Ceny masła z początkiem lata niemal z dnia na dzień wzrosły o nawet 40 procent. Po ponad trzech miesiącach trwogi przy sklepowych półkach z nabiałem słyszymy pierwsze dobre wieści.

ZOBACZ:
Stanisław Skóra, prezes OSM we Włoszczowie o przyczynach skoków cen masła

- Nie pamiętam, żeby przez ostatnie kilkadziesiąt lat ceny masła były tak wysokie.

Ale jesteśmy już poza wzrostem. Lada dzień stawki będą spadać. My już obniżyliśmy ceny o 10 procent – mówi Stanisław Skóra, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej we Włoszczowie. – Na kwoty jakie płacimy za produkty nabiałowe wpływ ma bardzo wiele czynników. Liczne skumulowały się w tym samym czasie, stąd tak szybki i wysoki wzrost nastąpił w lipcu i utrzymuje się tyle miesięcy.

OGLĄDAJ OSTATNIE WYDANIE PROGRAMU STREFA AGRO: KWOTY PŁATNOŚCI BEZPOŚREDNICH. WALKA O PRZYZNANE PIENIĄDZE

40 procent więcej

Przypomnijmy, że z początkiem lata niemalże w ciągu tygodnia ceny masła znacząco poszły w górę, w sierpniu, wedle danych Głównego Urzędu Statystycznego, były o ponad 42 procent wyższe niż w zeszłym roku. Dziś na próżno szukać 200 – gramowej kostki masła w cenie poniżej 6 złotych, a ceny sięgają nawet dziewięciu i więcej.

- Wymieniając czynniki, które w tym roku miały wpływ na wzrost cen, musimy się cofnąć do czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Masło, jako produkt pierwszej potrzeby, było dotowane. Dla mleczarni jego produkcja była bardzo kosztowna. Proszę sobie wyobrazić, że by wyprodukować jeden kilogram masła musimy zużyć 25 litrów mleka, jeśli tylko przeliczymy litr choćby po złotówce, to zobaczymy, że dziś cena została urealniona. To stawka adekwatna do cen mleka, jakie otrzymują producenci – wyjaśnia Stanisław Skóra. – Ale to tylko jedna z przyczyn. Kolejne to mniejsze zasoby tłuszczu mlecznego i zwiększony popyt. Spadła sprzedaż margaryn na korzyść masła, bo masło to jest produkt zdrowy, a że w społeczeństwie nie tylko u nas, ale i w Europie, Ameryce, jest coraz silniejszy trend na zdrowe produkty, więc rośnie popyt – tłumaczy.

- O tym, co się dzieje na rynku naszym lokalnym, decyduje nawet pogoda w Nowej Zelandii, kraju, który jest głównym producentem i eksporterem na świecie masła i mleka w proszku. Jeśli oni produkują mniej, to ceny rosną – dodaje Piotr Kołakowski, wiceprezes do spraw produkcji spółdzielni mleczarskiej we Włoszczowie.

Spadną lada dzień

Prezesi przyznają, podanie kompendium przyczyn wzrostów i spadków cen to trudne zadanie nawet dla najlepszych na świecie ekspertów. – Tu musimy wziąć pod uwagę także czynniki spekulacyjne na rynkach światowych. To tam się kształtują ceny masła, a my się musimy dostosować. Gdybyśmy postępowali inaczej, szkodzilibyśmy własnej spółdzielni i dostawcom. Ale już teraz mogę zapewnić, że w najbliższym okresie ceny masła spadną. Na pewno nie do takiego poziomu, jak przed wzrostem, ale jestem pewny, że konsumenci będą zadowoleni – podkreśla Stanisław Skóra.

- Jedną z przyczyn spadku cen mogą być ostatnie działania Stanów Zjednoczonych, które wprowadziły wyższe cła, sięgające 60 procent na produkty importowane z Europy. Więc wyrzut masła może zostać zatrzymany, będziemy mieć więcej produktu i niższe ceny – dodaje Piotr Kołakowski.


Niestety niższe ceny masła, to niższe stawki za mleko dla jego producentów. Wszystko o zmianach w płacach dla rolników, a także o planach włoszczowskiej mleczarni i nowo powołanym wiceprezesie w niedzielnym wydaniu programu Strefa Agro.