W końcu udało się zażegnać spór płacowy i podpisać porozumienie - rozmawiamy z Dawidem Salamądrym, ekspertem ds. energetyki Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, założycielem i redaktorem naczelnym serwisu Polish Coal Daily.

Porozumienie zostało podpisane. Jaka przyszłość teraz przed Polską Grupą Górniczą?
Związkowcy zgodzili się, mamy piękny symbol, ale tak naprawdę niewiele znaczący. 200 mln zł oszczędności w przeciągu dwóch lat dla firmy, która potrafiła przynosić 750 mln zł strat w trakcie raptem dwóch ostatnich kwartałów, to naprawdę nie są żadne pieniądze. To pierwsza sprawa. Druga sprawa - te 4 tys.

osób (które wg porozumienia mają deklarować chęć skorzystania z programu dobrowolnych odejść - przyp. red.) wobec 10 tys., które odeszły w zeszłym roku z całego górnictwa węgla kamiennego, to też kropla w morzu potrzeb Kompanii Węglowej, a za chwilę PGG. To symboliczny gest dla inwestorów, może trochę pod publiczkę, ale tak naprawdę od strony finansowej dla ustanowienia nowego, zdrowego, rentownego podmiotu - jak to wcześniej zapowiadano - niewiele wnoszący. 

KLIKNIJ I CZYTAJ PEŁNY TEKST POROZUMIENIA

Można zatem powiedzieć, że spokój w ten sposób został kupiony, ale cały czas nie rozwiązuje zasadniczych problemów? 
Niestety nie rozwiązuje żadnych problemów. Nie mamy też żadnych obiecujących deklaracji odnośnie przyszłości PGG, bo nie mieliśmy żadnych informacji mówiących, że przy obecnej nadpodaży węgla zostanie ograniczone w jakikolwiek sposób wydobycie. Wręcz przeciwnie - na przełomie stycznia i lutego minister Tchórzewski wspominał o tym, że w PGG będziemy mieli wzrost wydobycia. To może miało jakiś sens kilka lat temu, ale przy obecnych cenach węgla i przy aktualnej olbrzymiej nadpodaży, to trochę zapowiedź katastrofy. Wzrost wydobycia w sytuacji, kiedy znowu zaczynają  nam odrastać zwały, to deklaracje niepokojące, tym bardziej że liczba zezwałowanego węgla znów przekroczyła 6 mln ton. 

Czy nie odnosi pan wrażenia, że zapisy tego porozumienia są nieostre, mogą otwierać drogę do cięcia wynagrodzeń, zmiany pierwotnych założeń biznesplanu? Odnoszę wrażenie, że każda ze stron może je interpretować na swoją korzyść. 
Jak większość porozumień tego typu, są bardzo nieostre, bardzo ogólnikowe, później jedna lub druga strona mogą mieć do siebie pretensje, że miały trochę inne wyobrażenia, jak to będzie wyglądało.
 
Czy po powstaniu PGG inwestorzy znowu mogą postawić górników pod ścianą, znów będziemy mieli gorący okres negocjowania np. nowego układu zbiorowego?
Żadnej ze stron chyba nie zależy na tym, aby ten problem się przeciągał. Związkowcom tym bardziej, bo to oni tak naprawdę mają teraz nóż na gardle, to oni stoją przed ryzykiem utraty pracy. Rząd również ma jednak nóż na gardle, bo negocjacje trwają już od wielu miesięcy. Inwestorom to również nie jest na rękę, bo odbije się to na ich akcjach. Pamiętajmy, że inwestorami są w ogromnej większości spółki Skarbu Państwa, które są notowane na giełdzie. Wszystkim powinno zależeć na tym, żeby w jakiś sposób zamknąć i wyciszyć ten problem. Albo chociaż odwlec go na jakąś chwilę, bo podejrzewam, że będziemy mieć z nim do czynienia do końca 2016 roku. 

Odnoszę wrażenie, że jest pan bardzo sceptyczny, jeśli chodzi o PGG.
Jestem umiarkowanym optymistą. Większym optymistą byłem przed wyborami, które odbyły się jesienią 2015 roku. Kiedy pod koniec roku zobaczyłem, w którą stronę to zmierza i z jakim podrasowy-waniem statystyk mamy do czynienia (wzrost wydobycia przy jednoczesnym zwalnianiu ludzi, po to, żeby wykazać, że rośnie wydajność i że daje to nadzieje na uzdrowienie sytuacji KW), mój optymizm osłabł. Jest to mało przekonujące, niestety. 

Struktura PGG, czyli bardzo silna integracja sektora wydobywczego i energetycznego, to dobry kierunek restrukturyzacji górnictwa? 
To bardzo zły kierunek dla energetyki i jedyny dla górnictwa. Chyba że poszlibyśmy w stronę „rozdrobnienia dzielnicowego” w kopalniach, ale na to się nie zanosi.
 
Rozdrobnienia dzielnicowego, to znaczy?
Rozbicia kopalń na mniejsze spółki, a nie konsolidowanie ich w wielkie podmioty. Jeśli mnie pamięć nie myli, za takim rozwiązaniem  optował Węglokoks jeszcze w 2014 roku. Chodziło o to, żeby dokonało się większe rozdrobnienie kopalni KW, co pozwoliłoby zwiększyć konkurencję między tymi zakładami. Na to jak na razie się nie zanosi. Były jakieś nieoficjalne deklaracje z ministerstwa na początku roku (wtedy jeszcze nie planowano, że wszystkie kopalnie zostaną połączone), że wszystkie kopalnie w ramach PGG będą traktowane indywidualnie i jeśli nie poprawią swojej kondycji do końca 2016 roku, to na początku 2017 będą musiały przejść przymusowo do SRK, gdzie będą czekały na swoją odwlekaną w czasie likwidację. Nie ma w tym momencie żadnych oficjalnych deklaracji w tym zakresie. 

Czy pana zdaniem to połączenie kopalń może być w przyszłości usprawiedliwieniem dla oddawania nierentownych części tych  zakładów do SRK? Sam audyt senatora Gawędy wykazał, że niektóre kopalnie mają niewiele efektywnych ścian. 
To jest stara sztuczka. Kiedyś mówiło się, że kopalnie nie będą likwidowane, łączy się je później w większe struktury, potem wydziela się części i wtedy te pojedyncze ruchy przenosi do SRK. To sztuczka stara jak świat i nie spodziewam się niczego innego. Myślę, że to w takim celu jest przeprowadzane.
 
Rozmawiała: Kamila Rożnowska

***

Jest to trudny kompromis. Nie chcieliśmy ćwiczyć tego, czy rzeczywiście ktoś blefuje, mówiąc, że ogłosi upadłość, bo byłaby to trudna sytuacja dla 34 tys. pracowników KW, w większości młodych ludzi, którzy założyli rodziny, mają kredyty - mówił wczoraj Bogusław Hutek, przewodniczący Solidarności w Kompanii. - Powtórzę to, co powiedziałem na sali: jeśli jeszcze raz będą chcieli przyjść po jakiekolwiek wynagrodzenia, to już nie będzie tak łatwo - zaznaczał i zaapelował do zarządu oraz rządu o wywiązanie się ze swoich obietnic.  

Powołanie PGG staje się faktem. Minister Tchórzewski zapowiedział, że we wtorek, 26 kwietnia, o godz. 12 w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim wszystkie strony postępowania (zarząd KW, zarząd PGG, inwestorzy, banki oraz strona społeczna) podpiszą odpowiednie dokumenty. Trzy spółki energetyczne mają dokapitalizować nowy podmiot 1,5 mld zł.