Materla, Narkun i Gamrot, czyli trzy koronowane głowy KSW

    Materla, Narkun i Gamrot, czyli trzy koronowane głowy KSW

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Polska

    Materla, Narkun i Gamrot wygrali swoje walki
    1/21
    przejdź do galerii

    Materla, Narkun i Gamrot wygrali swoje walki ©materiały prasowe, KSW

    Trzy korony, trzy wielkie zwycięstwa. Michał Materla, Tomasz Narkun i Mateusz Gamrot zachwycili na sobotniej gali KSW 36 w Zielonej Górze. Każdy z nich wygrał swoją walkę przed czasem.
    Wytrwałość, wiara, serce. To „Trzy Korony” w utworze nagranym przez popularnych polskich raperów, dedykowanym Michałowi Materli, Tomaszowi Narkunowi i Mateuszowi Gamrotowi. Bohaterowie gali KSW 36: Trzy Korony, która odbyła się w sobotę w Zielonej Górze, po raz kolejny udowodnili, że żadnej z tych cech im nie brakuje. Po kapitalnych walkach odnieśli komplet zwycięstw nad wymagającymi rywalami.



    Pierwszy do klatki wszedł „Gamer” (12-0), którego rywalem był mocno bijący Brazylijczyk Renato „Pezinho” (19-9). 25-letni mistrz wagi lekkiej przed walką zapowiadał, że poszuka efektownego sposobu na zakończenie pojedynku. Nie bał się wymieniać z rywalem ciosów w stójce, wykorzystywał też swoje znakomite umiejętności zapaśnicze. W drugiej rundzie rozbijał rywala w parterze, a później zaczął polować na dźwignię na nogę. Skutecznie – po niespełna czterech minutach drugiego starcia poddał „Pezinho” skrętówką. Po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z najlepszych zawodników wagi lekkiej w Europie. W karierze nie przegrał jeszcze nawet rundy.

    - Zawsze jest coś do poprawy. Moja stójka nie była zła, ale i tak nie do końca jestem z niej zadowolony. Chciałbym od początku wywierać presję i nokautować rywali. Ciężko nad tym pracuję, kiedyś to przyjdzie. A jeśli nie, wtedy całe życie będę przewracał i kończył rywali w parterze – skomentował „Gamer”, a zwycięstwo zadedykował swojej córce Anastazji, która przyjdzie na świat za dwa miesiące.

    Po nim tytułu w wadze półciężkiej bronił Narkun (13-2). Jego rywal, Rameau Sokoudjou (17-15), miał już pas KSW na biodrach po tym, jak w 2011 roku pokonał Jana Błachowicza. Urodzony w Kamerunie 32-letni zawodnik walczył też ze znakomitymi zawodnikami na galach m.in. Pride'a i UFC. Młodszy o sześć lat Narkun pokazał jednak, że teraźniejszość i przyszłość należy do niego. Kilka razy próbował poddania balachą, a kiedy się nie udało, zasypał Sokoudjou lawiną ciosów w stójce. Widzowie w Zielonej Górze i przed telewizorami dziwili się, jakim cudem „Afrykański Zabójca” utrzymywał się na nogach po obszernych sierpach i kolanach Polaka. Nad zdrowiem rywala zlitował się w końcu sędzia, który przerwał nierówny pojedynek 22 sekundy przed końcem pierwszej rundy. Do wspaniałego parteru (posiada czarny pas w brazylijskim jiu-jitsu) Narkun dołożył w ostatnich walkach bardzo mocną stójkę. To już trzeci nokaut „Żyrafy” z rzędu.

    - Dla mnie nie ma różnicy, czy poddaję, czy nokautuję. Każdy dostaje to, na co zasłużył. Sokoudjou zasłużył na nokaut. Na początku chciałem polubownie wyciągnąć balachę, ale był na tyle doświadczony, że nie dał się skończyć. Wtedy włączyłem plan B. Zacząłem walić mu w czajnik jak w automat z „gruchą”. Kiedy ciosy zaczęły wchodzić, pomyślałem sobie „Ooo, dzwońcie na 999” – skomentował w swoim stylu Narkun.

    Nie obyło się też bez kontrowersji. Polak został ukarany odjęciem punktu za... pociągnięcie rywala za włosy. - To niesprawiedliwe, że ktoś ma długie włosy, a kiedy w ferworze walki się go za nie szarpnie, dostaje się za to ujemny punkt. Trzeba zwrócić na to uwagę przy kolejnych galach. Zawodniczki zawsze mają spięte włosy. Mężczyźni też powinni tak robić – uważa „Żyrafa”.

    Największe emocje w wypełnionej po brzegi hali CRS w Zielonej Górze wzbudziła jednak walka Materli (24-5). „Najbardziej niebezpieczny zawodnik świata” - mówi się o jego rywalu, Rousimarze Palharesie (18-8). Brazylijczyk na taką opinię zasłużył sobie niszczeniem kolan i stawów skokowych rywali trzymanymi zbyt długo dźwigniami. Wyrzucono go za to zresztą z dwóch federacji. „Cipao” słynie jednak z tego, że żadne wyzwanie nie jest mu straszne. A widząc wzrok, jakim mierzył „Toquinho” przed pierwszym gongiem, można było mieć wątpliwości co do tego, kto jest bardziej niebezpieczny.

    Obaj długo się badali, w pierwszej rundzie celnych ciosów w stójce było niewiele, a w parterze Materla szybko uciekł próbującemu złapać firmową dźwignię na nogę Palharesowi. W drugim starciu szczeciński Berserker wyczekiwał rywala, unikając jego ciosów w stójce. W końcu zaskoczył go jednak podbródkowym, którego nie powstydziliby się najlepsi pięściarze. Potężny Brazylijczyk z hukiem padł na deski, a „Cipao” wykonał duży krok w stronę walki o tytuł wagi średniej, który stracił w listopadzie na rzecz Mameda Chalidowa.

    - Nie jestem jakimś super uderzaczem, rzadko wygrywam przez nokaut. Tym bardziej cieszy wygrana z takim zawodnikiem jak Palhares. Taktyka była taka, żeby zacząć jeszcze spokojniej, wciągać rywala i wtedy zaskoczyć. Ale ja lubię się bić. Były momenty, w których chciałem z nim iść na wymiany, co dała fabryka. Na szczęście posłuchałem się trenerów, którzy nakreślili mi plan – cieszył się „Cipao”. - Co dalej? Może wypadnie ktoś z walki Popka z Pudzianem i będę mógł go zastąpić? - żartował Materla. - Jestem gotowy na kolejne wyzwania. Jeśli Mamed wróci i będzie wola do naszego rewanżu, to oczywiście że będę go chciał – dodał, już na poważnie.

    Przed walkami wieczoru emocji też nie brakowało. Kolejny efektowny nokaut w KSW zaliczyła Brazylijka polskiego pochodzenia Ariane Lipski (8-3), która pokonała Niemkę Sheilę Gaff (9-7). W starciu czołowych polskich „ciężkich” górą był Michał Kita (17-8), który poddał Michała Włodarka (7-2) gilotyną w koncówce pierwszej rundy. Porażki ponieśli z kolei Katarzyna Lubońska (4:2), z Rumunką Dianą Belbitą (8:2) i Leszek Krakowski (10-1) – jemu solidną lekcję dał Kleber Koike Erbst (21-4-1). W walkach polsko-polskich Grzegorz Szulakowski (7-1) wypunktował Bartłmieja Kurczewskiego (9-7), a Maciej Kazieczko (2-0) zdobył wielu fanów po kapitalnej walce z Mariuszem Mazurem (3-1).

    Kolejna gala KSW 3 grudnia w Krakowie. Mistrzowskich pasów bronić na niej będą Karol Bedorf, Borys Mańkowski i Artur Sowiński. W najbardziej medialnej walce ostatnich lat Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Pawłem Rakiem, czyli Popkiem.

    Tomasz Dębek, Zielona Góra
    Obserwuj autora artykułu na Twitterze

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      UFC - Ranking pound-for-pound

      Lp. Zawodnik/zawodniczka
      1. Jon Jones (USA)
      2. Demetrious Johnson (USA)
      3. Luke Rockhold (USA)
      4. Fabricio Werdum (Brazylia)
      5. Dominick Cruz (USA)
      6. Rafael Dos Anjos (Brazylia)
      7. Robbie Lawler (USA)
      8. Conor McGregor (Irlandia)
      9. Daniel Cormier (USA)
      10. Jose Aldo (Brazylia)
      11. Chris Weidman (USA)
      12. Frankie Edgar (USA)
      13. TJ Dillashaw (USA)
      14. Joanna Jędrzejczyk (Polska)
      15. Miesha Tate (USA)

      UFC - Ranking wagi słomkowej (-52 kg)

      Lp. Zawodniczka
      Pas: Joanna Jędrzejczyk (Polska)
      1. Claudia Gadelha (Brazylia)
      2. Carla Esparza (USA)
      3. Rose Namajunas (USA)
      4. Tecia Torres (USA)
      5. Jessica Penne (USA)
      6. Valerie Letourneau (Kanada)
      7. Paige VanZant (USA)
      8. Michelle Waterson (USA)
      9. Maryna Moroz (Ukraina)
      10. Karolina Kowalkiewicz (Polska)
      11. Joanne Calderwood (Szkocja)
      12. Randa Markos (Kanada)
      13. Jessica Aguilar (USA)
      14. Juliana Lima (Brazylia)
      15. Justine Kish (USA)

      Gry On Line - Zagraj Reklama