Kiedy nagle umrze właściciel jednoosobowej firmy, może to doprowadzić do jej likwidacji. Co gorsza,spadek w takiej sytuacji nie zabezpiecza rodziny na przyszłość.

 

Jan W. (55 lat) prowadził jednoosobową działalność gospodarczą. Jego firma świadczyła usługi transportowe. Z roku na rok rosły obroty i majątek przedsiębiorstwa, więc właściciel bez większych problemów uzyskiwał kredyty na działalność. Korzystał też z usług leasingodawców.

Pod koniec 2010 roku majątek firmy Jana W. był szacowany na kilka milionów złotych.Firma dawała pracę 80 osobom, zatrudnionym głównie na czas nieokreślony.

Jan W.

miał żonę i troje pełnoletnich dzieci. Rodzina nie angażowała się w działalność przedsiębiorstwa. Dzieci studiowały i nie wiązały z firmą ojca przyszłości. Żona nie pracowała. Majątek prywatny tej rodziny - oprócz wchodzącego w jego skład przedsiębiorstwa - szacowano na ok. 600 tys. zł.

Zobacz: Nowe prawo w sprawie zakupów online i door-to-door

Pod koniec ubiegłego roku Jan W. zginął w wypadku samochodowym. - Nie pozostawił testamentu, w związku  z czym zastosowanie znalazły reguły dziedziczenia ustawowego - mówi Jakub Więckowicz, aplikant radcowski przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie.

Oznacza to, że spadek jako ogół praw i obowiązków (w tym także długów) został nabyty w częściach równych przez czterech spadkobierców, tj. żonę i trójkę dzieci.

- Spadkobiercy nie podjęli także żadnych prawnych kroków w przedmiocie przyjęcia lub odrzucenia spadku, na które zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego mieli 6 miesięcy od momentu dowiedzenia się o śmierci Jana W. - kontynuuje prawnik Jakub Więckowicz.

Zobacz: Składki na fundusz pracy. Dla kogo obowiązkowe

W takiej sytuacji wszyscy spadkobiercy przyjęli spadek wprost, to znaczy z pełną odpowiedzialnością za długi spadkowe, czyli odpowiadają za nie całym swoim majątkiem.

Tymczasem okazało się, że śmierć właściciela firmy stała się przyczyną powstania długów firmy.

Po pierwsze w stan natychmiastowej wymagalności postawiono kwoty zaciągniętych, a nie spłaconych kredytów oraz leasingów (łącznie ok. 800 tys. zł). Po drugie, do spłaty - zgodnie z właściwymi przepisami  Ordynacji podatkowej - pozostały zaległości podatkowe spadkodawcy, odsetki za zwłokę od zaległości podatkowych spadkodawcy etc.
Urząd skarbowy doręczył wdowie i dzieciom decyzję ustalającą wysokość zobowiązania podatkowego.

To nie koniec ich kłopotów finansowych. Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 63 (2)) z chwilą śmierci pracodawcy co do zasady wygasa stosunek pracy. Pracownikom jednak przysługuje od spadkobierców pracodawcy odszkodowanie równe wynagrodzeniu za przysługujący im okres wypowiedzenia (w przypadku umów na czas określony i na czas wykonania określonej pracy - za okres 2 tygodni).

W przypadku pracowników Jana W., z których większość pracowała na czas nieokreślony, takie odszkodowania powstały w wysokości nawet trzymiesięcznego wynagrodzenia.
- Stosunek pracy nie wygasa, jeśli zakład pracy zostanie przejęty przez następcę prawnego przedsiębiorcy w trybie art. 23 (1) Kodeksu pracy. Przejęcie musi jednak nastąpić niezwłocznie - przytacza przepisy przyszły radca prawny Jakub Więckowicz.

W omawianym przypadku trudno jednak było mówić o natychmiastowym przejęciu zakładu pracy przez dzieci czy żonę. Do wypłaty pozostały więc odszkodowania sięgające w sumie ok. 80 tys zł.

Brak jasnego planu zabezpieczeń prawnych, np. przekształcenie przedsiębiorstwa w formę dającą się unieśmiertelnić lub aport przedsiębiorstwa do spółki prawa handlowego wraz z odpowiednio sporządzonymi testamentami, jak również zupełny brak zabezpieczeń finansowych doprowadziły rodzinę Jana W.  do bardzo trudnej sytuacji życiowej i finansowej.

Krewni zmarłego musieli sprzedać prawie cały dorobek życia, a i to nie wystarczyło na spłatę wszystkich długów.

KATARZYNA ZAPORA-STERNAL, dyrektor Aviva w Opolu:
- Gdy rozmawiam z moimi klientami o ubezpieczeniu na życie, zadaję im szereg pytań, na które, jak się okazuje, odpowiedzi nie są proste. Wiele sytuacji życiowych pokazuje, że brak prawnych rozwiązań powoduje upadek sprawnie działających firm i doprowadza rodziny zmarłych do ruiny finansowej. Skąd zdobyć pieniądze na zachowek, spłatę kredytów i innych zobowiązań?

Najtańszym sposobem wykreowania majątku na wszelki wypadek jest polisa na życie. Dotyczy to zarówno osób prowadzących działalność gospodarczą, jak i osób fizycznych, które chcą zabezpieczyć bliskich po swojej śmierci. Jeśli np. osoba zobowiązana do zapłaty zachowku zostanie w polisie ubezpieczona na odpowiednią sumę, będzie mogła bez problemu spłacić pozostałych spadkobierców. Co ważne, pieniądze z polis nie wchodzą do masy spadkowej i można je otrzymać w miarę szybko. To pozwala np. na uratowanie przejętej firmy przed upadkiem.

Warto samemu zaplanować losy zgromadzonego majątku, a nie pozostawiać, aby to sąd na mocy ustawy dzielił nasz majątek. Wcześniejsze sprawdzenie, jak od strony finansowej i majątkowej wyglądałaby nasza sytuacja na wypadek śmierci męża, żony czy  partnera, pozwoli uniknąć wielu kłopotów.