Rośnie odsetek osób, które przyczyn wpadania w nadmierne zadłużenie upatrują w nieracjonalnym gospodarowaniu własnymi finansami

Reklamy banków i firm pożyczkowych starają się wzbudzić w nas przekonanie, że kredyt to jedyna a zarazem radosna droga do spełnienia swoich marzeń i aspiracji. Badania postaw konsumenckich dowodzą, że klienci wcale tych radosnych uczuć nie wyrażają. Wprost przeciwnie - widzą głównie ciężar takiej sytuacji.

Badanie "Polacy o zadłużeniu" przeprowadziła firma TNS Polska na zlecenie Grupy KRUK. Uderza już pierwsza przytaczana w raporcie liczba: 83 proc. badanych stwierdziło, że zadłużenie to coś ryzykownego. Coś, czego należy unikać o ile nie pojawia się absolutna konieczność.

Ale zarazem badani wykazali się pewną dwoistością postaw: 33 proc. twierdzi, że normalne życie bez zaciągania długów nie jest możliwe. Ba! - 65 proc. podpisało się pod stwierdzeniem: "zadlużanie się jest czymś normalnym".

- Z zaciąganiem pożyczek jest jak z wizytami u lekarza - komentuje ten rozdźwięk prof. Tomasz Zaleśkiewicz (Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej we Wrocławiu). - Wiemy, że są one niezbędne, ale staramy się ich unikać dopóki nie dokuczają nam poważne problemy zdrowotne. Innymi słowy, zaciąganie pożyczek traktujemy jako zło konieczne.

W porównaniu z wcześniejszymi badaniami rośnie odsetek osób, które przyczyn wpadania w nadmierne zadłużenie upatrują w nieracjonalnym gospodarowaniu własnymi finansami (28 proc.). Świadomość tego czynnika jest cenna i jest jednym z warunków chroniących konsumentów przed wpadnięciem w tarapaty finansowe.

- Zadłużenie powoduje różne emocje wśród ludzi: od lęku lub niepokoju po ulgę i radość, gdy dług zostaje spłacony - komentuje wyniki badania Karolina Barańska z Grupy KRUK.

Jakie uczucia budzą w nas długi

Infografika pokazuje z czym Polakom kojarzy się zaciąganie pożyczek. Natomiast spłata długu kojarzy się nam przede wszystkim z ulgą (64 proc.), radością (41 proc.) oraz satysfakcją (35 proc.). Rzadziej spłata długów oznacza dla respondentów wolność (18 proc.), czy też powód do dumy (11 proc.) lub optymizmu (10 proc.).

Zaledwie 5 proc. respondentów deklaruje, że z nikim nie porusza tematu zaciągniętych pozyczek, uznając go być może za zbyt osobisty bądź wstydliwy. 4 proc. badanych twierdzi, że nie miewa problemów finansowych, więc nie musi o nich rozmawiać.
Różnorodne emocje wciąż budzi kontakt z firmą obsługującą zadłużenie. Respondenci zapytani o reakcje na list od takiej instytucji wskazali na niepokój (28 proc.) oraz zdenerwowanie (21 proc.). Ale jednocześnie aż 32 proc. deklaruje, że poczułoby motywację do nawiązania kontaktu z firmą obsługującą zadłużenie, a dla prawie jednej piątej respondentów (19 proc.) list od takiej firmy oznaczałby nadzieję na rozwiązanie problemu.

Badanie przeprowadzono w maju 2014 r. na próbie 1000 pełnoletnich osób.