Pracownicy kopalni Makoszowy zakładają spółdzielnię, która ma uratować zakład. Swoim projektem starają się zainteresować PGE.

Gwarectwo Makoszowy - właśnie tak ma nazywać się spółdzielnia, której celem jest uratowanie zabrzańskiej kopalni. Wniosek o jej rejestrację został złożony 18 października. Podpisało się pod nim 10 osób (to liczba wymagana do zawiązania spółdzielni), głównie pracownicy kopalni.

Ale na złożeniu wniosku nie poprzestano. Artur Banisz, przewodniczący NSZZ Solidarność w tej kopalni i współzałożyciel „Gwarectwa”, mówi, że w zeszłym tygodniu doszło do spotkania z wiceprezesem ds.

innowacji Polskiej Grupy Energetycznej, Pawłem Śliwą. Inicjatorzy spółdzielni chcieliby zainteresować tę spółką energetyczną utworzeniem przy kopalni centrum chemicznej przeróbki węgla, czyli innowacyjnego parku technologicznego.

- Moim zdaniem lokalizacja parku przy kopalni Makoszowy byłaby lokalizacją optymalną. Na miejscu mielibyśmy zakład wydobywający węgiel oraz infrastrukturę pozwalającą na jego chemiczną przeróbkę, odpadłyby koszty transportu surowca - przekonuje związkowiec.

Banisz zaznacza, że spotkanie w PGE miało charakter rozpoznawczy, a przedstawiciele spółki „nie byli nieprzychylni”. Z naszych informacji wynika, że podczas tego spotkania zostały przedstawione luźne pomysły. Gdy zostaną skonkretyzowane w strategii, niewykluczone, że dojdzie do kolejnych rozmów.