W efekcie problemu z obsługą długu publicznego, nastąpi skokowy wzrost podatków i to już w nieodległej perspektywie. Według Forum Rozwoju Obywatelskiego, szacunkowa wielkość jawnego długu publicznego, po uwzględnieniu wahań kursu złotego, rośnie obecnie z 1025,3 mld zł na koniec czerwca 2015 r. do 1113,0 mld zł na koniec grudnia 2015 r., czyli o ponad 477 mln zł na dobę, 19,9 mln zł na godzinę i 5521 zł na sekundę.

Wyliczenia te nie uwzględniają umorzenia obligacji przejętych przez ZUS z OFE oraz pozostałych zmian w systemie emerytalnym, ponieważ Trybunał Konstytucyjny nie wypowiedział się jeszcze, czy działanie te było zgodne z prawem. Szacunki wykonano przy założeniu stałego kursu złotego z 16 IX 2015 (4,20 zł/eur).


– W obecnej  sytuacji gospodarczej nie powinniśmy zadawać sobie pytania czy, a kiedy nastąpi kryzys długu publicznego w Polsce – mówi ekonomista Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) Paweł Dobrowolski, który od lat bada kwestie  długu publicznego. – Dług państw rozwiniętych rośnie. Przez ostatnich 45 lat dług  do PKB państw rozwiniętych wzrósł z 40 proc. do ponad 100 proc. Natomiast w Polsce, w ciągu ostatnich piętnastu lat, prawie podwoiliśmy sumę oficjalnego długu publicznego i długu prywatnego w relacji do PKB - dodaje Dobrowolski.

Przekroczone zostały także konstytucyjne ograniczenia, zgodnie z którymi dług publiczny nie może być wyższy niż 60 proc. PKB. Wzrastająca wartość długu względem PKB to efekt przede wszystkim  prób podtrzymania państwa socjalnego w obliczu starzenia się społeczeństw.

- Mamy duże obietnice emerytalne, z których politycy nie potrafią się wycofać, nawet w obliczu niewypłacalności systemu. Systemu, który z kolei – ze względu na swoją specyfikę – zależny jest zarówno od pogarszającej się sytuacji demograficznej, jak i rozbudowanej struktury ubezpieczeń emerytalnych podlegających szczególnym zasadom (m.in.KRUS) -tłumaczy ekonomista z ZPP.

Kolejnym istotnym czynnikiem jest prowadzona polityka budżetowa  samorządów i  niewspółmierność   świadczeń  socjalnych do poziomu ogólnej zamożności państwa (zbyt duży zakres świadczeń przy jednoczesnym niskim stopniu zamożności powoduje z jednej strony niewielką wartość tychże świadczeń, przez  co nie pełnią one swojej zamierzonej roli).

Kolejną przyczyną powodującą ekspresowe tempo przyrostu długu publicznego, zdaniem ZPP jest  skrajnie zły i nie efektywny system podatkowy, który pozwala wielkim korporacjom na niepłacenie podatków w ogóle (60 proc. z nich nie płaci podatków w Polsce). Nadmiernie za to obciąża małe i średnie firmy oraz ludzi o najniższych dochodach, co negatywnie wpływa na stan finansów publicznych.

W efekcie ekonomiści prognozują na lata 2020-2030 kryzys w obsłudze zadłużenia, którego skutkiem będzie  skokowa podwyżka podatków oraz cięcie wydatków.

CZYTAJ TAKŻE:

http://www.strefabiznesu.polskatimes.pl/wideo/leszek-balcerowicz-uproszczenie-podatkow-i-ograniczenie-wydatkow-powinno-byc-teraz-priorytetem

-Najbardziej zadziwia postawa rządzących, którzy wydają się nie dostrzegać problemu i stosować środki doraźne, jak na przykład zmianę definicji długu i sięgnięcie po pieniądze z OFE, czy Funduszu Rezerwy Demograficznej. A tymczasem istnieje jeszcze dług ukryty, czyli zobowiązania wobec naszych dziadków i rodziców, co do tego, że wypłacimy im emerytury - twierdzi Dobrowolski.

Bez zdecydowanej reformy finansów publicznych już niedługo można spodziewać się poważnych turbulencji w polskiej gospodarce.