Sejm, który dzisiaj rozpoczyna dwudniowe posiedzenie, będzie rozpatrywał m.in. prezydencki projekt w sprawie obniżenia wieku emerytalnego. Zdaniem Konfederacji Lewiatan obniżenie ustawowego wieku emerytalnego zwiększy deficyt funduszu emerytalnego i będzie wymagało podwyższenia opodatkowania pokolenia pracujących, co zmniejszy ich dochody i wzmocni motywację do emigracji.

Utrzymywanie niskiego ustawowego wieku emerytalnego, mimo wydłużania się życia, doprowadziło do zwiększenia liczby emerytów i w konsekwencji do ogromnego deficytu funduszy emerytalnych (w 2014 roku- 42 mld zł w ZUS i 15 mld w KRUS). Powstrzymanie procesu stopniowego podnoszenia wieku emerytalnego pomimo wydłużania się życia spowoduje zwiększenie liczby osób pobierających emerytury i jednocześnie zmniejszenie liczby osób pracujących. Zdecydowana większość Polaków w momencie osiągnięcia ustawowego wieku emerytalnego zaczyna pobierać emeryturę, nawet jeżeli nadal pracują.

- Nasze państwo, w którym pracuje zaledwie 16 mln osób, a ponad 9 mln pobiera emerytury i renty, nie jest w stanie szybko się rozwijać.

Finansowanie tak wielu emerytów ogranicza możliwość finansowania inwestycji niezbędnych do modernizacji gospodarki i tworzenia nowych stanowisk pracy i w konsekwencji hamuje wzrost produktywności i wynagrodzeń, które są pochodną produktywności. Powolny wzrost wynagrodzeń przyczynia się do zwiększenia emigracji, która jeszcze bardziej pogorsza relację liczby pracujących i emerytów – mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 60+ jest w Polsce niski, ale dzięki stopniowemu podwyższaniu ustawowego wieku emerytalnego wzrasta. Możliwość wcześniejszego uzyskania emerytury osłabi motywację do dalszej pracy i odwróci ten korzystny trend. Wzrosną wydatki na emerytury i jednocześnie zmniejszy się liczba pracujących i wpływy ze składek na ubezpieczenia społeczne. W wyniku zwiększenia wydatków i zmniejszenia wpływów pogłębi się nierównowaga finansów publicznych i nieuniknione będzie podwyższenie podatków.

Nasili się presja na waloryzację emerytur, bo większość kobiet przechodzących na emeryturę w wieku 60 lat otrzyma minimalne świadczenie. Wysokość emerytury zależy od zgromadzonych składek i przewidywanego czasu jej pobierania, a 60-letnia kobieta ma przed sobą średnio aż 22 lata życia.

- Jeżeli chcemy uwzględnić szczególną sytuację osób, które bardzo wcześnie zaczęły pracę i mają długi staż pracy, zgromadziły składki wystarczające na akceptowaną przez nich emeryturę, a nie mają siły dalej pracować, to zamiast obniżać ustawowy wiek emerytalny dla wszystkich, powinniśmy umożliwić wcześniejsze pobieranie emerytury takim właśnie osobom. Osoby opłacające składki emerytalne przez co najmniej 40 lat powinny mieć możliwość skorzystania z emerytury po ukończeniu 65 lat. Przy czym wiek ten powinien być podnoszony stopniowo wraz z wydłużaniem się naszego życia – dodaje Jeremi Mordasewicz.

Wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn powinien być taki sam, bo niższy wiek emerytalny dla kobiet prowadzi do ich dyskryminacji. Zwolennicy utrzymania niższego wieku emerytalnego kobiet przekonują, że te, które będą chciały, będą mogły pracować dłużej. Jest to twierdzenie niezgodne z rzeczywistością.
Po pierwsze, pracodawca zmuszony do zwolnienia pracowników ze względu na brak zamówień znajduje się pod presją pracowników uważających, że powinien zwolnić kobiety, które mają prawo do emerytury, a nie mężczyzn, którzy takiego prawa nie nabyli i stracą środki utrzymania. Takiej presji trudno się oprzeć i w rezultacie kobiety odchodzą wcześniej na emeryturę, co skutkuje znacząco niższymi świadczeniami. 

Po drugie, kobiety wpadają w pułapkę błędnych oczekiwań. Znaczna ich część nastawia się, że przejdą na emeryturę o 5 lat wcześniej niż mężczyźni i wcześniej słabnie ich motywacja do pracy zawodowej. Kiedy występują o emeryturę i okazuje się, że będzie bardzo niska, pragną dłużej pozostać w pracy, ale jest to często niemożliwe, ponieważ zbliżając się do wieku emerytalnego nie dbały o podnoszenie kwalifikacji.