Dzisiaj o godzinie 14 w Kompanii Węglowej zostaną przedstawione wyniki audytu w spółkach górniczych. W prezentacji ma wziąć udział minister Krzysztof Tchórzewski i jego zastępca, Grzegorz Tobiszowski. Czego nalezy sie spodziewać? Niczego dobrego. Świadczyć o tym mogą na przykład bardzo ostrożne i obwarowane wieloma warunkami deklaracje potężnych form energetycznych objęcia akcji nowe Polskiej Grupy Górniczej.

Energa, PGE, PGNiG Termika chcą zainwestować w Polską Grupę Górniczą. Firmy miałyby wnieść do spółki 1,5 mld zł. Energa - 600 mln zł, PGE - 500 mln zł i PGNiG - 400 mln zł. Czwartym udziałowcem ma być Kompania Węglowa, która zapewne wniesie 700 mln zł - pieniądze mają pochodzić z obligacji. 

Czy tak będzie wyglądać struktura inwestorska Polskiej Grupy Górniczej, czyli „nowej Kompanii Węglowej”, która ma uratować 11 kopalń i 4 zakłady należące do spółki?

Oferta uzależniona jest od spełnienia kilku warunków. Jednym z nich, stawianym przez Energę i PGE, jest gwarancja, że do 2026 roku nie będzie potrzeby dalszego dokapitalizowania PGG, zaś PGNiG stawia sprawę ostrzej: wyklucza dodatkowe finansowanie. 

Wszystkie trzy spółki łączy nie tylko branża energetyczna, ale i wspólny, większościowy udziałowiec. To Skarb Państwa, który posiada od 51 do ponad 70 proc. ich akcji. 

Trzy spółki spieszą na ratunek Kompanii

Energa, Polska Grupa Energetyczna oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo Termika - to trójka inwestorów, którzy we wtorek wieczorem wyrazili chęć objęcia udziałów w Polskiej Grupie Górniczej. Firmy miałyby łącznie wnieść do spółki 1,5 mld zł. Ale to nie wszystko, bo czwartym graczem w PGG ma być Kompania Węglowa, na której zgliszczach powstaje nowa spółka. Według wcześniejszych informacji miałaby wnieść do firmy 700 mln zł, a pieniądze miałyby zostać pozyskane z emisji obligacji. Czy znajdzie się tylu chętnych na zakup tych papierów wartościowych?

Jerzy Markowski, były wiceminister przemysłu i handlu mówi, że jeśli te trzy spółki energetyczne rzeczywiście zainwestują w PGG, to uwiarygodni to cały projekt i nabywcy na obligacje się znajdą. 

- Moim zdaniem i bez tych 700 mln zł warto tę organizację zakładać - odpowiada Markowski na pytanie czy wierzy w to, że uda się pozyskać całą kwotę. - Stale namawiam, żeby szukać pieniędzy w Kompanii Węglowej, a nie w kieszeniach kontrahentów i podatników. W górnictwie są pieniądze tylko trzeba mieć odwagę ich poszukać - dodaje. 

Poza branżą, w której działają, wszystkich trzech potencjalnych inwestorów łączy jeszcze jedno: ich większościowym udziałowcem jest Skarb Państwa. Najwięcej, bo 70,83 proc. akcji ma ich w PGNiG, 58,39 proc. w PGE a 51,52 proc. w Energi. 

Karolina Baca - Pogorzelska, autorka bloga „Górnictwo 2_0” mówi, że nie jest zaskoczona taką konfiguracją inwestorską. - Byłabym bardziej zaskoczona, gdy pojawiła się np. spółka EDF czy GDF, ponieważ to są rzeczywiście prywatne firmy energetyczne - komentuje Baca-Pogorzelska. 

Czy Polska Grupa Górnicza uratuje kopalnie Kompanii Węglowej? SKOMENTUJ