Na najem Berlińczyk musi wydać co czwarte zarobione euro czyli 25 proc. zarobków. Nad Wisłą to 46,5 proc. zarobków. Mimo to rynek rośnie.

Najemców jest w Polsce około 1,6 mln. Jest to dwa razy więcej niż 5 lat temu, ale wciąż rodzimy rynek najmu jest jednym z najmniejszych w Europie. Powód? Nad Wisłą czynsz pochłania lwią część miesięcznego wynagrodzenia najemcy – wynika z szacunków Lion’s Bank. O tym czy najem w danym kraju jest drogi czy nie, decyduje w największym stopniu informacja o tym jak dużą część miesięcznego wynagrodzenia trzeba wydać na czynsz.

Sztandarowym przykładem miasta o niskim koszcie najmu jest Berlin. Z danych zebranych przez portal numbeo.com wynika, że za wynajem mieszkania z jedną sypialnią (często są to lokale 2-pok.) trzeba poza centrum zapłacić około 450 euro. Przy przeciętnych zarobkach netto na poziomie prawie 1830 euro, daje to niecałe 25%. Na najem Berlińczyk musi więc wydać co czwarte zarobione euro. Rzadziej mówi się natomiast o tym, że powodów do narzekania na wysokość czynszów najmu nie mają też mieszkańcy Szwajcarii. Na przykład w Bernie na czynsz za modelowe mieszkanie trzeba wydać około 1,1 tys. CHF zarabiając średnio około 5,4 tys. CHF. To oznacza, że na najem Berneńczyk wydaje przeciętnie co piątego zarobionego franka (dane numbeo). W obliczu takich danych trudno się dziwić, że w obu krajach najem jest bardzo popularny. W Niemczech najemcy płacący czynsz rynkowy stanowią prawie 40% populacji, a w Szwajcarii ponad połowę – wynika z danych Eurostatu. W Polsce najemców jest nawet kilkanaście razy mniej niż we wcześniej wspomnianych krajach może sugerować, że najem jest u nas drogi. Dane numbeo sugerują nawet, że najem modelowego mieszkania w Warszawie pochłania aż 46,5% miesięcznego dochodu. Singiel, który mieszka w mieście wojewódzkim i zarabia równowartość średniej pensji dla danego ośrodka, na czynsz za wynajem mieszkania wydaje średnio 40% swojego wynagrodzenia netto (od 33% w Łodzi do 47% w Warszawie). Większość obywateli zarabia mniej niż średnia. W efekcie większość singli mieszkających w dużych miastach wydaje na najem więcej niż cztery z każdych dziesięciu zarobionych złotówek.



-Na tle tego porównania niewielkim pocieszeniem jest fakt, że w ostatnich latach wynagrodzenia rosły szybciej niż stawki czynszów. Dzięki temu – jak wynika ze statystyk GUS i Eurostatu - w wydatkach rodziny, która wynajmuje mieszkanie, czynsz zajmuje coraz mniejszą część comiesięcznych wydatków, dążąc do wciąż odległych warunków zachodnich - twierdzi Bartosz  Turek z Lion’s Bank.

 

aaa