Produkcja przemysłowa w grudniu 2012 roku spadła o 10,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2011 roku – podał Główny Urząd Statystyczny.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki PKPP Lewiatan

- O słabości przemysłu w grudniu ubiegłego roku zdecydowała nie tylko mniejsza liczba dni roboczych, czy wysoka baza z grudnia 2011 roku, lecz przede wszystkim silne spowolnienie gospodarcze. Produkcja oczyszczona z wpływu czynników sezonowych była bowiem niższa o 5,1 proc.

W jakimś stopniu na słabe wyniku przemysłu wpływ miała również skłonność Polaków do wydłużania weekendów (a grudzień temu sprzyjał) poprzez łączenie dni świątecznych z urlopowymi.  A duża skala urlopów w przemyśle zawsze  musi przełożyć się na poziom produkcji.

Tę hipotezę potwierdzają dane o kurczeniu się produkcji aż w 30 z 34 działów przemysłu i to nawet w takich, np. artykuły spożywcze, które powinny w grudniu odnotowywać przynajmniej niewielkie wzrosty.

Czy w grudniu mieliśmy w przemyśle do czynienia przede wszystkim ze zbiegiem kilku okoliczności nie związanych z koniunkturą gospodarczą (mniejsza liczba dni roboczych, wysoka baza), czy też to jednoznaczny dowód na nadchodzące znacznie silniejsze osłabienie, dowiemy się już w pierwszych miesiącach 2013 r. Aczkolwiek spadek produkcji przemysłowej w grudniu był znacznie silniejszy (dane odsezonowane) niż w poprzedniej odsłonie osłabienia gospodarczego także w grudniu w latach 2008-2009. Na dodatek mamy do czynienia ze słabymi danymi o zatrudnieniu i wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw 10+, co źle wróży spożyciu indywidualnemu w najbliższych miesiącach, a tym samym źle wróży wzrostowi gospodarczemu.

W I kwartale br. sytuacja niestety nie ulegnie poprawie. Dlatego jeżeli nie chcemy dopuścić do gwałtownego wzrostu bezrobocia, to rząd musi natychmiast przedstawić  propozycje zmian dotyczących rynku pracy, a parlament jak najszybciej zająć się nimi . Chodzi przede wszystkim o uelastycznienie czasu pracy. Jeśli nie uda się szybko przeprowadzić koniecznych zmian, to w tym roku bezrobocie wyniesie nie 13-14 proc, lecz przekroczy 15 proc. A wtedy nawet skromny wzrost gospodarczy, na poziomie 0,5-1 procent będzie zagrożony.