Nie musimy wchodzić do strefy euro, uważa Andrzej Sadowski, ekspert gospodarczy z Centrum Adama Smitha.

- Premier Donald Tusk uważa, że powinniśmy jak najszybciej spełnić kryteria wejścia do strefy euro. Nawołuje do debaty na ten temat. Myśli pan, że taka debata jest możliwa?

- Debata czy dyskusja na ten temat była i jest możliwa, a wręcz konieczna. Do tej pory takiej dyskusji ze strony rządu nie było, była tylko propaganda. Ale obawiam się, że może być problem z dyskusją na temat wejścia do strefy euro, bo wydaje się, że decyzja o wejściu została już podjęta, więc do eliminuje dyskusję na ten temat..

- Co pana zdaniem oznacza jak najszybsze wejście do strefy euro?

- Dla mnie nie jest to kwestia jak najszybciej, tylko kwestia, czy w ogóle powinniśmy wchodzić do strefy euro i jakie są ku temu przesłanki.

My tego nie wiemy, bo rząd nie przygotował żadnej analizy na ten temat. Termin wejścia jest kwestą mało znacząca. Rząd powinien zastanowić się, czy warto rezygnować z własnej waluty na rzecz waluty, na którą nie będzie się miało żadnego wpływu.  W 2008 roku premier Tusk mówił, że bycie poza strefą w dobie kryzysu  opłaciło się Polsce. Skutki kryzysu były u nas o wiele mniejsze, niż w krajach strefy euro. Jak widać na przykładzie Hiszpanii i Grecji, to, że są one w strefie nie uchroniło ich mieszkańców przed bezrobociem. W tej sytuacji uważam, że wchodzenie do strefy euro to tak, jakby zachęcać kogoś do wchodzenia do zrujnowanego i palącego się domu.

- Uważa pan, że w tej chwili nie ma korzystnych warunków do tego, by Polska weszła do strefy euro?

- Uważam, że najpierw rząd powinien zrobić uczciwy raport, przeanalizować za i przeciw. Nie ma pośpiechu. Decyzja o wejściu należy do rządu, możemy wejść do strefy, ale nie musimy. Uważam też, że jest to sprawa trzeciorzędna. Jest w kraju wiele pilniejszych problemów, którymi rząd się nie zajmuje. Mówię tu o wzroście bezrobocia, o emigracji młodych ludzi w poszukiwaniu lepszego życia. W takiej sytuacji wyciąganie sprawy wejścia do strefy euro, to moim zdaniem zagrywka polityczna.