Jeśli kredyt wzięło kilka osób, w przypadku śmierci jednej, spłacają go pozostałe. Gdy nie wiedzieliśmy o kredycie zmarłego krewnego, możemy oddać tylko tyle, ile pozostawił majątku.

Gdy umiera jedyny kredytobiorca banki stosują różne procedury. Czyli, dla niektórych umowa kredytowa w takiej sytuacji wygasa, a dla innych nie.

CZYTAJ TEŻ: Dziedziczenie oszczędności po zmarłym z OFE i z subkonta w ZUS [Poradnik]

W drugim przypadku może jednak zmienić się wysokość oprocentowania, najczęściej do poziomu ustawowego, które aktualnie wynosi 13 proc.

Jeżeli kredytobiorca, zaciągając zobowiązania, wykupił także polisę na życie, po jego śmierci bank lub spadkobiercy (zależnie od zasad w umowie) mogą zgłosić roszczenie do towarzystwa ubezpieczeniowego, które rozlicza kredyt.

Polisa na życie: jest szansa na odszkodowanie

Gdy jednak zmarły nie wykupił żadnej polisy lub ubezpieczyciel odmówi jej wypłacenia (np., gdy śmierć nastąpiła w wyniku samobójstwa, wypadku pod wpływem alkoholu czy narkotyków), to spadkobiercy, jeśli przyjmą spadek, są zobowiązani do spłaty zadłużenia i solidarnie za nie odpowiadają.

Osoby, które dziedziczą po zmarłym, mogą przystąpić do spłaty po dostarczeniu do oddziału banku (do wglądu) oryginału postanowienia sądowego o nabyciu spadku lub notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia. - Co istotne, w ciągu pół roku od śmierci kredytobiorcy można zrzec się dziedziczenia - podkreśla Marta Ośko z firmy doradczej Comperia.pl. - Jest też możliwość przejęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.


Wówczas za długi zmarłego odpowiada się tylko do wysokości pozostawionego przez niego majątku, a nie dodatkowo także własnymi pieniędzmi. Jeśli spadkobiercy będą odpowiedzialni za spłatę zobowiązania, bank w celu ułatwienia spłaty może na przykład rozłożyć zadłużenie na raty lub pomóc w inny sposób.

 

- W przypadku braku współkredytobiorców umowa wygasa po śmierci jedynego - dodaje Ośko. - Nie równa się to jednak wygaśnięciu wierzytelności banku, tylko decyduje on o umorzeniu, restrukturyzacji lub windykacji zobowiązania. Spadkobierca, jeśli przyjmie spadek, jest zobowiązany do spłaty długu. Jednak, z czego wiele osób nie zdaje sobie często sprawy, nie trzeba przyjmować uciążliwego spadku! W takiej sytuacji długi zmarłego przestają być obciążeniem dla rodziny.

Kredytobiorca, zaciągając np. kredyt mieszkaniowy, ma często możliwość wykupienia ubezpieczenia na życie. W przypadku śmierci, bank występuje do towarzystwa ubezpieczeniowego z roszczeniem wypłaty odszkodowania. Wszystko zależy jednak od polisy i tego czy wpisana w niej suma ubezpieczenia jest stała, czy zależna od zadłużenia. W pierwszym przypadku spadkobiercy dostają nieruchomość wolną od hipoteki. W drugim ewentualna nadpłata przekazywana jest im po otrzymaniu przez bank prawomocnego orzeczenia sądu o nabyciu spadku. Jeżeli odszkodowanie nie pokryje całej wierzytelności banku, pozostały dług wejdzie do masy spadkowej.

Co, jeśli kredyt brany był wspólnie?

Gdy umiera jeden ze współkredytobiorców, umowa kredytu nie wygasa. Zmarły jest z niej wykreślany, natomiast pozostali automatycznie przejmują jego rolę. Zdarza się, że bank przygotowuje dla pozostałych aneks, w którym określa zawieszenie spłaty całej raty na kilka miesięcy.

Najczęściej jednak instytucje wymagają, aby, do czasu otrzymania świadczenia z tytułu ubezpieczenia na życie, raty były spłacane przez pozostałych kredytobiorców w całości. Co bank może nam zaproponować? Gdy współkredytobiorca był jedynym ubezpieczonym, firma, z którą miał taką umowę, spłaca całość zobowiązania. Jeśli zmarły nie miał polisy, kwota zadłużenia nie spada. W przypadku, gdy wszyscy współkredytobiorcy byli ubezpieczeni, wiele zależy od umowy i rodzaju polisy.

CZYTAJ TEŻ: Co dzieje się z kontem i oszczędnościami po śmierci ich właściciela? Co zrobić, by jego pieniądze w banku nie przepadły? [PORADNIK]

Czasem część długu spłacana przez ubezpieczyciela jest proporcjonalna do dochodów zmarłej osoby. Innym razem dwoje współkredytobiorców chronionych jest w proporcji pół na pół, wtedy firma oddaje połowę zobowiązania. Jednak do każdego przypadku banki podchodzą jednak indywidualnie. Obojętne czy zmarła osoba była ubezpieczona lub nie (a spadkobiercy mają spłacać całą kwotę kredytu, albo pewną jej część odda towarzystwo ubezpieczeniowe) mogą pozostałym kredytobiorcom m.in. zrestrukturyzować zadłużenie. Czyli, mogą np. zaproponować wprowadzenie karencji, zmianę rodzaju rat, wydłużenie okresu kredytowania lub też włączenie do umowy kredytu dodatkowego kredytobiorcy.

Jak zmienią się zasady dziedziczenia długów?

Na razie jest tak, że jeżeli rodzina nie wystąpi, w ciągu pół roku do sądu z wnioskiem o odrzucenie spadku, długi są dziedziczone w całości. Weźmy taki przykład: spadek wynosi 10 tys. zł, a zobowiązania zmarłego 20 tysięcy, więc rodzina musi jeszcze dopłacić 10 tys. Po zmianie w Kodeksie cywilnym (art. 1015, prawd. już od 2015 roku), jeśli spadkobiercy nie zdążą wystąpić do sądu w ciągu pół roku, spadek dziedziczony będzie tylko z dobrodziejstwem inwentarza, czyli do wartości spadku. Wracając do przykładu: rodzina już nic nie będzie musiała oddać. Nowe przepisy mają zabezpieczyć interesy spadkobierców, którzy często nie mieli nawet świadomości o pozostawionych przez zmarłego długach. Teraz spłacają wierzycieli ze swojego prywatnego majątku jedynie do wysokości aktywów spadku. Oczywiście w najgorszym przypadku może okazać się, że z odziedziczonego majątku nic nie zostało.