Waluta szwajcarska jest przez wielu inwestorów traktowana niemal jak złoto. Kurs na huśtawce. Zamiast wychodzić na ulice, "frankowicze" powinni udać się do banku i negocjować.

Ponad pół miliona rodzin w Polsce ma kłopoty z kredytem we frankach. Kurs niedawno gwałtownie wzrósł, a za nim raty. Dziś co prawda jest znacznie lepiej, znów w okolicach 4 złotych, ale problem wahań kursów pozostaje. Swoje propozycje złożyły banki, swoje rząd, Związek Banków Polskich opiniuje pewne rozwiązania. To wszystko może ulżyć "frankowiczom", lecz sytuacja sprzed siedmiu lat, kiedy kredyty te opłacały się bardzo - już się zapewne nie powtórzy.

Mówi się, że należy pożyczać w tej walucie, w której się zarabia.

Należy bowiem pamiętać, że kredyt walutowy oznacza zmienne wysokości rat, czyli ewentualne problemy związane ze wzrostem kursu walut. Dlatego też osoby mające niezbyt wysokie dochody nie powinny narażać się na ryzyko walutowe. Mimo to setki tysięcy Polaków uwierzyło doradcom bankowym i wybrało walutę. Co ich do tego skłoniło?

Czy kredyt walutowy jest opłacalny?

Pokażmy to na przykładzie najbardziej popularnego kredytu walutowego, czyli kredytu we franku szwajcarskim (CHF). W 2007 roku, gdy zaczynał się boom mieszkaniowy w Polsce, przy kredycie w złotych w wysokości 200 tys. zł, zaciągniętym na 30 lat, rata wynosiła ok. 1130 zł. Natomiast przy kredycie w CHF (w przeliczeniu na złote) - tylko 973 zł. Różnica pomiędzy całkowitym kosztem kredytu w złotych i frankach wynosiła więc ok. 66.000 zł na korzyść franka. Wynikało to m.in. z tego, że oprocentowanie kredytu wynosiło średnio w złotych 5,5 proc., a w CHF 3,5 proc. Było jednak spore ryzyko - wszystko mogło się zmieniać, wraz ze zmianą stóp procentowych w Polsce (przy kredytach złotowych) czy w Szwajcarii (dla kredytów we frankach szwajcarskich). A przede wszystkim przy jednoczesnym wzroście wartości waluty - o min. 10 proc. To ostatnie bankowcy uznawali za mniej prawdopodobne. A jednak się stało.

Skok i szok

Kurs franka rósł już od dłuższego czasu, lecz skokowy jego wzrost, który wywołał szok, nastąpił niedawno. Stało się to dokładnie 15 stycznia, kiedy to Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) ogłosił niespodziewanie, że nie będzie już sztywnego kursu (do tej pory euro nie mogło kosztować mniej niż 1,20 franka). Uwolnienie kursu franka spowodowało, że znacznie zyskał on na wartości, w tym zwłaszcza wobec złotego. Rekord to 5,19 zł za franka, podczas gdy poprzednio kurs oscylował w granicach 3,55 zł.

- Jedna decyzja spowodowała wysoką niestabilność na światowych rynkach finansowych - komentuje dr Mariusz Zygierewicz, dyrektor Zespołu Ekonomiczno-Regulacyjnego Związku Banków Polskich. - Nie ulega wątpliwości, że waluta szwajcarska jest przez wielu inwestorów traktowana niemal jak złoto, jako bezpieczna inwestycja w okresie destabilizacji sytuacji gospodarczej na świecie. Stąd wysokie zainteresowanie tą walutą i ostry wzrost kursu względem praktycznie wszystkich innych walut - wyjaśnia.

- To, na jakim poziomie kurs franka ustabilizuje się w dłuższym terminie, wciąż pozostaje przedmiotem sporu. Większość medialnych opinii sugeruje jednak, że szwajcarska waluta radykalnie już nie zdrożeje - dodaje Michał Żuławiński z portalu Bankier.pl.

Jak się bronić przed drożyzną?

Może i frank nie zdrożeje, ale i tak kurs powyżej 4 zł sprawia ogromne kłopoty osobom zadłużonym w szwajcarskiej walucie. Co mogą zrobić, żeby sobie nieco pomóc? Na początek kilka rad ekspertów z ZBP. Zgodnie ze stanowiskiem Zarządu ZBP, proponowane bankom działania w związku z zaistniałą sytuacją powinny obejmować:

1. Uwzględnienie ujemnej stawki LIBOR przy wyliczaniu wysokości oprocentowania kredytów mieszkaniowych.
2. Istotne zmniejszenie na najbliższe 6 miesięcy tzw. spreadu walutowego, co skutkować będzie odczuwalnym zmniejszeniem wysokości płaconych przez klientów rat kredytowych.
Dodajmy, że spread to różnica pomiędzy kursem (ceną) sprzedaży a kursem (ceną) kupna walut, która w wielu bankach była oszałamiająco wysoka w porównaniu np. z różnicami w kantorach.
3. Wydłużenie na wniosek klienta okresu spłaty lub okresowe zawieszenie spłaty raty kapitałowej, tak, aby jej poziom nie był wyższy lub był niewiele wyższy niż przed uwolnieniem kursu. Wnioski te mogłyby być składane wyłącznie przez kredytobiorców zamieszkujących kredytowaną nieruchomość.
4. Rezygnację z żądania nowego zabezpieczenia oraz ubezpieczenia kredytu wobec kredytobiorców terminowo spłacających raty kredytowe.  
5. Umożliwienie kredytobiorcom bezprowizyjnej zamiany waluty kredytu z CHF na złote po kursie równym średniemu kursowi NBP.
6. Uelastycznienie zasad restrukturyzacji kredytów hipotecznych dla klientów zamieszkujących kredytowane nieruchomości.

Dodajmy na koniec rzecz arcyważną - zamiast wychodzić na ulice i protestować, "frankowicze" powinni udać się do banku i negocjować. W czasie zaciągania kredytu bank zapewniał ich, że frank to waluta stabilna - i dlatego wielu się na niego decydowało. Tymczasem ryzyko okazało się wielkie jak w grze hazardowej. Przed tym bank nie ostrzegł. Nastąpiły nadzwyczajne wydarzenia, które całkowicie zmieniły sytuację kredytobiorcy. Bank powinien to wziąć pod uwagę. Warto też zasięgnąć porady prawnika w tej sprawie i spytać, czy w razie sztywnej postawy banku można skutecznie dochodzić swych praw w sądzie.

Są już przykłady, że "waluciarze" wygrali w sądzie z bankiem - chodzi konkretnie o osoby, które zakwestionowały zapis pozwalający bankowi zmieniać oprocentowanie kredytu decyzją zarządu.

Eksperci UOKiK podpowiadają, że w przypadku problemów ze spłatą zobowiązania warto pamiętać o trzech krokach:

Skontaktuj się z bankiem
W przypadku problemów z regularną spłatą kredytu, najlepszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie negocjacji z bankiem i ustalenie sposobu restrukturyzacji kredytu. W razie wątpliwości co do przedstawionej przez bank propozycji spłaty, bezpłatną pomoc przy ocenie tej propozycji można uzyskać u rzeczników konsumentów czy organizacji pozarządowych.

Uzyskaj podstawowe informacje
Czy bank będzie uwzględniał ujemny wskaźnik LIBOR przy ustalaniu oprocentowania kredytu, a także czy będzie żądał ustanowienia dodatkowego zabezpieczenia.

Zdaniem UOKiK, w obecnej sytuacji bank powinien uwzględniać ujemny wskaźnik LIBOR oraz nie powinien żądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu.

Zawiadom UOKiK
- Jeśli kredytodawca nie zamierza uwzględniać ujemnej stawki bazowej LIBOR w oprocentowaniu kredytu lub żąda dodatkowego zabezpieczenia kredytu prosimy o kontakt - informuje Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.
Numer telefonu to 22 55 60 424, natomiast adres e-mailowy - frank@uokik.gov.pl

- W związku ze znaczną liczbą sygnałów od konsumentów preferujemy kontakt mailowy - dodaje Małgorzata Cieloch. - Prosimy o dołączenie do wiadomości danych identyfikacyjnych oraz dokumentacji sprawy.

Otrzymane dane zostaną wykorzystane w ramach postępowań wyjaśniających, które prezes UOKiK wszczął 20 stycznia 2015 r. wobec wszystkich banków, które oferowały kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich.

Co proponuje rząd

Wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński zapowiada pomoc dla spłacających kredyty we frankach.
Proponuje m.in. umożliwienie bezprowizyjnego przewalutowania kredytu po kursie średnim NBP i wprowadzenie wakacji kredytowych na okres nawet 3 lat. - Istotne jest to, że nie przewiduje bezpośrednich transferów z budżetu państwa dla wszystkich kredytobiorców, którzy twierdzą, że mają kłopoty finansowe.

Ewentualna pomoc miałaby dotyczyć tylko tych, którzy mają problemy ze spłatą z powodów losowych, wywołanych nie z winy kredytobiorcy. Z analizy Bankier.pl wynika, że rzeczywiste problemy ze spłatą kredytów w CHF może mieć najwyżej 10 proc. kredytobiorców - komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl.

Źródło: Dziennik Zachodni