O planach ministerstwa dotyczących zmiany przepisów dotyczących umów o pracę rozmawiamy z Martą Matyjek, radcą prawnym, ekspertem Business Center Club ds. prawa pracy.

Ministerstwo pracy planuje zmiany w zakresie umów na czas określony. Co się zmieni konkretnie?

Maksymalny okres zatrudnienia pracownika na czas określony nie będzie mógł przekraczać 33 miesięcy. Łączna liczba takich umów, zawartych pomiędzy tymi samymi stronami, niezależnie od przerw w zatrudnieniu, nie będzie mogła być większa niż trzy. Projekt przewiduje wyjątki i określa, że limit ten nie będzie dotyczył np. pracy o charakterze dorywczym lub sezonowym.

Jakie korzyści odniosą  pracownicy?

Zwiększy się stabilność zatrudnienia. Obecne przepisy pozwalają na podpisywanie długoterminowych umów na czas określony. Nierzadko są one zawierane na okres ponad 5 lat, a czas ich wypowiedzenia wynosi 2 tygodnie. Projekt przewiduje również zmiany w tym zakresie. Nowe rozwiązania uzależniają okres wypowiedzenia umów na czas określony od stażu pracy u danego pracodawcy. Tak samo jak w przypadku umów na czas nieokreślony.

Podobno osoby zmieniające pracę nie będą musiały przechodzić badań lekarskich, jeżeli nowe zatrudnienie podejmą w ciągu 30 dni.

Tak. Wstępnym badaniom lekarskim nie będą podlegać osoby, które podejmą zatrudnienie u nowego pracodawcy w ciągu 30 dni po rozwiązaniu lub wygaśnięciu poprzedniego stosunku pracy. Pod warunkiem, że będą posiadać aktualne zaświadczenie o braku przeciwwskazań do pracy w warunkach opisanych w skierowaniu na badania lekarskie, a nowy pracodawca stwierdzi, że warunki te są podobne i odpowiadają warunkom występującym na nowym stanowisku.

Od 2016 r. wszystkie umowy--zlecenie mają być "ozusowane". Co to oznacza dla pracowników, a co dla pracodawców?

Obowiązek odprowadzania składek zwiększy koszty zatrudnienia, które mogą zostać przerzucone na zleceniobiorców. Z jednej strony zwiększy się kwota odkładana przez nich w ramach składki emerytalnej, z drugiej: otrzymają niższe wynagrodzenie z tytułu umów-zleceń. Dla pracodawcy zmiana ta może oznaczać zwiększenie ryzyka i trudności organizacyjne. Obowiązek odprowadzania składek z tytułu umów-zleceń ciąży na pracodawcy, gdyż to on jest ich płatnikiem. Jeśli zleceniobiorca będzie wykonywał zlecenia w ramach kilku umów dla tego samego podmiotu, to nie będzie problemu z ustaleniem wysokości należnych składek. Problem może pojawić się, gdy zleceniobiorca podpisze kilka umów z różnymi podmiotami. Mogą wystąpić trudności w ustaleniu, który z pracodawców i w jakiej wysokości ma odprowadzać składki.

Jak zmiana ta wpłynie na rynek pracy w dłuższej perspektywie?

Z jednej strony pozwoli przeciwdziałać nadużyciom występującym obecnie. Polegają one na zawieraniu przez strony dwóch umów-zleceń i odprowadzaniu składek tylko od jednej z nich. Tej, przewidującej symboliczne wynagrodzenie. Z drugiej strony można się spodziewać, że pracodawcy zwiększą zainteresowanie współpracą w ramach tzw. samozatrudnienia. A więc z osobami, które prowadzą własną działalność gospodarczą. Spowoduje to zwiększenie kosztów po stronie zleceniobiorców. Istnieje też ryzyko częstszej rezygnacji przez pracownika i pracodawcę z podpisywania umów, tym samym zwiększania szarej strefy.