roku 2017 prywatni inwestorzy jako pierwsi objęliby akcje o wartości 8 milionów złotych, a następnie miasto objęłoby w tym roku akcje o wartości 3 milionów złotych.

      Pan Prezes Paterman ma świadomość tego, że dopóki nie będzie objęcia akcji w wysokości 8 mln zł przez pozostałych akcjonariuszy, ja mam związane ręce i nie mogę tych pieniędzy zaangażować.

      Pragnę poinformować, że środki które dzisiaj pojawiają się w spółce, nie są wynikiem objęcia nowych pakietów akcji. Te środki są nadal pożyczane przez spółkę od prywatnych inwestorów. Czyli spółka jest w dalszym ciągu zadłużana bez zgody i wiedzy miasta.

      Spowodowało to, że musieliśmy wypowiedzieć umowy, bo nie mogliśmy na to patrzeć i się temu przyglądać. Jest łamane prawo, a ja dbając o finanse publiczne, muszę reagować. To jest moja reakcja i nie ma ona na celu tego, żeby Ruch zwrócił pieniądze. Chodzi o to, byśmy od razu byli gotowi na nowe porozumienie, żeby spółka miała szansę na dotrzymanie wcześniejszych postanowień i umów.

      Aktualne porozumienie, które zabezpiecza pozwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kotala pomaga?

      Boniek też pomaga? (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

      dlatego spadli,bo Fornalik też pomógł!


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Fornalik ????

      Oregano (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      To Fornalik pudłował do pustej bramki??? To Fornalik doprowadził do upadku finansowego??? Fornalik był ostatnią osobą z Ruchu do której miałem niewielki, ale jednak szacunek.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama