Sport

    Ważne
    Agnieszka Radwańska: Mecz z Portugalią oglądałam na kortach...

    Agnieszka Radwańska: Mecz z Portugalią oglądałam na kortach Wimbledonu [WIDEO]

    Agnieszk Bialik, Londyn

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Chciała Pani zdążyć na mecz Polska - Portugalia do domu, a rozmawialiśmy w przerwie tego spotkania…

    Pewnie, że super byłoby skończyć mecz po godzinie gry, pójść do domu na kolację, a potem zobaczyć mecz naszych piłkarzy. Jednak nie było tak pięknie, więc zamiast oglądać Euro spokojnie w domu na kanapie, to oglądałam go na kortach.

    W drugim secie Konjuh zaczęła bardzo dobrze serwować…


    Dziwne było to, że serwowała coraz lepiej, bo kiedy jest się coraz bardziej zmęczonym to prędkość i celność spada. Tu było wręcz przeciwnie. W drugim secie miałam swoje szanse na przełamanie, ale ich nie wykorzystałam. Było 40-0, 40-15. Kiedy się ich nie wykorzystuje, to potem bywa ciężko. Dlatego skończyło się tak, jak się skończyło. Mogło być po wszystkim co najmniej godzinę wcześniej.




    Pamięta Pani, kiedy ostatnio wygrała w tak dramatycznych okolicznościach?

    Z trzech meczboli dawno się nie wybroniłam. Pamiętam mecz z Chinką Shuai Peng, też na Wimbledonie kilka lat temu na korcie numer 14. Nie mogłam go skończyć. W trzecim secie było 9-7 czy 8-6. Meczboli wtedy jednak nie broniłam. No cóż, dziś nie był to najpiękniejszy mecz mojego życia i kariery. Ważne, że do przodu. Nie zawsze wygrywa się, grając świetnie, to był najlepszy przykład. Teraz powinno być mniej presji, powinno mi się grać luźniej.

    Zna Pani kolejną rywalkę, Czeszkę Katerinę Sinikovą?

    Wygrałam z nią w pierwszej rundzie ubiegłorocznego US Open. Teraz będzie inna nawierzchnia i inna historia. Widziałam kilka jej meczów na trawie m.in. w Birmingham. Jest w trzeciej rundzie, więc musiała dobrze zagrać, pokonując Francuzkę Garcię. Myślę, że to będzie podobny tenis jak w meczu drugiej rundy z Chorwatką. Prawda jest taka, że te mniej znane zawodniczki mogą ograć rozstawione tenisistki raczej w pierwszych rundach turnieju niż w drugim tygodniu. Początkowo faworytki grają pod większą presją, dopiero wgrywają się w korty. W drugim tygodniu jest już zupełnie inny poziom. Młoda zawodniczka dostałaby wtedy może dwa-trzy gemy. Na początku tym młodym jest łatwiej. Nic nie muszą, jak przegrają to nic się nie stanie. Wychodzą więc na kort, uderzają, ile natura dała i czasem wygrywają. Ta, która ma wysoki ranking i jest faworytką takiego luzu już nie ma.

    Rozmawiała w Londynie Agnieszka Bialik

    Tu znajdziesz więcej najnowszych informacji o tenisie




    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Sportowy24 na Facebooku

      Galerie

      GOL24 na Facebooku

      Gry On Line - Zagraj Reklama