Jednak chipsy i cola na razie przetrwają w szkolnych sklepikach.

Wyrzucenie m.in. fast foodów z tych sklepików wywołało burzę. Na efekty poczekamy.

Projekt zmiany ustawy dotyczącej bezpieczeństwa żywności i żywienia (PSL-owski) jest po autopoprawce.

Początkowo zapisano w nim, że na terenach przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjalnych oraz innych zakładów i placówek oświatowo-wychowawczych oraz opiekuńczo-wychowawczych zabrania się sprzedaży, podawania, reklamy lub prezentacji żywności oraz napojów zawierających np.: na 100 g produktu więcej niż 1 g kwasów tłuszczowych trans; więcej niż 10 g cukrów prostych; 1,25 g soli; 0,5 g sodu; wzmacniacze smaku; syntetyczne substancje słodzące.

- Wprowadziliśmy autopoprawkę po konsultacjach z ekspertami z Instytutu Żywności i Żywienia - mówi poseł Jan Bury. - Zależało nam i na tym, żeby zapisy były zgodne z prawem krajowym i unijnym.

Po zmianach na cenzurowanym znalazły się m.in. słodycze, wyroby cukiernicze i ciastkarskie o zawartości cukru przekraczającej 10 g cukrów dodanych (definicję tych cukrów można znaleźć w rozporządzeniu unijnym nr 1169/2011), pokarmy typu fast food i instant oraz przekąski z dodatkiem soli  (o zawartości sodu przekraczającej 300 mg Na w 100 g), produkty mleczne o zawartości cukrów dodanych pow. 15 g w 100 g/ml, napoje energetyzujące, izotoniczne oraz gazowane i niegazowane z dodatkiem cukrów i syntetycznych barwników, a nawet słodkie (zdaniem twórców projektu - zbyt słodkie) dżemy.

- Tych zapisów nie można zrealizować, bo są niezgodne z prawem unijnym - uważa Andrzej Gantner, prezes Polskiej Federacji Producentów Żywności. - Nie można dyskryminować np. dodatków, które są dopuszczone do stosowania.

- Producenci żywności sami zabiegają o to, żeby jakość była odpowiednia - dodaje Jan Bury. - Otrzymaliśmy nie tylko protesty w sprawie projektu, także wiele propozycji rozwiązań.

- Dzieci jedzą to, na co pozwalają im rodzice - mówi Alicja Ożóg, która w Kozielcu prowadzi zajęcia edukacyjne (gm. Dobrcz). - Ozdrowym odżywianiu warto więcej mówić podczas lekcji. Trzeba uświadamiać!

W jej gospodarstwie nie można jeść chipsów, ani pić coli.