Z Eugeniuszem Budniokiem, wiceprezesem zarządu Business Centre Club i kanclerzem Loży Katowickiej BCC, rozmawia Mariusz Urbanke

Jeden z najbogatszych ludzi świata Bill Gates, założyciel Microsoftu, i znany inwestor giełdowy Warren Buffett prowadzą  kampanię "The Giving Pledge", która ma na celu przekonanie najzamożniejszych Amerykanów, by przekazali na cele charytatywne co najmniej połowę majątku. Ponoć na apel odpowiedziało już kilkudziesięciu miliarderów. W Polsce coraz częściej słyszy się podobne głosy. Henryka Bochniarz, prezydent Konfederacji Lewiatan, mówi tak: Myślę, że ludzie, którzy osiągnęli sukces, powinni dzielić się z innymi. Ci, którzy koncentrują się tylko na tym, aby mieć więcej, są krótkowzroczni. Świat obróci się przeciwko nim. Czy u nas też można spotkać takich ludzi i tego typu akcje charytatywne?
Nie lubię się chwalić tym, że śląscy biznesmeni pomagają innym. Robią to z odruchu serca, a nie dla braw i poklasku. Nie żyjemy odizolowani od rzeczywistości. Mamy pełną świadomość, że niedostatek ciągle dotyka ok. 2 mln Polaków.

 

Jakie więc działania w tym zakresie podejmuje Katowicka Loża BCC?
Od lat zatem wspieramy akcje charytatywne. To z inicjatywy BCC zrodziła się akcja społeczna "Podziel się sukcesem" czy "BCC dzieciom". Tylko w ubiegłym roku członkowie naszego klubu wydali na cele charytatywne ok. 1,5 mln zł. W ostatnich latach objęliśmy opieką i różnymi formami pomocy ponad 1500 dzieci z najuboższych rodzin i domów dziecka. Wspomagamy hospicja i placówki służby zdrowia. Współfinansujemy wigilie i świąteczne prezenty. Na każdej letniej gali BCC wręczamy czek, wspierając w ten sposób najbardziej potrzebujących. Najofiarniejszych w niesieniu pomocy BCC nagradza Medalem Solidarności Społecznej.

 

Każdy podatnik może przekazać jeden procent swego podatku na rzecz organizacji pożytku publicznego. Korzysta pan z tej możliwości?
Tak, i gorąco wszystkich zachęcam do takiego "skubania" fiskusa. Jeden procent to może niewiele, ale zgromadzone w ten sposób pieniądze pozwalają funkcjonować wielu instytucjom. Zapewniam, że w worku budżetu państwa efektywność wykorzystania tych pieniędzy byłaby znacznie mniejsza. Stąd też od lat wspieram w ten sposób organizację pożytku publicznego związaną ze służbą zdrowia.

 

Ostatnio podatki wywołują w środowiskach biznesowych gorące emocje. W tym roku urzędy skarbowe mają za zadanie poprawić efektywność kontroli, a co najmniej 80 proc. kontroli prowadzonych przez urzędy powinno kończyć się domiarem. Resort finansów tłumaczy, że nie chodzi o karanie na siłę, ale takie planowanie kontroli, by uderzały one celniej - w nieuczciwe firmy. Co pan na to?
Takie pokrętne tłumaczenie najlepiej oddaje stwierdzenie, "jak nie kijem go, to pałą". Ileż to już razy, nawet na łamach "Dziennika Zachodniego", apelowałem o stabilizację prawa podatkowego. Nadal mamy niejasne i niejednoznaczne przepisy, pozwalające na ich różnorodne interpretacje. Ustawę o podatku dochodowym od osób fizycznych podczas jej obowiązywania nowelizowano 84 razy. Charakterystyczne jest to, że ustawy podatkowe zmieniają się przy okazji nowelizacji innych ustaw, które z podatkami nie mają wiele wspólnego. Na przykład ustawę o PIT nowelizowano prawem geologicznym i górniczym. Potrzebna jest kompleksowa analiza systemu podatkowego. Tylko w ustawie o PIT jest 127 zwolnień. Kontrole doraźne winny być prowadzone tylko w sytuacji udokumentowanej i konkretnie określonej potrzeby. Taka dokumentacja powinna być dostępna w celu jej weryfikacji i ewentualnego późniejszego zaskarżenia nieuzasadnionej kontroli. BCC wielokrotnie zwracało uwagę, że organy państwowe zbyt pochopnie szafują karami pieniężnymi, które wiele firm doprowadzały do upadłości. Przy okazji karani są pracownicy, którzy na skutek opresyjności państwa tracą pracę. Jak najszybciej należy wprowadzić zasadę rozstrzygania prawnych wątpliwości interpretacyjnych na korzyść podatników. To zresztą nie jest tylko postulat BCC, ale wielu innych organizacji pracodawców.

 

Co jeszcze - prócz skomplikowanych przepisów podatkowych - najbardziej przeszkadza przedsiębiorcom w prowadzeniu działalności w Polsce?
Ustawa o Swobodzie Działalności Gospodarczej nie spełnia już roli podstawowego zbioru norm prawa gospodarczego. Ta konstytucja przedsiębiorców, w wyniku licznych nowelizacji, stała się nieprzejrzysta, niekiedy utrudniając działalność gospodarczą. BCC domaga się zatem uznania domniemanej uczciwości przedsiębiorców, załatwiania spraw przedsiębiorców bez zbędnej zwłoki i zasady proporcjonalności, która nakaże organom administracji staranne wyważenie indywidualnych, gospodarczych interesów przedsiębiorcy i interesu społecznego. Musi nastąpić zmiana sposobu stanowienia prawa. Zbyt wiele rodzi się bubli, które uderzają w interesy pracodawców, pośrednio likwidując miejsca pracy. Nareszcie winna zostać wypracowana formuła konsultacji i dialogu społecznego. Polska wchodzi w nowy etap rozwoju. W ostatnich 25 latach wolności zwiększyliśmy swój dochód narodowy na głowę dwa razy szybciej niż Zachód. Nadal jednak mamy przed sobą wiele wyzwań. Dlatego nie stać nas na marnotrawienie publicznych pieniędzy i uchwalanie bubli prawnych. Musimy przeciwstawić się patologii przedłużających się kontroli i urzędniczej uznaniowości. Najważniejsze winno być dobro publiczne.

 

Nasz region uważany jest przez inwestorów za jeden z najbardziej atrakcyjnych. Mimo to ciągle ubywa mieszkańców w śląskich miastach - ocenia się, że do 2030 roku liczba mieszkańców Śląska zmniejszy się aż o 800 tys. Skąd ta ucieczka i co zrobić, żeby zatrzymać najzdolniejszych, zwłaszcza młodych?
Z Polski w ostatnich latach wyjechało ok. 2 mln osób, najczęściej młodych. Zatrzymanie tej tendencji może być trudne, ale musimy to zrobić, gdyż kto będzie pracował na nasze emerytury… Zatrzymać tych ludzi możemy oferując pracę i godziwe pensje. Tylko jak je podnosić, skoro obłożone są 50- proc. narzutem. Śląsk wymaga radykalnej przebudowy. Już w 1995 roku powstał tu "Kontrakt Regionalny dla woj. katowickiego", sygnowany przez najwyższych przedstawicieli rządu, z premierem na czele. Niewiele z zapisów tego Kontraktu zostało. Teraz po ponad 20 latach przygotowywana jest "Strategia dla Śląska", która ma być spójna z założeniami restrukturyzacji górnictwa. I jak zwykle zaczynamy wszystko od końca, będąc w wyraźnym niedoczasie. Zapomniano o konsultacjach ze środowiskiem przedsiębiorców, którzy mają tworzyć miejsca pracy alternatywne wobec górnictwa. Dwadzieścia lat temu ważnym elementem Kontraktu była Regionalna Umowa Społeczna. Może warto wrócić do tej formuły porozumienia różnych środowisk społecznych w woj. śląskim. Na szczęście do 2020 roku Śląsk będzie miał do zagospodarowania aż 3,5 mld euro ze środków Unii Europejskiej. To winno stać się ważnym impulsem innowacyjności i rozwoju naszego regionu. Czy go wykorzystamy, to już od nas zależy. BCC wielokrotnie podkreślało, że bezpieczeństwo energetyczne i polski przemysł stoją na węglu. Ale polskie kopalnie muszą być rentowne. Z naszej strony jest pełne wsparcie dla branży, bo wiemy, że powodzenie reform oznacza miejsca pracy nie tylko w górnictwie. Ostatnio prezes BCC Marek Goliszewski w swoim wystąpieniu przed wręczeniem nagród gospodarczych w Teatrze Wielkim w Warszawie powiedział: Górnik będzie jeszcze potrzebny jak lekarz! I oby miał rację.

Źródło: Dziennik Zachodni