Zmianami w cennikach banki próbują zrekompensować sobie milionowe straty spowodowane m.in. obniżką prowizji od płatności plastikiem.

Wielkie czyszczenie portfeli klientów rozpoczyna się od likwidacji popularnych kont za zero.

Smart Bank, czyli propozycja dla skąpca
- Z pięciu takich na rynku zostały w ostatnich dniach trzy: Volkswagen Bank, Orange Finance i Smart Bank - wymienia Jarosław Sadowski, główny analityk firmy doradczej Expander Advisors. - Z tym że w Volkswagen i Orange konto i karta są za darmo, ale trzeba już płacić za korzystanie z bankomatów. Naprawdę bezpłatny rachunek proponuje więc, jako jedyny na rynku, Smart Bank. Tutaj karta i bankomaty są darmowe. To konto dla skąpców.

Jeszcze w zeszłym tygodniu na tej liście był jeszcze np.

Meritum Bank. - Teraz zmieniają się w nim zasady obowiązujące w Prostym Koncie Osobistym. Sam ROR nadal jest za 0 zł, ale koszt obsługi karty debetowej rośnie do 14 zł. Do tej pory było to 0 zł - dodaje Sadowski. - Dopiero, jeśli na konto wpłynie co najmniej 2,5 tys. zł lub klient miesięcznie zapłaci kartą 700 zł, opłata zmniejszy się do 6 zł.

p. mBank podniósł opłatę warunkową za korzystanie z karty debetowej w eKoncie. - Do niedawna wynosiła 4 zł, jeżeli klient nie wydał za pomocą karty 100 zł. Po zmianach opłata wynosi 6 zł, a wymagany próg zwalniający z niej wzrósł do 300 zł - informuje Wojciech Boczoń, analityk z portalu Bankier.pl. - Od lipca bank podniesie limit transakcji zwalniający z opłaty rocznej za kartę kredytową. Dziś wystarczy 120 transakcji rocznie, od lipca bank będzie wymagał 240. Jeśli klient nie wykona ich na kwotę 18 tys. zł rocznie, zapłaci za kartę nie 200 a 350 zł.

Bank Pekao wprowadzi pod koniec kwietnia opłatę za korzystanie z bankomatów Euronetu, które do tej pory były bezpłatne. Początkowo będzie wynosić 1,49 zł. Taki okres "promocyjny" potrwa przez rok.

Alior Bank wprowadza zaś 6 zł opłaty warunkowej, w bezpłatnym dotychczas Koncie Osobistym, oferowanym przez T-Mobile Usługi Bankowe. Nowy cennik w Aliorze wejdzie w życie 1 czerwca.

Podobnie, jak cennik w Deutsche Banku. Obecnie posiadacze konta dbNET nie płacą za kartę 5 zł, jeśli wydadzą bezgotówkowo 200 zł. Po nowemu opłata rośnie do 10 zł i będzie można jej uniknąć tylko wówczas, gdy wydamy kartą 700 zł. - Banki w 2014 roku odnotowały rekordowo wysokie zyski, bo ponad 16 mld zł. Oznacza to, że na każdym statystycznym Polaku zarobiły aż 560 zł. Jeśli dalej chcą utrzymać ten poziom, muszą podnosić opłaty - uważa Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankiera.pl.


- Banki nie boją się tego robić, bo wiedzą, że klienci zacisną zęby i zapłacą - komentuje Wojciech Boczoń. - Wbrew pozorom, niewiele osób decyduje się na przejście do konkurencji. Tymczasem warto rozejrzeć się na rynku, bo wciąż można na nim znaleźć ciekawe oferty. Pamiętajmy, że jeśli to bank zmienia warunki cenowe, możemy odstąpić od umowy nie ponosząc kosztów.

 

Banki: płacimy miliardowe podatki!
Co na to banki? - Mamy taką sytuację na rynku, że banki częściowo zostały pozbawione możliwości zarabiania pieniędzy - uważa dr Przemysław Barbrich ze Związku Banków Polskich. - Dla przykładu: znacząco zmniejszyła się opłata interchange, czyli prowizja pobierana od punktów handlowych, które akceptują płatności kartą. Tymczasem trzeba utrzymać 200 tys. terminali i 20 tys. bankomatów. Co ciekawe, nie miało to żadnego wpływu na niższe ceny w sklepach, jak obiecywano. Ponadto wzrastają składki do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, który wyłożył ponad 3 mld zł, by uratować oszczędności 100 tys. klientów SKOK-ów. Dochody banków skurczyły się również z powodu niskich stóp procentowych, niektóre produkty przestały się wręcz opłacać.

Barbrich podkreśla, że nie ma takiej drugiej branży w gospodarce, która płaciłaby, jak banki, 3,5 mld zł rocznie z podatku CIT. Do tego dochodzi PIT pracowników, czyli kolejne 1,5 mld zł: - Zawsze głośno tylko o podwyżkach.

Od autora: W ielu klientów dało się zwabić telewizyjnym reklamom darmowych kont, w których występowali znani celebryci. Było do przewidzenia, że, gdy już ci ludzie "połkną haczyk", ewentualnie wezmą pożyczki lub otworzą linie debetowe, staną się automatycznie niewolnikami banków. I wtedy one przystępują do ataku, bo klienci i tak zapłacą więcej nie mogąc wyrwać się z finansowych sideł. Kowalski znowu jest w plecy: w sklepie nie ma taniej z powodu niższej opłaty interchange, a płaci z tego powodu więcej w banku.