Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric Polska o tym czym są „smart city” i jak śląskie miasta korzystają z nowoczesnych technologii.

Co to w ogóle jest „smart city”? Co oznacza dla przeciętnego mieszkańca?
Termin „smart city” jest bardzo modny i dużo ludzi go trochę demonizuje. Ale zacznijmy od funkcji jakie pełni miasto. Od początków cywilizacji one zasadniczo się nie zmieniają. Miasto oczywiście zapewnia przestrzeń do życia (domy do mieszkania, budynki do pracy i rozrywki), media (wodę, ciepło, energie elektryczną), transport - czy to mówimy o infrastrukturze drogowej czy transporcie zbiorowym, itd., itd.

Te wszystkie funkcje były i będą realizowane przez miasta. Jeśli do ich realizacji zaczynamy używać zaawansowanych technologii, wtedy mówimy o „smart city”. Podam taki przykład: bezpieczeństwo publiczne. Wszyscy oczekujemy, że idąc ulicą, nikt nas nie napadnie i nie zrobi nam krzywdy. To bezpieczeństwo publiczne można realizować metodami tradycyjnymi poprzez postawienie policjanta  na - przysłowiowym - każdym rogu, albo można zaprząc do tego technologię w postaci wideomonitori-ngu i innych systemów, które spowodują, że ta funkcja realizowana będzie bardziej efektywnie.  I to jest właśnie „smart city” - to technologie wykorzystane do tego, aby funkcje pełnione przez miasto wykonywać w sposób bardziej skuteczny. Musimy sobie zdawać sprawę, że obecnie na świecie przeżywamy okres bardzo intensywnej urbanizacji. W miastach mieszka mniej więcej 50 proc. ludzkości. Co więcej - spodziewamy się, że w ciągu następnych 40 lat do miast przeprowadzi się następne 2,5 mld osób. To oznacza, iż wszystko to, co zbudowaliśmy w naszych miastach, podwoimy. Musimy tych wszystkich ludzi gdzieś pomieścić, musimy zapewnić im infrastrukturę transportową, musimy dostarczyć im energię. Już teraz miasta zużywają 70 proc. energii globalnej. Szacuje się, że do roku 2050 zapotrzebowanie na nią wzrośnie 1,5 razy, a jednocześnie, aby zahamować negatywne skutki dla klimatu musimy obniżyć emisję gazów cieplarnianych dwukrotnie. Oznacza to, że musimy się stać trzy razy bardziej efektywni. Tego się nie da zrobić bez technologii. 

Jakie technologie już teraz wykorzystują miasta, aby ułatwić życie mieszkańcom?
Bardzo dużo miast w Polsce ma elementy „smart city”. Myślę, że najwcześniej stosowaną technologią przez większość miast powiatowych jest system monitoringu wizyjnego. Większość dużych metropolii w naszym kraju rozpoczęła inwestycje w zakresie inteligentnego transportu, czyli oprogramowania do sterowania ruchem ulicznym, światłami, kierowaniem potoków ruchu tam, gdzie nie tworzą się korki. Te inwestycje oczywiście są na różnym poziomie. Niektóre miasta mają kilka takich skrzyżowań, niektóre kilkaset, ale ten trend widać. Jeśli chodzi o zapotrzebowanie w media - dużo rzeczy dzieje się m.in.  w zakresie inteligentnej energetyki. Widzimy np. instalację inteligentnych liczników, czyli takich, które w sposób ciągły komunikuje się z centralą.  Pozwala to po pierwsze odczytywać je zdalnie, a po drugie - gdy dużą sieć mamy pokrytą takimi licznikami, to możemy uzyskiwać dokładne informacje o chwilowym zużyciu prądu, a więc jesteśmy w stanie je prognozować. Nowoczesnym systemem prowadzenia sieci energetycznych jest zarządzanie stroną popytową. Kiedyś, kiedy życie energii rosło (w godzinach szczytu - przyp. red.), to trzeba było wyprodukować więcej energii, aby to zapotrzebowanie zaspokoić. Teraz również możemy to zrobić, ale to oznacza wzrost emisji. Poprzez inteligetne liczniki możemy wysłać do użytkowników sygnał, np. przez zmianę taryfy, aby w danych porach ograniczyli zużycie. W tym momencie jeśli w godzinach szczytu podniesiemy taryfę, to część ludzi np. opóźni kąpiel. W ten sposób system energetyczny zbilansuje się na niższym poziomie. 

Sterowania popytem poprzez wzrost opłat w danych godzinach. To może budzić sprzeciw, zwłaszcza w sytuacji, gdy przyzwyczailiśmy się do innych standardów: wezmę kąpiel, kiedy chcę. 

Każda nowa technologia niesie korzyści, ale też zagrożenia. Tak było od zawsze. Jeśli chodzi o kwestię komfortu - oczywiście, że przyzwyczailiśmy się do pewnego trybu życia. Ale problem jest taki, że jeśli takim trybem żyliby wszyscy ludzie na świecie, to Ziemia jest dla nas za mała. 

Jak pan ocenia stosowanie nowych technologii w naszym regionie?

Po pierwsze - rozwój „smart city” nie odbywa się wsposób skokowy, nazasadzie: jak kupię nowy telewizor, to wyrzucę stary i mam „smart tv”. Zmiastem tego się nie da zrobić. Wmiastach chodzi oinwestycje: coś zostanie przebudowane, tam powstanie nowy obiekt. Te wszystkie obiekty są coraz bardziej inteligentne.  Jeśli chodzi ośląskie miasta to nasze doświadczenia są bardzo pozytywne. Naprzykład ten obiekt, MCK, albo stojący obok NOSPR - to są referencje Schneider Electric. Tu są nasze systemy sterowania energetycznego. NOSPR jest jedną zikon - to budynek bardzo elegancko zaprojektowany odstrony inżynieryjnej oraz bardzo nowoczesny „smart buildi-ng”, który jest przecież elementem „smart city”. Poza tym sieci ciepłownicze Katowic, Gliwic iinnych miast aglomeracji są modernizowana odkilkunastu lat. Ten proces postępuje cały czas. 

Rozmawiała Kamila Rożnowska