Sport

    Roland Garros. Wimbledon to przy tym słoneczne wyspy...

    Roland Garros. Wimbledon to przy tym słoneczne wyspy [ROZMOWA]

    Hubert Zdankiewicz, Paryż

    Sportowy24

    Aktualizacja:

    Sportowy24

    Agnieszka Radwańska

    Agnieszka Radwańska ©Michel Euler

    - Czytamy książki, oglądamy filmy, patrzymy w niebo i modlimy się o dobrą pogodę (śmiech). Takie są czasem uroki grania Wielkich Szlemów na odkrytych kortach - mówi nam Dawid Celt, drugi trener Agnieszki Radwańskiej, której niedzielnego meczu 1/8 finału Roland Garros z Cwetaną Pironkovą nie udało się dokończyć w poniedziałek. Powodem był padający od rana deszcz, który zmusił organizatorów do odwołania wszystkich spotkań.
    Agnieszka Radwańska

    Agnieszka Radwańska ©Michel Euler

    To najbardziej mokry Wielki Szlem, na jakim Pan do tej pory był?
    No chyba tak. Przy tym to nawet Wimbledon wygląda, jak jakieś słoneczne wyspy. Klimat się zmienia, w Londynie zawsze padało, a ja mam to szczęście, że jak jeżdżę tam od kilku lat, to pogoda jest za każdym razem całkiem fajna, mało deszczu.

    Jak spędzacie taki dzień, jak dzisiejszy, gdy sukces jest na wyciągnięcie ręki, ale trzeba czekać i to bardzo długo?

    Podeszliśmy do sprawy normalnie, jak do meczu. Normalnie się przygotowywaliśmy. Gdy okazało się, że wszystkie mecze zostały odwołane Agnieszka poszła na siłownię, żeby trochę się poruszać. Nie ma dziś żadnej możliwości, żeby wyjść gdzieś na kort i poodbijać.

    Mieliście już kiedyś taką sytuację na Wielkim Szlemie?
    Szczerze mówiąc nie pamiętam.

    W 2008 roku, z Marią Korytcewą w pierwszej rundzie. Właśnie w Paryżu. Tyle, że wówczas grała dwa dni, a nie trzy.
    Poważnie? No to macie dobrą pamięć, bo pytałem Agnieszki i ona też sobie nie przypomina. Na pewno nie jest to komfortowa sytuacja. Nie tylko dla zawodników, ale również dla organizatorów. Są to jednak rzeczy niezależne od nas i trzeba sobie z nimi radzić, choć gdzieś tam w głowie siedzi, że jeszcze nie można się wyluzować i pomyśleć o kolejnym meczu. Jest blisko, ale trzeba jeszcze postawić kropkę nad „i”.

    Agnieszka wyglądała na wściekłą, gdy schodziła w niedzielę z kortu.
    Aż tak to nie, ale na pewno nie była zadowolona. Była na dobrej drodze, żeby skończyć w niedzielę, rywalka się już chwiała i dawała dziwne znaki. To jednak tylko gdybanie. Może gdyby Murray szybciej uwinął się z Isnerem, to by wyszła wcześniej na kort i skończyła, zanim zaczęło padać. Zabrakło 10-15 minut. Równie dobrze mogło się jednak zrobić w tym czasie 3:3, tego nie wiemy. Tak, jak mówiłem, to są rzeczy niezależne od nas. Agnieszka jest na tyle doświadczoną zawodniczką, że sobie z tym poradzi.

    Szczęście w nieszczęściu, że potencjalne rywalki w ćwierćfinale są w identycznej sytuacji.
    Teoretycznie nawet w trochę gorszej, bo Halep i Stosur nie dograły nawet do końca pierwszego seta. Szanse będą wyrównane.

    Agnieszka może zagrać we wtorek dwa mecze?
    Spokojnie, niech najpierw dogra ten pierwszy. Jeszcze nie jest w ćwierćfinale. Jak skończy, to będziemy myśleć co dalej.

    Wiedzieliście od początku, że mecz zostanie przeniesiony na kort numer dwa?
    Nie. Organizatorzy chcieli, żeby Agnieszka została na Suzanne-Lenglen i zagrała jako pierwsza. Ona jednak nie chciała, bo w niedzielę kończyła późno. Chciała grać, jako druga. Gdy jednak okazało się, że o 11 mecze nie wystartowały, zapadła decyzja, że jak tylko przestanie padać, to wyjdzie na pierwszy wolny kort. W tym wypadku dwójkę. No, ale też się nie udało.

    Jak spędzacie czas w taki dzień, jak dzisiejszy?
    Czytamy książki, oglądamy filmy, patrzymy w niebo i modlimy się o dobrą pogodę (śmiech). Takie są czasem uroki grania Wielkich Szlemów na odkrytych kortach.

    Przydałby się dach, jak w Melbourne, czy Londynie.
    Na pewno. Nawet, gdyby był tylko na dwóch największych kortach. Przynajmniej nie było by pustych przebiegów, jak dziś. Na początku turnieju też był taki dzień, że chyba dziesięć meczów się nie odbyło. Niemniej jestem akurat w stanie zrozumieć, dlaczego organizatorzy nie chcą dachu nad kortem ziemnym. Bardziej dziwi mnie za to, że nie ma oświetlenia, bo przy dobrej pogodzie można by grać o wiele dłużej.

    Nie martwi się Pan o zdrowie Agnieszki, gdyby przyszło jej grać trzy mecze dzień po dniu?
    Na pewno trochę się martwię, aczkolwiek jest dobrze przygotowana. Ostatnio była trochę przeziębiona, ale dziś jest już lepiej. Wierzymy jednak, że będzie dobrze, przecież nie tylko Agnieszka ma teraz pod górkę. Jeszcze dalej od ćwierćfinału jest w tej chwili Serena Williams, która nawet nie zaczęła swojego meczu w 1/8.

    Wyniku 6:2, 3:0 chyba jednak nie lubicie, bo w dwóch poprzednich meczach właśnie od tego momentu zaczynały się problemy.
    Na szczęście nie jestem przesądny. Każdy mecz to inna historia.


    Pytał i notował w Paryżu Hubert Zdankiewicz


    Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie i usłudze Eurosport Player


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Sportowy24 na Facebooku

      Galerie

      GOL24 na Facebooku

      Gry On Line - Zagraj Reklama