Reklamy budują złudzenie, że pożyczkę będzie równie łatwo spłacić, jak zaciągnąć. Tak nie jest - ostrzega Paweł Ratyński z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie.

Dlaczego chwilówki cieszą się tak wielkim zainteresowaniem przed świętami?

Jak wynika z badań Deloitte, statystyczna polska rodzina na zakupy świąteczne wyda ok. 1158 zł. Jeśli chcemy wyjaśnić wzrost popularności pożyczek przed świętami, powinniśmy spojrzeć na te wyniki z perspektywy pilnej potrzeby finansowej przeciętnego konsumenta i wziąć pod uwagę, że w tym okresie przedsiębiorcy zwiększają aktywność reklamową.  Problem powstaje wtedy, gdy reklamy te budują złudzenie, że pożyczkę będzie równie łatwo spłacić, jak zaciągnąć.

Dlaczego tego rodzaju pożyczki są ryzykowne?

Pośpiech sprzyja większej  popularności nie tylko bankowych kredytów konsumenckich, ale również pożyczek udzielanych przez instytucje niepodlegajace nadzorowi Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego.

Przedsiębiorcy ci nie są zobowiązani weryfikować zdolności kredytowej klientów w taki sposób jak banki, dlatego mogą oferować konsumentom "mniej formalności". W praktyce większe ryzyko rekompensują sobie najczęściej wysokimi opłatami związanymi z obsługą kredytu, szczególnie karami za opóźnienia w spłacie zobowiązania. Z doświadczenia UOKiK wynika m.in., że dla znacznej części firm pożyczkowych głównym źródłem przychodów nie są odsetki od udzielonych pożyczek, ale różnego rodzaju prowizje i opłaty ponoszone przez konsumentów, które niekiedy są zatrzymywane nawet w sytuacji odmowy udzielenia pożyczki. To może być szczególnie dotkliwe w przypadku chwilówek, przy których kary za opóźnienia w spłacie mogą rosnąć z każdym dniem.

Na co więc zwracać uwagę, by nie stracić majątku na takiej chwilówce?

Wspomniana presja czasu może prowadzić do sytuacji, w której zawieramy umowę bez świadomości, ile faktycznie pożyczka będzie kosztować. Błędnie zakładamy, że przedstawione na ulotce całkowite oprocentowanie oznacza całkowity koszt zobowiązania. Tymczasem są to zupełnie różne parametry. Istnieją produkty finansowe, dla których nominalne oprocentowanie wynosi niecałe 12 procent (polskie prawo ogranicza wysokość oprocentowania do 12 proc.), a  rzeczywista roczna stopa oprocentowania, uwzględniająca wysokość kosztów dodatkowych, takich jak prowizje i opłaty czy ubezpieczenia, przekracza tysiące procent. Bądźmy krytyczni wobec reklamy i dociekliwi przed podpisaniem umowy. 

A dokładnie, o czym powinniśmy pamiętać?

Pamiętajmy, że niezależnie od tego, czy odwiedzamy oddział banku ,czy prosimy o ofertę za pośrednictwem strony internetowej, powinniśmy zawsze otrzymać formularz informacyjny, zawierający komplet istotnych parametrów kredytu. Przede wszystkim dane o wysokości oprocentowania, całkowitym koszcie, wymaganych zabezpieczeniach ,czy obowiązkowych ubezpieczeniach. Umowa musi mieć formę pisemną. W terminie czternastu dni od zawarcia każdej umowy o kredyt konsumencki mamy prawo od niej odstąpić. Bezpłatną pomoc w sprawach związanych z finansami możemy znaleźć na naszej stronie www.uokik.gov.pl. Działa tam wyszukiwarka instytucji udzielających bezpłatnie pomocy konsumenckiej i adresy do rzeczników praw konsumentów. a