Nie może być tak, że jedni deputaty w postaci ekwiwalentu pieniężnego dostają, a inni nie - tak w skrócie można podsumować dzisiejszą konferencją prasową, którą zorganizowali posłowie Platformy Obywatelskiej: Krzysztof Gadowski oraz Paweł Bańkowski. Obaj na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Sejmu pytali Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, o to, czy resort zamierza uporządkować tę sytuację.

W imieniu ministra odpowiadał Grzegorz Tobiszowski, jego zastępca, który zaznaczył, że ma zostać przygotowana specustawa, mająca ujednolicić tę kwestię. Jest szansa, że  mogłaby zostać uchwalona w pierwszym półroczu.  Nad jej przygotowaniem ma pracować specjalny zespół z resortów energii oraz rodziny, pracy i polityki społecznej.
  
Posłowie PO zwracali dzisiaj uwagę, że w Polsce doszło do sytuacji, że ponad 100 tys.

emerytów i rencistów, których zakłady pracy trafiły do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, mają wypłacany deputat z pieniędzy budżetu państwa, a na to świadczenie w 2015 roku wydano 159 mln zł, zaś w tegorocznym budżecie zarezerwowano 181 mln zł. 

Natomiast z drugiej strony  jest ponad 220 tys. emerytów i rencistów, których kopalnie cały czas pracują, ale ze względu na fatalną sytuację ekonomiczną wypłata deputatów albo została zlikwidowana (Kompania Węglowa, Jastrzębska Spółka Węglowa), albo zawieszona (Katowicki Holding Węglowy zawiesił wypłatę deputatów na trzy lata). Krzysztof Gadowski zwracał uwagę, że trzy spółki, w których  Skarb Państwa ma udziały, dalej realizują wypłatę ekwiwalentów (Tauron Wydobycie, Kopalnia Bogdanka i Spółka Restrukturyzacji Kopalń).  

- Chcemy, żeby rząd podjął jak najszybciej decyzję w tej sprawie i ujednolicił wypłatę deputatów dla wszystkich - mówił Krzysztof Gadowski i zaznaczał, że w tej chwili oczekuje na przedstawienie projektu ministerialnego, nie wykluczył przygotowania własnego.  
Natomiast na pytanie dlaczego kwestią ujednolicenia wypłaty tych świadczeń nie zajęła się w 2015 r. koalicja PO - PSL, kiedy problem się pojawił, Gadowski mówił, że trwała kampania wyborcza, która nie sprzyjała dopracowaniu tego  projektu. 

- Nawet, gdybyśmy chcieli, nie było woli politycznej. Pracowano wtedy nad programem naprawy Kompanii Węglowej - tłumaczył poseł.