Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) chce wprowadzić restrykcyjne przepisy dotyczące ceny i zasad sprzedaży alkoholu w Polsce. W projekcie Narodowego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych zapisano wprowadzenie minimalnej ceny za sprzedawany alkohol. Kolejnym pomysłem jest ograniczenie ilości sklepów monopolowych, zakaz reklamy piwa oraz monitorowanie transgranicznego handlu alkoholem. PARPA chce, żeby te zasady obowiązywały od 2016 roku.

Po raz pierwszy informację podał "Dziennik Gazeta Prawna". Jak wyliczono w projekcie miało to być: za 10 gramów czystego alkoholu ok. 2 zł.. Oznacza to, że cena półlitrowej butelki najtańszego piwa wynosiłaby ok. 4 zł, a najtańszej 40-procentowej wódki – 32 zł.

Dziś taka sama butelka najtańszego piwa kosztuje poniżej dwóch złotych, a wódki poniżej 20 zł.   Tym samym Polska wpisuje się i popiera unijne propozycje unijnej strategii antyalkoholowej, którą przyjęto na spotkaniu ministrów zdrowia UE w Rydze.

- Pomysł ustanowienia minimalnej ceny alkoholu uważam za absolutnie nie przemyślany i nie odpowiadający realiom ekonomicznym. Wprowadzenia go w życie będzie skutkować kłopotami ekonomicznymi, kosztami, które poniesie budżet państwa poprzez ucieczkę klientów w szara strefę. Wprowadzenie tego  pomysłu spowoduje napewno wzrost cen, a w konsekwencji powrót do melin, bimbrowni i sprzedaży nie legalnego alkoholu. To, z kolei spowodowałoby powiększyłoby problemy społeczne i zdrowotne związane z piciem alkoholi - ocenia ten pomysł prezes Stowarzyszenia Polska Wódka Andrzej Szumowski.

- Nie wierzę że było to skonsultowane z branżą, bo z nami na pewno nie. Pokornie apeluje do świadomości decydentów, aby w przyszłości takie pomysły zechcieli konsultować z branżą.Mam nadzieję, że tak samo jak szybko ten pomysł powstał, tak samo i szybko umrze śmiercią naturalną - dodaje Szumowski ze Stowarzyszenia Polska Wódka.

Dyrektor Krzysztof Brzózka z PARPA uważa, że jest to doskonały pomysł prozdrowotny. Jak powiedział Brzózka alkohol wywołuje ok 60 róznych chorób i jest kancerogenny. - Nie obawiam się wzrostu szarej strefy czy powrotu do czasów kiedy kupowało się alkohol na melinach - powiedział Brzózka. Jak dodaje spożycie różnego alkoholu w Polsce systematycznie rośnie, a ewentualny wzrost cen może troche spowolnić ta tendencję.