Wszystkie kopalnie zostały wytypowane do inwestowania, nie robimy tutaj żadnych wyjątków - mówi Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej. W rozmowie z Kamilą Rożnowska mówi o wypłatach, Barbórkach, 14-tce i planie restrukturyzacji kopalń PGG.

A jednak likwidacja kopalni Sośnica leżała na stole negocjacyjnym, zanim doszło do zawarcia we wtorek porozumienia w tej sprawie [kopalnia Sośnica ma czas do końca stycznia 2017 roku, aby spełnić ustalone parametry. Jeśli im sprosta, będzie dalej wydobywać, jeśli nie - będzie fedrować do końca 2017 roku, a później zostanie przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń - przyp. red.].

Ewentualny wariant przekazania kopalni Sośnica do SRK został wcześniej przedstawiony stronie społecznej i nikt nie robił z tego tajemnicy. Zaprezentowaliśmy odpowiednie wyliczenia, potem swoje kalkulacje i prognozy przedstawiła strona społeczna. Tak zrodziło się porozumienie.

Czy o ewentualnej likwidacji Sośnicy mówiło się przed podpisaniem porozumienia - w połowie kwietnia? Przed powstaniem Polskiej Grupy Górniczej wielokrotnie powtarzano, że do nowej spółki wejdą wszystkie kopalnie, czyli 11, oraz 4 zakłady.
Wejście wszystkich kopalń i zakładów do nowej spółki było efektem porozumienia ze stycznia 2015 roku, zawartego pomiędzy ówczesnym rządem a związkami zawodowymi, działającymi wtedy w Kompanii Węglowej. W związku z tym projekt utworzenia PGG obejmował tę liczbę kopalń i zakładów.

Cały czas pojawiają się różne głosy typujące najbardziej nierentowne zakłady do zamknięcia. Sośnica od dawna jest w trudnej sytuacji, kopalnia Pokój też jest „pod kreską”.
Różnica pomiędzy Sośnicą a pozostałymi kopalniami jest taka, że kopalnia Sośnica przeszła już okres kopalni samodzielnej, była zespolona, wróciła do kopalni samodzielnej i dalej jej sytuacja jest bardzo trudna. Utworzenie kopalń zespolonych jest pewną szansą dla wszystkich zakładów górniczych, również dla kopalń w Rudzie Śląskiej. Oczekujemy efektu synergii. Halemba była trudną kopalnią, ale w ostatnim okresie generowała dużo mniej strat w porównaniu z Sośnicą. Kopalnia Pokój jest stabilna, kopalnia Bielszowice ma dużo lepszy węgiel. Tam poszukujemy tej wartości dodanej.

Czy kopalnia Pokój będzie miała swój indywidualny program - jak Sośnica?
A dlaczego miałaby mieć? Nie ma takiej potrzeby. Dostała nową ścianę, której uruchomienie przyspieszyliśmy. Wydobycie ma się tam rozpocząć w przyszłym roku.

Pokój też będzie miała wyznaczone wskaźniki, które będzie musiała zrealizować?
Kopalnia Pokój historycznie przynosiła straty, ale w krótszym okresie, bo zazwyczaj uzyskiwała dodatnie przypływy. To kopalnia stabilna, która dobrze rokuje. Jeśli dołożymy jej nową ścianę, to możemy się spodziewać, że nie wydarzy się tam nic ponad to, że będzie generowała dodatni wynik finansowy.

A jak wygląda sytuacja kopalni Rydułtowy?
To też trudna kopalnia ze względu na uwarunkowania złoża i niski postęp prac - piaskowiec znajduje się tam wyżej, przez co postęp nie może iść w takim tempie, w jakim byśmy tego chcieli. Jeśli chodzi o Rydułtowy, to realizujemy dołowe połączenie z kopalnią Marcel. Na przestrzeni 2017 i 2018 roku część powierzchniowa Rydułtów stanie się zbędna i tutaj znowu liczymy na efekt synergii - będziemy korzystać ze złóż kopalni Rydułtowy, ale bez potrzeby utrzymywania infrastruktury powierzchniowej w takim zakresie, jak to się odbywa dzisiaj.

Eksperci zwracają uwagę, że do tej pory łączenie kopalń nie zawsze wychodziło im na dobre. Jako przykład takiego nietrafionego zespolenia podają właśnie Sośnicę-Makoszowy, Murcki-Staszic. Jedynie połączenie Mysłowic z Wesołą było udane, bo w Mysłowicach kończyło się złoże. Wierzy pan, że tutaj się uda?
Oczywiście, że wierzę, inaczej byśmy tego nie robili. Weźmy przykład kopalń rybnickich, gdzie złoża nachodzą na siebie. Tam trzeba lepiej to wszystko zorganizować. Mówiąc o łączeniu kopalń, nie zauważamy, że właśnie przywróciliśmy właściwy wskaźnik określający liczbę pracowników dołowych przypadających na jednego pracownika dozoru. Do końca czerwca br., wskaźnik ten wynosił 1 do 4, czyli na jednego pracownika dozoru przypadało czterech pracowników dołowych. Teraz, wskutek centralizacji, wskaźnik ten wynosi 1 do 7. To jest pozytywna i właściwa tendencja. Oczywiście, jeśli wygasają pewne stanowiska, zwłaszcza kierownicze, zawsze znajdą się tacy, którzy będą to krytykować. Tylko teraz jest pytanie, po co w takiej kopalni jak Ruda utrzymywać trzy referaty zajmujące się ochroną środowiska? Jeden wystarczy. Takich przykładów jest sporo. Uważam, że łączenie kopalń to jak najbardziej właściwy proces, on się szybko przełoży na pieniądze, a wszelkie głosy krytyki mogą pochodzić od tych, którzy - powiem wprost - tracą na tym.

Zwracacie też państwo uwagę, że inwestycje (w tym roku ich wartość ma wynieść 900 mln zł), będą kierowane przede wszystkich do tych kopalń, które mają potencjał. Czy zatem pozostałe kopalnie, które nie zostaną wytypowane do przeprowadzenia inwestycji, mogą czuć się zagrożone?
Wszystkie kopalnie zostały wytypowane do inwestowania, nie robimy tu żadnych wyjątków. Nie powinniśmy doprowadzać do stanu nadmiernego zużywania pieniędzy w trudnych aktywach, osłabiając tym samym te najlepsze kopalnie. One nie mogą cierpieć. Gdyby tak się stało, zagrażałoby to całej spółce, a nie tylko poszczególnym zakładom.

Inni specjaliści zwracają uwagę, że łączenie kopalń otwiera drogę do ich likwidacji. Jak bardzo ten tort zespolonych kopalń zostanie podzielony i przekazany do wygaszenia?
To jest naturalny proces. Połączone kopalnie zarządzają jednym złożem. Jeśli okaże się, że nie potrzebują utrzymywać jednego zakładu przeróbczego czy szybu wydobywczego, jak w przypadku Rydułtów i Pokoju, to są to zbędne aktywa majątku. Dobrym i naturalnym kierunkiem jest wyłączenie ich z produkcji. Roczne utrzymanie takiej zbędnej infrastruktury kosztuje kilkadziesiąt milionów złotych. Sama obsługa bocznicy to około 6 mln zł rocznie.

Ile docelowo ma wynieść zatrudnienie w PGG?
Nie chcę wyrokować, bo do końca stycznia 2017 roku będziemy wiedzieć, co dalej z Sośnicą. W zależności od rozwoju sytuacji, będziemy w stanie określić zapotrzebowanie na pracowników i docelowe moce wytwórcze. Zobaczymy też, jak będzie wyglądał proces restrukturyzacji w innych spółkach węglowych - na Krupińskim [Jastrzębska Spółka Węglowa; kopalnia Krupiński poniedziałkową decyzją zarządu JSW zostanie przekazana do SRK - przyp. red.] i w Katowickim Holdingu Węglowym.

Pytam o zatrudnienie w odniesieniu do planowanego programu dobrowolnych odejść. Wstępnie chęć skorzystania z pakietów osłonowych wyraziło około 4,8 tys. osób. Nie obawia się pan, że w spółce dojdzie do deficytu kompetencji - odejdą ci najbardziej doświadczeni górnicy, którzy mogli wyszkolić młodszych?
Oczywiście, że się obawiam i musimy temu przeciwdziałać. W dużej mierze liczymy na wykorzystanie jednorazowych odpraw pieniężnych przez administrację. Natomiast wraz z przekazywaniem niektórych aktywów do SRK, zmniejszy się zapotrzebowanie firmy na pracowników. Będziemy nad tym pracować, aby to zastępstwo i zmiana pokoleniowa zadziałała.

Co pan sądzi o aktualnej strukturze wynagrodzeń górnika?
Moje poglądy są takie same jak większości: tego jest za dużo i buduje to negatywny obraz górnika, czyli bardzo dobrze zarabiającego faceta, mającego wiele przywilejów. Gdyby teraz te wszystkie składowe połączyć, to powstaje pensja około 6,5 tysiąca złotych brutto. Czy to jest dużo w przemyśle? Nie. Tyle wynosi średnia wysokość płac w tym sektorze. W związku z tym dla efektu wi-zerunkowego i kosztowego to wszystko trzeba uprościć. Zgubić tych 20-30 składników, zbudować w ten sposób podstawę, opracować metodę premiowania i pokazać, że wynagrodzenie górnika nie różni się niczym od systemu wynagrodzeń, który funkcjonuje we współczesnych przedsiębiorstwach. Po drugie - podział wynagrodzeń na tyle składników generuje dodatkowe koszty. Na kopalniach muszą być osoby, które te wszystkie flapsy i dodatki rozliczają. Poza tym, należy pamiętać, że w PGG kumulują się rozwiązania z czterech wcześniejszych spółek węglowych. Inny system obliczania składników pensji występuje w kopalniach nadwiślańskich, rybnickich i rudzkich. Trzeba to uprościć, bo przekłada się to później na system zarządzania. Nawet ja nie zdawałem sobie sprawy, że kwestia uproszczenia logistyki materiałowej i scentralizowania zakupów, będzie tak trudna, póki nie rozwiążemy kwestii układu zbiorowego pracy i ujednolicenia naliczenia pomiędzy poszczególnymi spółkami.

A propos pieniędzy i tradycji. Barbórka zostanie zachowana?
Zarząd zachowa rewolucyjną czujność i nikt nie dokona zamachu na Barbórkę (śmiech). Zachowamy to jaką pewną tradycję. Barbórka nie jest największym problemem tej spółki. Poza tym, w wielu przedsiębiorstwach - całkowicie prywatnych - są określone nagrody roczne i nikt nie robi z tego problemu. Pamiętajmy, że Barbórka wspomaga też rodziny górnicze przed świętami.

Czyli większym kłopotem jest „14”?
Nie, większym kłopotem jest system naliczania i wieloskładnikowość wynagrodzeń oraz brak systemu motywacyjnego. To musi się zmienić. Pracownicy muszą wiedzieć, za co otrzymują pieniądze, a jak porządnie wykonają robotę - że dostaną premię.

Tomasz Rogala, prezes PGG, został pełniącym obowiązki prezesa Kompanii Węglowej, gdy 24 lutego został od-wołany z tego stanowiska Krzysztof Sędzikowski. Rogala już wcześniej był związany z KW - był jej wiceprezesem.

Gdy ogłoszono konkurs na członków zarządu Polskiej Grupy Górniczej, przedstawił swoją kandydaturę. Rada nadzorcza PGG, po przeprowadzeniu postępowania kwalifikacyjnego, zdecydowała właśnie jemu powierzyć prowadzenie firmy.

Tomasz Rogala ma licencję uprawniającą do wykonywania czynności doradztwa restrukturyzacyjnego. Jest wpisany na listę biegłych sądowych z zakresu m.in. wyceny przedsiębiorstw.

*Przejmująca historia Macieja Cieśli. To o nim mówił papież Franciszek
*Ale burza! Samochody zatopione przy M1 w Czeladzi ZDJĘCIA + WIDEO
*Tylko szaleniec mógłby się rzucić na tego policjanta ZOBACZCIE ZDJĘCIA
*Sprawdzony i prosty przepis na leczo SPRÓBUJ I SIĘ PRZEKONAJ
*Najlepsze baseny w województwie śląskim [TOP 10 BASENÓW]
*W pełni wyposażone mieszkanie w centrum Katowic może być Twoje! Dołącz do graczy loterii "Dziennika Zachodniego"