Kolejna obława zaczęła się w czwartek o godzinie 6.00 - relacjonuje reporter NTO.

Brało w niej udział 5 osób - myśliwy, dwóch weterynarzy i ich pomocnicy. Po kilku godzinach i trzech zastrzykach uspokajających krowę udało się obezwładnić nad brzegiem Jeziora Nyskiego w okolicach Siestrzechowic.

Przed 14.00 okazało się, że krasula padła w transporcie do gospodarstwa.

Historia krowy-uciekinierki

Wielka ucieczka krowy miała miejsce we wtorek 23 stycznia. Wyrwała się ona pracownikom punktu skupu żywca. Zniszczyła ogrodzenie, poturbowała pracownika rolnego, a potem skutecznie uciekała przed próbami złapania.

CZYTAJ Krowa uciekła z transportu do rzeźni. Żyje na wyspach Jeziora Nyskiego

Pracownicy skupu wsiedli do auta i odjechali, nie płacąc za uciekiniera. Krowa stanowiła sporą wartość, więc właściciel przez następny tydzień próbował ją złapać.

Zwierzę waży ok. 900 kilogramów, ma więc dużo siły. Krowy tej rasy całą zimę są trzymane na wolnym wybiegu, nic sobie nie robią nawet z śniegu czy kilkunastostopniowego mrozu. Tak było i tym razem.