Śląsk ma bardzo dobre notowania w rankingach inwestycyjnych. Zajmujemy pierwsze miejsce lub jesteśmy w ścisłej czołówce. Jednak poza sporą liczbą plusów, mamy też słabe strony. Poznaliśmy je podczas dyskusji o przewadze konkurencyjnej regionu na inwestycyjnej mapie Polski, zorganizowanej w ramach 4 Design Days.

Potencjał demograficzny, infrastruktura czy szkolnictwo - to najczęściej powtarzane atuty naszego regionu. Ich znaczenie podkreślał również Kazimierz Karolczak, członek zarządu województwa śląskiego w dyskusji „Śląsk bez kompleksów – rosną przewagi konkurencyjne regionu na inwestycyjnej mapie Polski” zorganizowanej w ramach 4 Designe Days.

- Mamy 4,6 mln mieszkańców, z czego większość w wieku produkcyjnym.

Kwestia układu komunikacyjnego czy szkolnictwa wyższego. Mamy 41 uczelni wyższych, które kształcą 126 tysięcy studentów. Po województwie mazowieckim jesteśmy drugim najważniejszym ośrodkiem ekonomicznym w Polsce. Przez to, że od zawsze związani byliśmy z przemysłem, bardzo dobrze rozwiązała się u nas ta branża - zaznaczał Karolczak. - Jest jedna rzecz, która nas boli. To kwestia percepcji, jak się w naszym województwie żyje. Wiemy, że w dzisiejszych czasach, żeby region się rozwijał potrzeba nie tylko infrastruktury, ale też potencjału ludzkiego. Ludzie muszą chcieć do nasz przyjeżdżać, zakładać rodziny, firmy inwestować. A z tym mamy problem. Są regiony w kraju, np. Małopolska czy Wielkopolska, gdzie wyobrażenie mieszkańców o komforcie życia jest znacznie wyższa niż na Śląsku.

Piotr Wojaczek, prezes zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, zaznaczał, że słabą stroną regionu jest fakt, że nie jest on monolitem. - Wystarczyło powiedzieć, że z Częstochowy lub Bielska Białej zrobimy województwa, natychmiast w tamtych regionach pojawiła się chęć oderwania od całości. Zastanówmy się co takie miasto samo ze sobą zrobi, jak połączy biedę z biedą. Nic nie zrobi. Jaki może być sens oddzielenia się, kiedy w kupie jest sens - podkreślał podczas sesji Wojaczek.

Jego zdaniem nie wykorzystujemy instrumentów administracyjnych i samorządowych do scalenia województwa.

- Dokładnie tak jest - dodawał Artur Tomasik, prezes zarządu Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego. - Potencjał demograficzny i ponad 4,5 miliona mieszkańców, to rzeczywiście nasza ogromna siła, ale co z tego, kiedy w wielu raportach cały czas eksponujemy tylko Katowice. Porównujemy inne duże miasta, jak Kraków czy Wrocław do 300 tysięcznych Katowic. Przecież jądro aglomeracji ma 2,5 miliona mieszkańców - dodawał Tomasik. Jego zdaniem powinniśmy zacząć nieco inaczej prezentować statystykę liczbową. - Inaczej raporty nie będą oddawały, tego czym gospodarujemy - komentował Tomasik.

- Już dawno zrozumiałem, że na Katowice powinniśmy patrzeć przez pryzmat całego regionu. Przez pryzmat potencjału pół miliona mieszkańców. To jest możliwość konkurowania nie tylko w Polsce, ale też poza granicami. Granice miast Śląska wzajemnie się przenikają i powinniśmy z tego korzystać - zaznaczał Marcin Krupa, prezydent Katowic. - Musimy zacząć chwalić się naszymi atutami.

Źródło: Dziennik Zachodni