Paweł Makowski, zarządzający Berkeley Funds – biznesowe poczynania Polaka wywołują zazdrość wśród inwestorów z Doliny Krzemowej

 

Czym właściwie jest fundusz private equity?

Mówiąc metaforycznie – inkubatorem, w którym idea przepoczwarza się w konkretny produkt czy usługę. Patrząc od strony na przykład właściciela start-upu to praktycznie jedyna szansa na uzyskanie finansowania niezbędnego do realizacji projektu na wszystkich etapach: od pomysłu, przez stworzenie biznes planu i wszechstronne doradztwo po produkcję oraz wprowadzenie na rynek.

 

Co ma z tego fundusz?

Jako podmiot powołany do inwestowania pieniędzy powierzonych przez osoby trzecie skupia się na tym, by proces inwestycyjny zakończył się sukcesem. Sukces to oczywiście zysk, pomnożenie wartości kapitału ulokowanego w danym przedsięwzięciu. Ale nie tylko – przynajmniej dla Berkeley Funds, który założyłem i którym zarządzam. Wychodzimy z założenia, że na początku i na końcu naszej aktywności stoi człowiek. Z jednej strony – odbiorca produktów i usług. Nie inwestuję w projekty wymyślone tylko po to, by opróżniać kieszenie ludzi. Skupiam się na koncepcjach o wartości dodanej. Najważniejsza jest funkcja utylitarna – kreowane przez nas rozwiązania mają służyć ludziom, na przykład poprzez wprowadzania ułatwień w codziennym życiu, a także zmieniać świat. Po drugie – pracownik. Wyzysk dla zysku to nie nasza bajka. Zysk bez wyzysku jest drogowskazem dla działalności Funduszu. Jak to robimy? Zarządzanie spółkami, w które inwestujemy, powierzamy innowacyjnie i nowocześnie myślącym menedżerom, a nie stereotypowym szefom. Stawiamy na liderów – ludzi, którzy budują zgraną drużynę wokół idei oraz inspirują do twórczej i kreatywnej pracy. Duże znaczenie ma także dla nas – jak to nazywam – kultura podziału łupów, czyli mówiąc językiem bardziej eleganckim – redystrybucja zysku. Oczywiście, ważny jest zarobek inwestora, i nasi inwestorzy są zadowoleni z poziomu zysków, ale satysfakcję finansową musi także odczuwać pracownik. Nie znajdzie Pan u nas ludzi, którzy skarżą się na niskie pensje. Oczekiwania wysokiej stopy zwrotu z inwestycji oraz utrzymania godnego standardu płac nie traktujemy jako sprzecznych żywiołów.

 

Berkeley Funds ma już na swoim koncie kilka spektakularnych inwestycji. Jak dotąd wszystkie zakończyły się sukcesem. W świecie biznesu mówi się, że jest Pan jak król Midas – czego Pan nie dotknie, zamienia się w złoto.

 

Na sukces składa się wiele czynników, także tak niemierzalnych jak łut szczęścia. Ale z doświadczenia wiem, że to człowiek szuka szczęścia, a nie szczęście – człowieka. W działalności Berkeley Funds staramy się jednak zminimalizować wpływ tego faktoru na powodzenie inwestycji, bo to nie „totolotek”. Nasz klient ma pewność, że zrobimy wszystko, by powierzony przez niego kapitał uległ pomnożeniu. Gwarancja zysków jest funkcją metody doboru rynków i spółek. Operujemy w sektorach przyszłości. Jedna z naszych spółek stworzyła innowacyjną w skali świata usługę iMe. To narzędzie – zdalne wsparcie techniczne przy obsłudze urządzeń elektronicznych - pomaga ludziom poruszać się po świecie nowoczesnych technologii i czerpać pełną garścią z cywilizacyjnych zdobyczy w tym obszarze. Dzięki iMe obsługa nawet najbardziej zaawansowanych technologicznie urządzeń staje się banalnie prosta, a człowiek oszczędza czas, który może poświęcić rodzinie. Aplikacją iMe zainteresowani są obecnie najwięksi gracze na rynku komputerowym. 

Rozpychamy się także mocno na zdominowanym przez Amerykanów i Chińczyków rynku UAV, czyli bezzałogowych statków powietrznych. Z linii produkcyjnej naszej spółki zszedł już „Bielik” – w stu procentach polskiej konstrukcji dron. Opracowaliśmy i opatentowaliśmy również projekt Europejskiego Systemu Monitoringu Dronów. To odpowiedź na coraz większy chaos w przestrzeni lotniczej spowodowany rosnącą liczbą UAV. W minionym roku na niebie było niecałe pięć milionów sztuk dronów. Według prognoz w 2025 roku będzie ich 90 milionów. Już dziś. Wartość rynku cywilnych systemów bezzałogowych osiągnie w 2023 roku wartość około sześciu miliardów dolarów w ujęciu globalnym. Tymczasem już dziś wartość światowego rynku biznesowych zastosowań technologii UAV na przykład w przemyśle infrastrukturalnym czy w rolnictwie szacuje się na 127 miliardów dolarów. To wszystko prowadzi do wniosku, że bez wprowadzenia systemów zawiadywania ruchem UAV grozi nam lotniczy paraliż. Już przecież dochodzi do incydentów z udziałem dronów, które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotów pasażerskich. Europejski System Monitoringu Dronów, jeśli zostanie implementowany przez wszystkie kraje, wprowadzi ład na niebie nad Starym Kontynentem. Jesteśmy pionierami w tej dziedzinie. 

 

Na jakich rynkach planuje dalej inwestować Berkeley Funds?

Umacniamy swoje dwa filary: IT i nowoczesne technologie oraz systemy bezzałogowe. Prognozy dla obu tych sektorów gospodarki są bardzo optymistyczne. Według analiz wartość rynku usług IT w Polsce w 2013 roku sięgnęła poziomu nieco ponad trzech miliardów dolarów amerykańskich. A branża infotechnologii w naszym kraju rośnie w zawrotnym tempie. Jeśli trend utrzyma tę dynamikę, Polska w ciągu najbliższych lat stanie się drugim pod względem wielkości rynkiem IT w Europie Środkowo-Wschodniej. Mamy ambicję, by odegrać w tym procesie znaczącą rolę. Jeśli chodzi o nowoczesne technologie, kusząco brzmią szacunki dotyczące rozwoju projektów związanych z robotyzacją. 

 

A branża zielonej energii?

Rynek ekologicznych przedsięwzięć do 2020 roku ma rosnąć co najmniej o bilion dolarów rocznie. W finalnym punkcie tej perspektywy czasowej wartość nakładów finansowych na zielone inwestycje w ujęciu globalnym przekroczy 10 bilionów dolarów. Obecnie inwestycje w firmy prowadzące działalność związaną z ochroną środowiska stanowią kilkanaście procent portfeli wszystkich funduszy. Tylko w 2015 roku inwestycje w czystą energię na największych rynkach, czyli w Chinach, Afryce, USA, Ameryce Łacińskiej oraz Indiach sięgnęły rekordowego pułapu 328 miliardów dolarów. Fundusze takie jak nasz „wpompowały” 5,6 miliardów dolarów w specjalistyczne firmy działające w branży OZE. Tego trendu nic nie zatrzyma. Warto przypomnieć, że do 2035 roku 35 procent światowej energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Na mocy paktu klimatycznego zawartego pod koniec ubiegłego roku w Paryżu państwa na całym świecie będą dotować z publicznych pieniędzy przedsięwzięcia w zakresie ekologii, by wspólnie walczyć z globalnym ociepleniem. Mówimy tu o setkach miliardów dolarów, które rządy oraz międzynarodowe instytucje zainwestują w te działania. Rynkami o największym potencjale dla lokowania przedsięwzięć związanych z niskoemisyjnymi technologiami są Afryka oraz Bliski Wschód - regiony obfitujące w naturalne źródła energii jak słońce i wiatr, gdzie rośnie liczba ludności, ale występuje niski poziom dostępu do elektryczności.

 

A jakie perspektywy rozwoju Berkeley Funds przewiduje dla rynku biotechnologii?

Wartość globalnego rynku biotechnologii w 2013 roku wyceniono na ponad 270 miliardów dolarów. W 2015 roku 21 największych na świecie koncernów farmaceutycznych sprzedało leki za kosmiczne 600 miliardów dolarów!  To segment dobrze rokujący w związku z rosnącym zapotrzebowaniem na rozwiązania w zakresie diagnostyki chorób i lecznictwa. Lawinowy wzrost liczby zachorowań na raka czy wirusowe zapalenie wątroby typu B wywrze ogromny wpływ na ten przemysł w najbliższym czasie. Najlepsze perspektywy do 2020 roku dotyczą sektora badań nad DNA oraz komórkami macierzystymi. Z kolei wzrastająca liczba zachorowań na Parkinsona czy Alzheimera jest czynnikiem stymulującym przemysł w kontekście rozwoju technologii regeneracji uszkodzonych komórek. Na polu biotechnologii dominują Amerykanie. Na samym Nasdaq’u obecnych jest ponad 590 firm z sektora medycznego. Dla porównania – na warszawskim parkiecie notowanych jest zaledwie kilkanaście firm biotechnologicznych, z czego większość na NewConnect. Z badań wynika, iż główną barierą dla rozwoju biotechnologii w Polsce jest dostęp do kapitału. Berkeley Fund pomaga podmiotom z sektora biotech pokonać te przeszkody.

 

Dlaczego jako nowojorski fundusz inwestuje Pan na polskim rynku?

Powód jest banalny: bo jestem Polakiem. I chcę pokazać, że w Polsce można realizować pionierskie pomysły, które wprawią świat w osłupienie. Do współpracy zapraszam także polskich inwestorów. Wiadomo, że na kontach ich firm leżą miliardy złotych. Gdyby uwolniono te środki poprzez Berkeley Funds, polska gospodarka dostałaby turbodoładowania. Na końcu zyskają zarówno inwestorzy, jak i obywatele.