PKB liczony w cenach stałych roku poprzedniego wzrósł w I kwartale 2016 roku o 3 proc. – podał GUS.

Tempo wzrostu gospodarczego w I kwartale 2016 roku było najsłabsze od dwóch lat, w tym po raz pierwszy od 9 kwartałów spadły inwestycje (o 1,8 proc.). PKB rósł dzięki spożyciu indywidualnemu i publicznemu.  Wzrost spożycia o 3,2 proc., przy bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy, rosnących tak nominalnie, jak i realnie, dzięki deflacji, wynagrodzeniach, pokazuje jednak, że gospodarstwa domowe są ostrożne w przeznaczaniu coraz wyższych dochodów na konsumpcję. Do silniejszego wydawania pieniędzy nie skłoniła ich nawet perspektywa otrzymywania dodatku na dzieci w ramach programu 500+.

Spadek inwestycji świadczy o tym, że przedsiębiorstwa obawiają się, że w najbliższych kwartałach, trudno będzie zwiększyć sprzedaż.

W tym kontekście mocny, prawie 10 proc. wzrost zapasów należy uznać za zjawisko negatywne. Firmy nie widzą silnych sygnałów wzrostu gospodarki, o czym świadczą chociażby kurczące się inwestycje. Wzrost zapasów, przynajmniej w części jest więc efektem braku możliwości sprzedaży produktów, a nie zakupu surowców i materiałów z powodu ich niskiej ceny.

Negatywnie na wzrost PKB, już dugi kwartał z rzędu, wpływał również eksport netto.

Mamy zatem relatywnie słaby, jak na sprzyjające warunki, wzrost spożycia indywidualnego, spadające inwestycje i  rosnące zapasy. Na dodatek import rośnie szybciej niż eksport. W takich warunkach trudno oczekiwać, żeby gospodarka urosła w tym roku, jak zapisano w budżecie, o 3,8 proc. Na razie przedsiębiorstwa nie sygnalizują wzrostu skłonności do inwestycji, gospodarstwa domowe kontrolują swoje wydatki, a eksporterzy mimo słabego złotego nie są w stanie zwiększać sprzedaży na eksport w stopniu większym niż rośnie import.

Złudne może też być upatrywanie szans na szybszy wzrost PKB w kolejnych kwartałach dzięki pieniądzom z programu 500+. Część gospodarstw domowych niekoniecznie przeznaczy 500 zł na zakupy czy usługi. Niektórzy będą chcieli wydać dodatkowe pieniądze na spłatę długów, czy zakup używanego auta sprowadzonego z zagranicy. Inni ulokują je w bankach, które przygotowały atrakcyjne programy oszczędzania dla dzieci.