Myli się ten, kto myśli, że ślimaki pojawiają się wyłącznie na francuskich stołach. Państw zainteresowanych tym przysmakiem jest więcej. Od 20 kwietnia do 31 maja trwa w Polsce sezon zbierania winniczków. Sprawdź także: Rolnik z Ukrainy prowadzi fermę... ślimaków. Ma ich 5 ton [wideo]

Ślimaki były doceniane już przez starożytnych smakoszy. Rzymianie byli przekonani, iż są one znakomitym afrodyzjakiem. Dziś ślimaki jada się we Francji, Belgii, Holandii, Hiszpanii, Portugalii. Polska jest eksporterem ślimaków winniczków (Helix pomatia), jednak przepisy zezwalają na zbiory okazów o średnicy muszli powyżej 3 centymetrów. Jeśli ten wynik jest choć o milimetr niższy, ślimak musi zostać wypuszczony na wolność. Winniczki podlegają w naszym kraju częściowej ochronie. 

 

Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska ustalają na swoich terenach maksymalne limity zbiorów. Kto chce zakasać rękawy i zabrać się za poszukiwania, powinien mieć zezwolenie regionalnego dyrektora ochrony środowiska. Dotyczy to zbiorów w celach przetwórstwa spożywczego. 

 

fot. pixabay.com

 

Kiedyś Warmia i Mazury były istnym zagłębiem ślimaków. Sytuacja się zmieniła, przez słabą kondycję populacji, zapadła decyzja o wstrzymaniu zbiorów na trzy lata. Ostatnie badania wykazały, że jest lepiej. - Przede wszystkim odnotowano wzrost osobników o wymiarach handlowych (powyżej 3 cm średnicy muszli) z 55% w 2014 roku do 68% w 2016 - wyjaśnia RDOŚ w Olsztynie. W tym roku na Warmii i Mazurach będzie można pozyskać do 400 ton winniczka.

 

Najwięcej można zebrać w woj. Dolnośląskim - mowa o limicie 500 ton. Najmniej w Podkarpackim (20-30 ton). 

 


Winniczki najczęściej można spotkać nad brzegami wód, na łąkach i obrzeżach lasów. Sporo ich także przy nasypach kolejowych, poboczach dróg i w rozmaitych ruderach. 

 

Jak radzi sobie z utrzymaniem liczebności tych mięczaków Lubelskie? Stosowana jest zasada naprzemiennych zbiorów w północnej i południowej części województwa.

 

Źródło informacji: Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska