Takie limity obowiązują w aż 73 proc. małych sklepów.

Marcin Dobek z firmy ABR SESTA, która przeprowadziła badanie w małych sklepach, powiedział serwisowi agencyjnemu MondayNews, że sprzedawcy wprowadzając limit, często nie mają wiedzy na temat wielkości opłaty, jaką muszą ponieść za tego rodzaju transakcje, że względu na fakt, że była ona kilkakrotnie obniżana. 

Obowiązujące limity kwotowe to wewnętrzne ustalenia właścicieli sklepów. Klienci mogą czuć się przymuszani w ten sposób do zakupu większej liczby produktów w danej placówce. Jeżeli są niezadowoleni, mogą to zgłosić do bank. W takim przypadku bank przekazuje sprawę do agenta rozliczeniowego, który kontaktuje się z właścicielem sklepu. W konsekwencji może on ponieść karę finansową, a nawet mogą mu zostać odebrane terminale płatnicze - informuje serwis MondayNews. 

CZYTAJ TEŻ: Banki chcą znowu wydawać tylko karty bankomatowe, którymi nie zapłacimy za zakupy. Relikt przeszłości wraca. Dlaczego?

 Jak mówi w rozmowie z serwisem agencyjnym MondayNews Joanna Chilicka z Polskiej Izby Handlu, limity płacenia kartą nie są wykroczeniem, nie ma uregulowań prawnych, które by tego zabraniały. Nie są to dobre praktyki, ale nie jest to też jakiekolwiek naruszenie obowiązującego prawa.

 

Źródło: MondayNews.pl, dlahandlu.pl