Przemysł słabnie. Świadczą o tym ostatnie dane GUS o spadku produkcji sprzedanej przemysłu i pogarszającej się koniunkturze w przetwórstwie przemysłowym. Szybko znajdzie to odbicie na rynku pracy.

 

- Kurczą się zamówienia na rynku krajowym i zagranicznym, maleje zatrudnienie, które jeszcze do września było dosyć stabilne. Co prawda przemysł wytwarza  tylko około 20 procent PKB, jednak jest motorem napędowym gospodarki. Jedno miejsce pracy utworzone w przemyśle generuje trzy razy więcej nowych etatów niż np. usługi. Ale niestety jedno utracone miejsce pracy powoduje trzykrotnie większe zmniejszenie się zapotrzebowania na pracę w innych sektorach niż utrata miejsc pracy w usługach.

Dlatego trudna sytuacja przemysłu negatywnie wpływa na całą gospodarkę. Zmniejsza się bowiem poziom zamówień kierowanych do innych sektorów, szczególnie usług. Cierpi na tym przede wszystkim zatrudnienie w  tych sektorach. Jeżeli rząd szybko nie przygotuje i nie doprowadzi do przyjęcia przez Sejm zmian dotyczących stosunków pracy (m.in. wprowadzenie 12-miesięcznego okresu rozliczania czasu pracy), nie uda się zahamować tych negatywnych tendencji w przemyśle i ich przenoszenia się na inne sektory - komentuje sytuację Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.