Bardzo łatwo jest obniżać podatki, natomiast podwyższanie podatków, czy to poprzez stawki czy poprzez ustanawianie nowych podatków jest bardzo trudne politycznie. Tutaj sytuacja jest trochę inna, dlatego, że banki mają jak najgorszą opinię wśród obywateli. Dlatego uważam, że na podatek bankowy jest duże przyzwolenie społeczne, a jeżeli jest przyzwolenie społeczne, to świat polityki, który szuka pieniędzy poszedł właśnie tą drogą.

Ja nie specjalnie to krytykuję, ponieważ jestem przekonany, że polskie państwo powinno mieć więcej pieniędzy, niż ma – oczywiście w stosunku do PKB. Więc, jeżeli politycy szukają tego przyzwolenia, to chyba dobrze. Moim zdaniem nie przekraczają granic rozsądnego ryzyka, chociaż jakieś ryzyko zawsze istnieje.

Z punktu widzenia ewentualnych i nieuchronnych w jakimś zakresie, podwyżek kosztów usług bankowych, liczy się grupa zamożniejszych obywateli. To jest powód, dla którego ja na te argumenty, że wszyscy konsumenci zapłacą więcej patrzę z pewnym dystansem. Zapłacą niektórzy konsumenci – przede wszystkim ci najzamożniejsi. Ponieważ cały system podatkowy w Polsce jest bardzo łaskawy dla ludzi o wysokich dochodach.

Ja pewnego rodzaju redystrybucji, która się tutaj dokona nie boję się – wszystko to idzie na niewielką skalę. Jeżeli czegoś się w tym podatku obawiam, to obawiam się problemu kilku banków, które znajdują się w gorszej sytuacji, przyduszone tym podatkiem, a w skrajnym przypadku mogą się znaleźć na granicy- to jest potencjalne zagrożenie. Nawet jeden niewielki czy średniej wielkości bank, jeżeli znajdzie się w tarapatach, a depozyty każdy taki bank ma idące w dziesiątki miliardów złotych, to z punktu widzenia zabezpieczenia gwarancji kredytowych, jest to potencjalne duży problem. Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za tę ustawę, akurat tego typu symulację zrobili. Przede wszystkim można się spodziewać, że te pieniądze, jeżeli zostaną dobrze wydane, mogą pobudzić gospodarkę.