- Szczególnie nas interesują umowy trwające ponad trzy miesiące, zawarte z osobami, które nigdzie indziej nie pracują - informuje Paweł Biedziak, rzecznik Najwyższej Izby Kontroli.

CZYTAJ TEŻ: "Umowy śmieciowe" - wyzysk czy szansa na pracę?

Jak tłumaczy minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, "każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie", ponieważ są projekty, które mają określony czas funkcjonowania. - Jeżeli ta praca jest wykonywana regularnie, jeżeli jest wykonywana pod nadzorem, to powinna być umowa o pracę - przyznaje minister. Jednocześnie Kosiniak-Kamysz zaznacza, że w przetargach jego ministerstwa na usługi ochroniarskie czy sprzątające jednym z elementów podlegających ocenie jest właśnie zatrudnienie na etat.

Źródło: Fakty TVN/x-news