Pole Panewnickie jest zbyt niebezpieczne do eksploatacji węgla. Kopalnia Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej się wycofuje, ale zwolnień nie będzie. Minęły ponad cztery miesiące od silnego wstrząsu w kopalni Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej, wskutek którego zginęło dwóch uwięzionych pod ziemią górników. Mija również miesiąc od wydania opinii ekspertów powołanych przez Wyższy Urząd Górniczy na temat dalszego wydobycia w rejonie Pola Panewnickiego pod Katowicami (to tu doszło do wstrząsu). Wynika z niej jasny wniosek. Bez dwóch nowych ścian

Przypomnijmy, że zespół doradczo-opiniodawczy do analizy niektórych zagadnień związanych ze wstrząsem z 18 kwietnia wydał opinię, według której należy zaniechać dalszej eksploatacji w rejonie Pola Panewnickiego. Zgodnie z opinią ekspertów, kopalnia powinna zaprzestać eksploatacji ściany 7 w dalszej części pokładu 409, jak również ścian 9 i U1a, które w przyszłości mogły tam powstać. Eksperci wydali taką opinię ze względu na duże zagrożenie tąpnięciami, jak i wysoki stan zagrożenia pożarowego i metanowego. Do tej opinii ustosunkowały się władze Katowickiego Holdingu Węglowego. Nie zamierzają protestować.


- W oparciu o ustalenia zespołu ekspertów oraz ocenę własną, KHW podjął decyzję o zaprzestaniu wydobycia w rejonie na południe od przecinki "2" - informuje rzecznik holdingu Wojciech Jaros i dodaje: - Oznacza to, że nie zostanie zakończone wydobycie ostatnich metrów ściany 7, jak też nie będą prowadzone przygotowania do ewentualnego wydobycia ze ścian, jakie mogły być planowane bardziej na południe.

Górników nikt nie zwolni

Obecnie w rudzkiej kopalni holding prowadzi wydobycie z dwóch ścian. Dwie inne ściany są wyeksploatowane, zaś kolejne dwie, które mogły zostać uruchomione, nigdy nie powstaną. Na ruchu Śląsk zatrudnionych jest 1670 pracowników. 
Czy w związku z ograniczeniem wydobycia górnicy powinni obawiać się o pracę? Wojciech Jaros uspokaja.

- Przerwanie wydobycia ze ściany 7 nie ma wpływu na zatrudnienie. Pracownicy KHW SA są pracownikami spółki, a nie kopalń czy poszczególnych ruchów. Przesunięcia następują zgodnie z bieżącymi potrzebami zakładów spółki traktowanych całościowo - wyjaśnia rzecznik.

Pracowników można więc przesuwać tam, gdzie aktualnie jest zapotrzebowanie w kopalniach należących do holdingu.
Dodajmy, zdaniem ekspertów powołanych przez prezesa WUG, wciąż jest możliwa bezpieczna eksploatacja w pokładzie 409 dwoma ścianami, jednak przy zastosowaniu odpowiedniej profilaktyki tąpaniowej. Holding nie zamierza z tych ścian rezygnować i już zapowiedział, że eksploatacja  będzie nimi prowadzona.

Wspomniana profilaktyka tąpaniowa będzie polegać na celowym wywoływaniu ograniczonych wstrząsów. W takim celu prowadzi się np. strzelanie, wiercenie albo nawadnianie pokładów, w celu rozładowania naprężeń w górotworze. Najpierw jednak założenia dotyczące planowanej profilaktyki musi zaopiniować Komisja do spraw Zagrożeń w Zakładach Górniczych.

Rejon zbyt niebezpieczny

Zespół ekspertów, który powołano 30 kwietnia, po trzech miesiącach analiz ustalił, że przyczyną wstrząsu było gwałtowne wyładowanie energii skumulowanej w górotworze. Przyczyniła się do tego znaczna głębokość, na jakiej prowadzone były roboty górnicze (ponad 1000 m) i skomplikowana budowa podłoża, pełna dyslokacji tektonicznych.

Wstrząs z 18 kwietnia miał siłę 4,2 w skali Richtera i został określony najsilniejszym wstrząsem w historii górnictwa węgla kamiennego w Polsce. Nie był to jednak pierwszy silny wstrząs w rejonie Pola Panewnickiego. 26 maja ubiegłego roku doszło tam do wstrząsu wysokoenergetycznego o sile 3,72 w skali Richtera. Szczęśliwie, wtedy nie było żadnych ofiar.

Michał Nowak