Sztab ludzi dba o to, byśmy z marketu wyjechali z pełnymi koszykami. Zależy im też na tym, byśmy kupili jak najdroższe produkty.

Pani Agnieszka z Bydgoszczy nigdy już do marketu nie pójdzie głodna. - Na liście zakupów miała tylko bułki, masło, mleko i jakieś batoniki dla synka, a wyszłam dodatkowo z bochenkiem ciemnego chleba, rogalami, czekoladą i kilkoma opakowaniami ciastek. Gdy mąż mnie zobaczył z trzema siatkami śmiał się, że dałam się złapać na starą sztuczkę handlowców. Dbają o to, by w powietrzu non stop unosił się zapach świeżego chleba albo piernika. Wtedy od razu czujemy głód kupujemy więcej żywności - słyszymy.

O to, żebyśmy z marketu wyjechali z pełnymi koszykami i kupili jak najdroższe produkty, dba sztab ludzi. Dlatego też teraz, gdy gorączka świątecznych zakupów sięga zenitu, nie dajmy się zwariować.
Popularną sztuczką jest ustawianie najdroższych perfum czy kosmetyków  na wysokości wzroku. Skusimy się na nie, bo nie będzie nam się chciało schylać, by poszukać czegoś tańszego. Natomiast w przypadku dzieci najdroższe zabawki ustawiane są najniżej,  by maluch mógł je dokładnie obejrzeć.

W  większości supermarketów pieczywo, a więc towar pierwszej potrzeby, znajduje się w najdalszym końcu hali. Wszystko po to, żebyśmy, kierując się do stoiska z pieczywem, minęli liczne półki i po drodze włożyli jak najwięcej do koszyka.

Klasyką jest też zamykanie kilku kas (np. co czwartej, piątej). Wówczas musimy dłużej czekać do tej kasy, która jest czynna. By zabić nudę, chętnie spoglądamy na ustawione przy kasach stojaki z drobnymi, kolorowymi drobiazgami do jedzenia. Są też opinie, że przed świętami kasjerki mają przykaz, by wolniej obsługiwać klientów. Ci czekając w kolejce automatycznie sięgną po gumę do żucia, dropsy czy batony. - To bzdura! - odpowiada ubawiony rzecznik jednej z sieci marketów proszący o anonimowość. - Nawet pomimo tego, że zatrudniamy dodatkowych pracowników, przed świętami nie jesteśmy w stanie zapewnić pełnej obsługi kas - mówi odpierając zarzut o celowym zamykaniu kilku kas.

Robiąc przedświąteczne zakupy uważajmy też, by nie nabrać się na rzekomy gratis. Dlatego też sprawdźmy, ile kosztuje zestaw obu towarów, a ile każdy z nich osobno. -   Zwróćmy również uwagę na cenę jednostkową towaru. Oprócz ceny za opakowanie, powinna być też informacja o cenie za 100 g lub kg albo 100 ml lub jeden litr. Przeliczmy, czy opłaca nam się kupić ten produkt - mówi Luiza Chmielewska, naczelnik Wydziału Prawno-Organizacyjnego i Ochrony Konsumentów w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Bydgoszczy.