W drugim kwartale grupa kapitałowa Fasing będzie ubiegać się o koncesję wydobywczą. Chce reaktywować kopalnię Barbara w Chorzowie. W 1999 roku, kiedy zamykano kopalnię Barbara w Chorzowie, robiono to z przekonaniem, że kiedyś znów będzie wyjeżdżał z niej wydobywany węgiel. I tak też ma się stać, bo od kilku lat trwa przygotowanie kopalni do odtworzenia. Stara się o to prywatne przedsiębiorstwo - Grupa Fasing, która dotychczas zajmowała się przede wszystkim produkcją narzędzi i maszyn górniczych, teraz chce wejść głębiej - dosłownie - w ten biznes.

Wbrew pozorom, kopalnia Barbara w Chorzowie to nie pierwsza kopalnia, którą zainteresował się Fasing. Karbon, główny akcjonariusz tej grupy, podjął się już takiego wyzwania w 2002 roku. Wówczas otworzył prywatną kopalnię węgla brunatnego Sieniawa w woj. lubuskim. 

A kiedy kopalnia w Chorzowie mogłaby znów zacząć fedrować? Zdzisław Bik, prezes firmy, mówi, że chciałby, aby stało się to jak najszybciej, ale realnie możemy mówić o roku 2017. Na razie firma ma koncesję rozpoznawczą.

- Planujemy, że pierwszą symboliczną tonę węgla wydobędziemy jeszcze w tym roku - podkreśla Bik. Dodaje także, że w
przyszłym roku będą trwały prace przygotowawcze, a kopalnia miałaby być w pełnym wydobyciu właśnie pod koniec 2017 roku.

Firma ma mały poślizg, bo pod koniec 2014 roku pojawiły się doniesienia, że już w pierwszym kwartale 2015 roku będzie wnioskowała o koncesję wydobywczą.

- Z uwagi na pewne wymogi formalne, brak stworzenia odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego, aby móc ten rejon wpisać jako teren górniczy, musimy stworzyć dodatkowe opracowania, co wydłuża nam ten czas - tłumaczy prezes Grupy Fasing. Równocześnie zaznacza, że wniosek ten chcą złożyć w drugim kwartale.

Przygotowanie kopalni do pracy ma kosztować ok. 500 mln zł. Ale to i tak o połowę mniej niż w sytuacji, gdyby chcieć kopalnię zbudować od nowa. Wszystko dzięki zachowanej infrastrukturze górniczej. Fasing chce zatem wykorzystać pozostawione dwa szyby sięgające do poziomu 630 m, istniejące już wyrobiska, komory pomp i rozdzielni elektrycznych.

- Po uzyskaniu koncesji wydobywczej, chcielibyśmy najpierw zmodernizować pracujące szyby - dodaje Bik.

Fasing chce zainwestować 50 mln zł w chorzowską kopalnię. Skąd zamierza wziąć brakującą sumę? - Cztery grupy kapitałowe są zainteresowane wsparciem nas. Niezależnie od tego rozmawiamy jeszcze z polskimi bankami, ale z uwagi na fakt, że rozmowy nie są jeszcze  zakończone, nie mogę ujawniać szczegółów - mówi Bik.

Według prognoz, na powierzchnię w ciągu roku miałoby wyjeżdżać ok. 1,5 mln ton węgla, który miałby stanąć w konkury z ok. 11-12 mln ton "czarnego złota" z importu.

- Przez nasze wydobycie chcemy zmniejszyć ten import, mając bardziej konkurencyjną ceną. Węgiel z kopalni Barbara Chorzów jest bardzo specyficzny. Może służyć zarówno jako domieszka do produkcji koksu, ale też jako domieszka do węgla kamiennego dla energetyki - podkreśla Bik.

Górnictwo jest dochodowym biznesem
Zdzisław Bik, prezes Grupy Fasing, mówi o sytuacji polskiego górnictwa i planach związanych z kopalnią Barbara w Chorzowie. 

Jak to jest, że prywatni inwestorzy dostrzegają potencjał rozwojowy górnictwa w Polsce?
Łatwiej jest zbudować nowy dom niż remontować stary. Taki przypadek jest z naszą Barbarą Chorzów, z kopalnią, gdzie od początku możemy ułożyć ten biznes, tak jak uważamy, że będzie to jak najbardziej ekonomicznie dobre dla wszystkich. Niestety, polskie górnictwo ma dużo naleciałości wynikających z zaniechań restrukturyzacyjnych, modernizacyjnych przez ostatnie dziesięciolecia i jeśli nagle się chce wszystko zrestru-kturyzować, to wówczas powstają duże koszty.

Krążą obiegowe opinie, że gwoździem  do trumny polskiego górnictwa jest import węgla. Jakie jest pana zdanie?
Import każdego innego towaru na rynek polski zawsze wynika z konkurencyjności. Należy dążyć, żeby towar produkowany u nas był zawsze konkurencyjny cenowo i wówczas nie musimy się przejmować żadnym towarem importowanym. To z jednej strony. Ale z drugiej strony powiem coś bardzo niepopularnego. W dzisiejszej sytuacji górniczej import jest nam potrzebny, ponieważ są braki grubych sortymentów na rynku polskim, czyli nie jest to import miałów energetycznych, których mamy pod dostatkiem.

Czy pracownicy, którzy zostaną zwolnieni z restrukturyzowanych kopalń, będą mogli szukać u was zatrudnienia?
Jak najbardziej. Na dzisiaj posiadamy tylko skład założycielski kopalni, także te 700 osób będziemy poszukiwać na rynku. Jesteśmy otwarci na oferty. Do rekrutacji przymierzamy się w drugim półroczu tego roku. Dlatego myślę, że będzie to idealny czas, kiedy te osoby będą odchodziły z restrukturyzowanych kopalń. Chciałem też zauważyć, że to nie będzie jedynie 700-800 miejsc, stworzonych przez nas. Wokół kopalni powstaną następne miejsca pracy.

Prywatnym inwestorom się opłaca, a państwu nie. Komentujcie!

Źródło: Dziennik Zachodni