Kopalnia Sośnica ma czas do końca stycznia 2017 r., aby wykazać się realizacją ustalonych parametrów. Jeśli im sprosta - będzie mogła wydobywać nawet 8 - 10 lat. Jeśli nie - tylko do końca 2017 roku.

Kopalnia Sośnica uratowana i zostaje w strukturach Polskiej Grupy Górniczej. Jednak jest jedno „ale” - ma czas do końca stycznia 2017 roku, aby wykazać się realizacją ustalonych w toku negocjacji parametrów. To wynik wczorajszych rozmów zarządu spółki, związków zawodowych oraz ministra energii - Krzysztofa Tchórzewskiego.

- Punktem zero będzie uruchomienie dwóch nowych ścian wydobywczych w październiku i listopadzie - zapowiadał tuż po zakończonym spotkaniu minister Tchórzewski. Przedstawił również dwa możliwe scenariusze dla gliwickiego zakładu wydobywczego.

Jeden wariant zakłada negatywny wynik kopalni na koniec stycznia 2017 roku. Wtedy Sośnica będzie fedrować tylko do końca 2017 roku, aby sczerpać zasoby z dwóch uruchomionych ścian. Później zostanie przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Natomiast - to wariant drugi - jeśli na początku przyszłego roku prognozy okażą się optymistyczne, wówczas kopalnia będzie reformowana, będą tam prowadzone nowe inwestycje i będzie miała przed sobą ok. 8 - 10 lat dalszego funkcjonowania.

- Z punktu widzenia wyniku na koniec 2017 r., za dużo nie ryzykujemy dając szansę tej kopalni - mówił minister. Bo nawet, gdyby ziścił się „czarny scenariusz” dla gliwickiej kopalni, to wybranie złóż z dwóch nowych ścian, nie będzie wiązało się ze stratami.

- Kopalnia zostaje w PGG, natomiast ustalono ze stroną społeczną wskaźniki, których nie dochowanie będzie skutkowało przekazaniem Sośnicy na koniec 2017 roku do SRK. Ma to o tyle pozytywny wydźwięk, że będzie to oznaczało zakończenie wydobycia w kopalni wskutek zużycia tych zasobów, które nadawały się do ekonomicznej eksploatacji - mówił Tomasz Rogala, prezes PGG. - W tym modelu, które zaprojektowaliśmy spółka nie będzie już do tej kopalni dokładać - dodawał prezes Rogala.

- Teraz wszystko już w rękach załogi Sośnicy, żeby pokazać, że stać ich na to, aby fedrować i wychodzić albo na zero, albo na plus - mówił z kolei Bogusław Hutek z Solidarności.

Przypomnijmy, że kopalnia Sośnica jest jedną z dwóch kopalń (obok Bolesława Śmiałego), która od 1 lipca nie została zespolona z innymi zakładami wydobywczymi. Od dawna jest w bardzo trudnej sytuacji i od lat znajdowała się grubo pod kreską. Tylko w zeszłym roku (jeszcze w strukturach Kompanii Węglowej) do jednej tony węgla trzeba było tam dopłacać ok. 124 zł. Nie lepiej było też w 2014 roku - na tonie traciła 139 zł. Kopalnia Sośnica już na początku 2015 roku, gdy ówczesna premier Ewa Kopacz przedstawiała program naprawczy dla KW, była planowana do likwidacji. W latach 2011 - 2014 przyniosła łącznie 842 mln zł strat.

Jej sytuację utrudniają również warunki. Z jednej strony to wysoki poziom zagrożenie pożarowego i metanowego, zaś z drugiej - skomplikowana budowa geologiczna złoża. „Rzeczywiście dostępne do wydobycia zasoby wynoszą tylko 60 mln t (z 120mln t zasobów operatywnych) - reszta jest niedostępna z uwagi na przebieg autostrad A1, A4 oraz linii kolejowych” - czytamy w komunikacie, który został opublikowany przez KW 9 stycznia 2015 r.

Po zakończeniu zeszłorocznego strajku na Śląsku, podjęto decyzję o rozdzieleniu kopalni Sośnica i Makoszów (razem funkcjonowały przez 10 lat) - Makoszowy trafiły do SRK, Sośnica 1 maja 2016 roku weszła do PGG.

Kopalnie idą do SRK

Zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej w poniedziałek wieczorem zdecydował o przekazaniu do Spółki Restrukturyzacji Kopalń - kopalni Krupiński.

„Decyzja ta została podjęta w wyniku dokonanej przez spółkę analizy, wskazującej, że KWK „Krupiński” znajduje się w stanie trwałej nierentowności, przeanalizowane scenariusze nie wykazują możliwości odzyskania rentowności w przyszłości” - napisała spółka w opublikowanym komunikacie.

Jesienią do SRK ma zostać przekazana także część Ruchu Jas - Mos.

Z kolei w tym przypadku powodem jest wyeksploatowanie najbardziej efektywnych złóż i trudna sytuacja finansowa spółki. Pracownicy tego ruchu składali już wstępne deklaracje skorzystania z pakietów osłonowych (urlopy górnicze, urlopy dla pracowników przeróbki, jednorazowe odprawy pieniężne). Chce z nich skorzystać ok. 500 osób.

Trzy największe spółki górnicze przeprowadziły ankiety ws. skorzystania z programów dobrowolnych odejść. Łącznie z górnictwem chciałoby się pożegnać ok. 9,3 tys. pracowników.

W PGG ankiety pokazały, że PDO interesuje się o ok. 800 osób więcej niż zakładano w połowie kwietnia 2016 r., z pakietów osłonowych w JSW chciałoby skorzystać ok. 2,8 osób, a KHW - ok. 1,7 tys.

*Przejmująca historia Macieja Cieśli. To o nim mówił papież Franciszek
*Ale burza! Samochody zatopione przy M1 w Czeladzi ZDJĘCIA + WIDEO
*Tylko szaleniec mógłby się rzucić na tego policjanta ZOBACZCIE ZDJĘCIA
*Sprawdzony i prosty przepis na leczo SPRÓBUJ I SIĘ PRZEKONAJ
*Najlepsze baseny w województwie śląskim [TOP 10 BASENÓW]
*W pełni wyposażone mieszkanie w centrum Katowic może być Twoje! Dołącz do graczy loterii "Dziennika Zachodniego"