O ekologiczną marchewkę może być trudniej, bo dopłaty do upraw ekologicznych będą o połowę niższe, tłumaczy dr JANINA BŁAŻEJ ze Związku Stowarzyszeń „Podkarpacka Izba Rolnictwa Ekologicznego”.

- Czy kupując marchewkę z gospodarstwa ekologicznego możemy mieć pewność, że nie jest naszpikowana chemicznymi dodatkami?

Produkt ekologiczny jest inny, ponieważ cały cykl produkcji jest poddany bardzo rygorystycznym przepisom. Każde gospodarstwo podlega pod jednostkę certyfikująca, która pilnuje, by rzeczywiście było ono ekologiczne. W takim gospodarstwie tylko w wyjątkowych przypadkach dopuszczona jest niewielka ilość preparatów biologicznych do pryskania upraw.

Nie ma natomiast zgody na taką chemizację, z jaką mamy do czynienia w rolnictwie konwencjonalnym. W gospodarstwie ekologicznym nie stosuje się nawozów syntetycznych, ale organiczne i ogromną uwagę zwraca się na życie biologiczne gleby. To mikroorganizmy mają stwarzać w podłożu warunki do dobrego pobierania składników pokarmowych i życia rośliny - jej wzrostu i rozwoju. W intensywnej gospodarce daje się dużą dawkę nawozu, który roślina pobiera, ale efekt jest taki, że pojawiają się nieprawidłowe proporcje między jej składnikami. Ta roślina jest nienaturalna.

Intensywnie tuczone kurczaki mają w mięsie więcej tłuszczu i mnie białka niż te, które biegały dawniej po wiejskich podwórkach. Warzywa, które szybciej rosną także są mniej zdrowe?

Marchewka z intensywnej uprawy ma nieproporcjonalny układ składników i nie ma tych walorów zdrowotnych, o których piszą dietetyczne podręczniki.

Nie tak łatwo dotrzeć jednak do ekologicznej marchewki. Sklepów jest niewiele, a o takich eko-hipermarketach, jakie są już w Niemczech możemy na razie pomarzyć.

Polacy już na tyle świadomi, że poszukują ekologicznych produktów. Zmuszają ich do tego cywilizacyjne choroby - nowotwory, alergie i różne problemy z przewodem pokarmowym. Do ekologicznych produktów namawia swoich pacjentów wielu lekarzy.  Ponieważ jednak jesteśmy społeczeństwem biednym, nie kupujemy ekologicznej żywności w sklepach, w których jest droga. Klienci unikają pośredników i kupują warzywa i owoce bezpośrednio z ekologicznych gospodarstw. Rolnicy mówią, że takie warzywa klienci zamawiają jeszcze przed posianiem.

Tymczasem w latach 2014-2020 dopłaty do rolnictwa ekologicznego będą w Polsce o połowę niższe. Co to oznacza?

Skutek obcięcia dopłat jest oczywisty. Przetrwają zapewne ci, którzy do 2013 roku zdołali przekształcić swoje gospodarstwo w ekologiczne i rozwinąć swój rynek zbytu. Natomiast nie widzę perspektyw dla tworzenia nowych gospodarstw. To mnie martwi. Mamy ogromny potencjał w województwie podkarpackim dla takiego rolnictwa, ale zmiany wiążą się z kosztami. Bez dostatecznej pomocy finansowej żaden rolnik nie zaryzykuje.

Dr Janina Błażej była gościem konferencji „Wsparcie dla producentów ekologicznych w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 oraz producentów produktów tradycyjnych i gospodarstw agroturystycznych”. Spotkanie zorganizowało wczoraj Ogólnopolskie Stowarzyszenie Przetwórców i Producentów Produktów Ekologicznych „Polska Ekologia” w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podkarpackiego.