Nawet 5 mln Polaków posiada toksyczne produkty finansowe. Poszkodowani twierdzą, że Państwo pozostaje biernej w tej sprawie Wielu Polaków padło ofiarą tzw. polisolokat. Niektóre towarzystwa ubezpieczeniowe wraz z bankami stosowało nieuczciwe opłaty likwidacyjne, przerzucając koszt na klientów. Niczego nieświadomi ubezpieczeni przez taki zabieg tracili większość zgromadzonego kapitału. Z szacunków wynika, że w tego typu produktach finansowych Polacy ulokowali 56 mld zł.


- Nie jest dobrze. Myślę, że jak się spotkamy za rok, to niestety również nie będzie najlepiej. Zajmuje się tym od trzech lat i nigdy mi się nie wydawało, że Państwo będzie tak bierne w przypadku tak ewidentnej sprawy - mówi Anna Lengiewicz, Radca Prawny w kancelarii LWB.

Zdaniem Jacka Łęskiego ze stowarzyszenia “Przywiązani do polisy”, przez rok działalności UOKiK nie wywiązał się ze swoich obietnic.

- Z punktu widzenia 5 mln posiadaczy polisolokat, o łącznej wartości ponad 50 mld zł nowa ustawa ubezpieczeniowa nic nie zmienia.

Dążąc do sprawiedliwości, poszkodowani nadal są skazani na wieloletnie procesy i ponoszenie dodatkowych kosztów obsługi prawnej. Po raz kolejny rząd i instytucje nadzorcze takie jak KNF czy UOKiK oferują zdesperowanym i oszukanym ludziom rozwiązanie pozorne, w najmniejszym stopniu nie zmieniające ich sytuacji - mówi Łęski.

Stowarzyszenie ma pięć postulatów, które zdaniem prezesa Łęskiego w znacznym stopniu pomogłyby poszkodowanym. Po pierwsze chodzi o pomoc osobom, które mają problemy z “uwolnieniem” się od niekorzystnych umów. Po drugie zbudowanie takich mechanizmów, które nie pozwolą na ten proceder w takim stanie, jakim znajduje się on obecnie. Nie wolno stosować tego typu opłat i musi to być wyraźnie zaznaczone. Trzecią kwestią jest wzmocnienie urzędu Rzecznika Ubezpieczonych, zdaniem szefa Stowarzyszenia to jedyny urząd, który stara się realnie pomóc konsumentom, tylko ma zbyt małe kompetencje. Kolejnym punktem jest uproszczenie pozwów zbiorowych, które zdaniem Łęskiego są drogą przez mękę.

- Może się tak okazać, że zamiast jednego pozwu zbiorowego, będziemy mieć 10 tys. pozwów indywidualnych. To jest to, o co tak bardzo teraz walczymy w sądzie. Niektóre pozwy zbiorowe złożone w sądzie czekają nawet dwa lata na decyzję, czy w ogóle się nadają do tej procedury, czy nie - dodaje Anna Lengiewicz. Ponadto Stowarzyszenie uważa, KNF w obecnym składzie nie reprezentuje interesów konsumentów w wytaczającym stopniu, dlatego postuluje za zmianami personalnymi w tym urzędzie.

Zdaniem przedstawiciela stowarzyszenia “Przywiązani do polisy” takie działania na dłuższą metę są toksyczne dla samych towarzystw ubezpieczeniowych. - Wystarczy sprawdzić w internecie, jakie gromy lecą na ubezpieczycieli. Sami sobie zapracowali na taki obraz. Wydają miliony złotych na to, żeby poprawić swój wizerunek. A przecież gdyby zaproponowali swoim klientom korzystne rozwiązania, czyli możliwość wypłacenia swoich oszczędności bez ogromnych strat, albo możliwość pozostawienia pieniędzy na “normalnych” warunkach, to wszyscy byliby zadowoleni- podsumowuje Jacek Łęski.