Mieszkańcy gminy Suszec (pow. pszczyński), gdzie znajduje się kopalnia Krupiński, są wstrząśnięci informacją, że zakład końcem stycznia 2017 r. miałby zostać przekazany do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Władze Suszca, gdzie fedruje Krupiński, zgłosiły swój sprzeciw wobec decyzji zarządu. Chcą także prosić o pomoc premier Szydło. ZZ już to zrobiły

- Dziwi mnie podejście JSW. Innym się opłaca, chcą otwierać nowe kopalnie, a tu się nie opłaca - mówi Adam Sojka, mieszkaniec gminy, były pracownik Krupińskiego, który od 7 lat jest na emeryturze. Zbulwersowany informacją o decyzji JSW jest wójt Suszca, Marian Pawlas. - Naszym zdaniem ta decyzja jest byt pochopna - mówi. - Wystosowaliśmy list do rady nadzorczej, w którym wnosimy swój sprzeciw dotyczący tej decyzji. Wnioskujemy o ponowną analizę sytuacji kopalni. Przygotowujemy też pismo do premier Beaty Szydło, z prośbą o przyjrzenie się sprawie - dodaje.

Pismo do premier Szydło wysłali już związkowcy. Zwracają w nim uwagę, że niewyeksploatowanie posiadanych przez kopalnię ścian, może być dowodem niegospodarności.

Problem kopalni w Suszcu, to problem dla mającej powstać kopalni w Orzeszu. Chce ją uruchomić spółka Silesian Coal. - Powstanie kopalni w Orzeszu jest zagrożone, bo na wykorzystaniu infrastruktury kopalni Krupiński oparta była cała doktryna techniczna tego projektu - mówi Jerzy Markowski, prezes Silesian Coal i były wiceminister gospodarki.

Wiadomość o tym, że kopalnia Krupiński zostanie przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, wstrząsnęła gminą Suszec, na której terenie się znajduje. Przypomnijmy, że uchwała w tej sprawie została podjęta przez zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej w minionym tygodniu. Kopalnia do SRK miałaby zostać przeniesiona do końca stycznia 2017 roku.

Niektórzy mieszkańcy gminy ciągle nie mogą uwierzyć w to, że zakład mógłby zostać zlikwidowany. - Jestem pewien, że ją sprzedadzą, ale co będzie z ludźmi? Pewnie będą robić za grosze - prorokuje Andrzej, emerytowany górnik, który w KWK Krupiński przepracował 32 lata. Podkreśla, że wielokrotnie mówiło się o zamknięciu Krupińskiego. Wspomina, że za jego czasów kopalnię zamykano... osiem razy.

- Czekam do stycznia. Jak nie, to wyjeżdżam za granicę. Już powoli dogrywam tam pracę - mówi z kolei młody górnik, pracownik KWK Krupiński, którego zatrudnia firma zewnętrzna.

Decyzja zarządu spółki zbulwersowała Mariana Pawlasa, wójta Suszca. - Naszym zdaniem ta decyzja jest pochopna. Nie spodziewaliśmy się tego. Jeszcze niedawno były zapewnienia, że kopalnia nie zostanie zamknięta - mówi i zauważa, że zarząd spółki decyzję podjął bez konsultacji z samorządem, a on o zamknięciu kopalni dowiedział się z mediów.

Władze gminy Suszec nie chcą pogodzić się z zamknięciem kopalni i jeszcze próbują wpłynąć na zarząd JSW. - Wystosowaliśmy list do rady nadzorczej, w którym wnosimy swój sprzeciw. Wnioskujemy o ponowną analizę sytuacji kopalni. Przygotowujemy też pismo do premier Beaty Szydło z prośbą o przyjrzenie się sprawie - wymienia Marian Pawlas.

Krupiński pod kreską

Jastrzębska Spółka Węglowa decyzję o przekazaniu Krupińskiego do SRK tłumaczy względami ekonomicznymi i jej trwałą nierentownością. Mimo różnych scenariuszy, nie widać szans, aby mogło się to zmienić w przyszłości. - W ciągu ostatnich dziesięciu lat straty finansowe kopalni Krupiński to około 900 milionów złotych. Tylko w tym roku trzeba będzie do niej dopłacić 200 mln złotych - mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.

Z kolei związkowcy z kopalni Krupiński wysłali już (10 sierpnia) swoje pismo do premier Beaty Szydło. Wskazują w nim m.in., że niewyeksploatowanie posiadanych przez kopalnię ścian jest niegospodarnością.

- Przeprowadziliśmy analizę opłacalności każdej ze ścian. Żadna z nich nie bilansuje się, a więc nie wychodzi choćby na zero. Kontynuowanie wydobycia wiąże się z generowaniem strat. Na przykład ściana N-3 przyniosła już 5,9 mln zł straty, a gdybyśmy doprowadzili ją do końca, straty wzrosłyby do 19,5 mln zł - komentuje rzecznik JSW. Zapewnia, że żaden z pracowników tej kopalni nie straci pracy - będą przenoszeni do innych zakładów.

Problemem Krupińskiego jest też węgiel, który wydobywa. To głównie węgiel energetyczny (dodatkowo jego zanieczyszczenie wynosi ok. 65 proc.), a JSW chce teraz stawiać na koksowy. Bo jego cena jest wyższa, a koszty produkcji porównywalne.
Pytanie, dlaczego Krupiński wciąż nie wydobywa tego drugiego rodzaju surowca, pojawiło się już w połowie kwietnia. Wtedy Krzysztof Gadowski z PO skierował interpelację do Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, ws. Krupińskiego. W przesłanej odpowiedzi minister wyjaśniał, że wspomniane złoża węgla koksowego znajdują się w południowej części obszaru górniczego, z którego kopalnia wycofała się ze względu na skomplikowaną budowę geologiczną i trudne warunki eksploatacji. - Dotarcie z powrotem w ten rejon złoża wymaga nie tylko nakładów szacowanych na 300 mln zł, ale również czasu szacowanego na około 3 lata - tłumaczył dwa miesiące temu minister. I dodał wówczas: Obecny zarząd JSW nie zamierzał i nie zamierza przekazywać tej kopalni do SRK, a także nie brał i nie bierze pod uwagę jej sprzedaży firmie Silesian Coal ani żadnemu innemu podmiotowi zagranicznemu. Ostateczna decyzja będzie zależała od wyników analiz ekonomicznych oraz kierunków restrukturyzacji JSW.

Orzesze zagrożone

Problemy kopalni w Suszcu mają dużo większy zasięg. Wspomniane Silesian Coal, należące do niemieckiej firmy HMS Bergbau AG, ma w planach uruchomienie kopalni w Orzeszu. Jednak problemy Krupińskiego stawiają tę inwestycję pod dużym znakiem zapytania. - Powstanie kopalni w Orzeszu jest zagrożone, bo na wykorzystaniu infrastruktury kopalni Krupiński oparta była cała doktryna techniczna tego projektu - mówi Jerzy Markowski, prezes Silesian Coal i były wiceminister gospodarki. W ten sposób uruchomienie nowej kopalni miałoby być o ponad połowę tańsze - zamiast ok. 350 mln euro (a tyle mogłoby kosztować zbudowanie kopalni od zera), miało pochłonąć ok. 150 mln euro. Rocznie za wykorzystanie infrastruktury Krupińskiego Silesian Coal chciało płacić 120 mln zł.
Markowski z całą stanowczością podkreśla, że mimo tego impasu, firma nie ma w planach wykupienia Krupińskiego. - Teraz przedstawimy naszą ofertę nowemu właścicielowi, czyli albo SRK, albo temu, kto ją kupi - dodaje. Chociaż znalezienie nabywcy wcale nie musi być takie proste. - W świat poszła informacja, że kopalnia Krupiński jest trwale nierentowna. Jeśli właściciel ocenia coś jako trwale nierentowne, to oznacza, że nie ma dla czegoś takiego żadnych szans. Jest to jednoznaczny przekaz dla inwestorów - ocenia Markowski.

*Plan transmisji z Rio 2016 TRANSMISJE + PROGRAM Z UDZIAŁEM POLAKÓW
*Tragedia w Bytomiu: Mężczyzna zmarł na Rynku. Miał rany cięte
*Fantastyczna zabawa na 90 Festival w Bielsku-Białej ZDJĘCIA
*Salsa pod palmami? Tylko w Katowicach ZOBACZ ZDJĘCIA
*Sprawdzony i prosty przepis na leczo SPRÓBUJ I SIĘ PRZEKONAJ
*W pełni wyposażone mieszkanie w centrum Katowic może być Twoje! Dołącz do graczy loterii "Dziennika Zachodniego"